Duchem jestem z wami
Lipiec 1943
Mój Drogi,
Piszę do Ciebie ubrany w szarozielony mundur, który w tych dniach przywdziałem. Chciałbym przesłać wam wszystkim moje pozdrowienia w Panu, w chwili, kiedy fizycznie nie będę mógł pokierować Stowarzyszeniem, choć pozostanę z nim duchowo złączony w modlitwie i ofierze, której teraz ode mnie zażądano, podobnie jak i od innych moich braci.
Tym chcę powiedzieć, że skoro Bóg tego chce, cieszę się, iż mogę dzielić z nimi ich los oraz drogocenną ofiarę wyrzeczenia: pozostaniemy w stałym kontakcie i może teraz, kiedy będę w stanie lepiej zrozumieć ich potrzeby, w miarę moich skromnych możliwości będę chciał utrzymywać częstsze kontakty listowne, czego brak /nie całkiem ode mnie zależny/ w niedalekiej przeszłości bardzo mnie boli.
Obecne okoliczności skłaniają mnie do powiedzenia wszystkim, że doskonałość „Miles Christi" polega na doskonałej miłości, a ta na czynieniu woli Bożej z całych sił i z radością, bez pragnień i użalania się nad sobą. Nie jest to łatwe, gdyż zakłada całkowite zdystansowanie się od siebie, od innych osób, od rzeczy. Obecne czasy, różnym ludziom w różny sposób, służą takiej szkole, aby naprawdę zastępy Króla jaśniały tą charakterystyczną miłością, która jest istotą świętości i gwarancją owocnego apostolatu.
W tych świętych zawodach pozostańmy jednością, a modlitwa cementując nasze braterstwo niech wzmocni nasze wysiłki. Mój zastępca Dossi pod moją nieobecność pokieruje stowarzyszeniem i jemu macie zdać miesięczne sprawozdanie. Niech Najświętsza Panna, nasza Matka ma nas wszystkich w opiece.
W Chrystusie Królu
Giuseppe
0 komentarze:
Prześlij komentarz