100. ROCZNICA URODZIN GIUSEPPE LAZZATIEGO (Dęblin Irena, 7 czerwca 2009 r.)

Uroczystości 100 rocznicy urodzin Giuseppe Lazzatiego
święto Wspólnoty Polskiej

(Krzysztof Łaszuk)

6 czerwca 2009 nasza wspólnota pielgrzymowała do Dęblina, miejsca internowania naszego Ojca Założyciela. W sobotni poranek rozpogodziło się, pojazd już czekał nas przed Domem Formacyjnym Salezjanów / tam mamy dni skupienia/. Przystrojeni okolicznościowymi plakatami z wizerunkiem Giuseppe Lazzatiego /autorstwa Krzysztofa/ i z dobrym humorem ruszyliśmy w drogę. Po ok. 2 godzinnej jeździe dotarliśmy na miejsce. Przed bramą Twierdzy / obecnie znajduję się tam Jednostka Wojska Polskiego/ już czekał na nas przewodnik. Wrażenie robiły wielka ceglana brama wjazdowa i ciąg murów obronnych.

Twierdza Dęblin /Iwangorod/ powstała w połowie XIX wieku. Budowniczy twierdzy Iwan Paskiewicz – feldmarszałek rosyjski z ramienia Cara Rosji Mikołaja I objął dowództwo armii rosyjskiej i został namiestnikiem Królestwa Polskiego. W Polsce wprowadził terror i ucisk narodu, był bezwzględnym rusyfikatorem. Dokładną historię można znaleźć w j. polskim na stronie www.twierdzadeblin.interia.pl.
W latach 1943-44 na terenie twierdzy znajdował się obóz jeniecki /Stalag 307/ przewidziany na ok. 125.000 jeńców. Przebywali w nim głownie jeńcy radzieccy i Francuzi, a na jesień 1944 roku przywieziono tu pierwsze grupy internowanych Włochów. Faktycznie był to obóz masowej zagłady. Jeńców zabijano głodem i ciężka pracą ponad siły ludzkie, resztę dopełniły choroby, zimne pomieszczenia fortów i egzekucje. W sumie w Stalagu 307 zginęło ok. 80.000 – 100.000 jeńców. Głównie zginęli Rosjanie, lecz w Dęblinie zginęło również około 40.000 Włochów.

Pomyślałem sobie, że w tak nie ludzkich warunkach przebywał nasz Założyciel. Właśnie z tego miejsca pisał listy do braci. Na Święto Chrystusa Króla 1943 roku tak pisał:
Moje więzienne życie umożliwia mi codzienny kontakt z dużą ilością ludzi: w tej twierdzy są nas tysiące. A jednak muszę przyznać, że w tak wielkiej ilości niewielu jest „ludźmi” . Każdego dnia jestem zmuszony oglądać takie sceny, że upadlają one bardziej niż warunki, w których się znajdujemy. Zwycięstwo zwierzęcych instynktów, egoizmu bez umiejętności panowania nad nimi… I pytam sam siebie, czy z takimi ludźmi można zbudować społeczeństwo różne od tego, które właśnie walczy na śmierć i życie ? Odpowiedź jest całkowicie negatywna do tego stopnia, że jeśli chcemy zobaczyć wschodzący pogodny świt po gwałtownym huraganie, abstrahując od tego co może nam dać konferencja pokojowa, trzeba pracować nad głębokim nawróceniem człowieka. Twórcą takiego nawrócenia może być jedynie Chrystus wprowadzając się do ludzkiego serca jako prawdziwy Król. I to jest pilne zadanie, ważniejsze od wszystkich innych: współpracować z Chrystusem w dziele takiego nawrócenia. To właśnie jest nasze powołanie…
(G. Lazzati, Królestwo Boże jest pośród was t. I, str. 16-17)
Czytając ten tekst w tym historycznym miejscu zaczynam coraz głębiej poznawać istotę naszego powołania. Odnowić człowieka ! – myślę, że to jest recepta na wszelkie kryzysy i problemy świata. Wspaniale to zrozumiał nasz Założyciel…

Przewodnik dalej oprowadzał nas po różnych pomieszczeniach twierdzy. W muzeum widzieliśmy pamiątki po więźniach, jeden z włoskich jeńców pisał listy z rysunkami przedstawiającymi codzienne życie w obozie. Miłym zaskoczeniem był akcent włoski uwidoczniony tablicą pamiątkową wmurowaną w ścianie bramy. Fundatorem tablicy był włoski generał, który w czasie wojny przebywał w obozie jako jeniec. Wspominał, że włosi byli dobrze traktowani, a umierali głównie z zimna i chorób.
To wszystko wywarło na nas wielkie wrażenie. Czułem w głębi serca, że z nami jest nasz Założyciel, który uśmiecha się do nas ciesząc się, że są powołania z Polski. Widocznie Jego cierpienie zaowocowało, bo Jeżeli ziarno w rzucone w ziemię nie obumrze nie wyda owocu. Potrzebne było cierpienie G.Lazzatigo aby nasz Instytut rozwijał się na wszystkich kontynentach świata. A my byliśmy tego świadkami chodząc Jego ścieżkami…

Po zwiedzeniu twierdzy udaliśmy się do pobliskiej restauracji na skromny obiad. Czas wracać do Warszawy, jeszcze ostatnie spojrzenie na Dęblin i ok. godziny 16 byliśmy na miejscu. O godzinie 17.30 uroczysta Msza św. w intencji o rychłą beatyfikację Sługi Bożego Giuseppe Lazzatiego. Po Mszy uroczysta kolacja. Lampką wina wznieśliśmy toast za naszą braterską wspólnotę, że gdyby nie Lazzati to nas by tu nie było.
Po godzinie 20.00 rozpoczął się wieczór braterski z Założycielem. Janusz przygotował prezentację multimedialną z historią życia profesora Lazzatiego. Później była prezentacja Krzysztofa o początkach Instytutu w Polsce - w formie medytacji z napisami tekstów Biblijnych i Konstytucji. Chciałem ukazać nie tyle fakty historyczne ale , co może zdziałać łaska Boża z grzesznym człowiekiem, który nawraca się w Instytucie i odkrywa Boże Oblicze w obliczu, w myślach i w postawach Giuseppe Lazzatiego. Zaczynałem sam , później był Jerzy , dalej dołączył Andrzej i tak „Pan pomnażał liczbę swoich uczniów” Jesteśmy polską wspólnotą. W ten sobotni wieczór dziękowaliśmy Panu Bogu za dar Instytutu i braterską atmosferę.
W niedzielę rano po Eucharystii wspólne śniadanie i dalej Janusz przedstawiał historię wspólnoty polskiej, a na koniec zdał sprawozdanie z obrad majowej Rady Generalnej. Modlitwa południowa z Liturgii Godzin i wspólny obiad zakończyły świętowanie 100. rocznicy urodzin naszego Ojca Założyciela. Myślę, że nie zakończy się dalsze i głębsze wpatrywanie w oblicze, w życie i pisma profesora Lazzatiego, który pragnie naszego uświęcenia i wierności powołaniu aby osiągnąć życie wieczne i razem z Nim wielbić Boga na wieki.