Listy t. I - Przygotowanie intelektualne i duchowe - 7.03.1944 r.

Przygotowanie intelektualne i duchowe

Dęblin, 7 marzec 1944

Moi Drodzy,

Ostatnio zastanawiałem się nad wagą przygotowania intelektualnego dla skuteczności naszych działań apostolskich we współczesnym świecie. Pomyślałem zatem, aby wprowadzić do naszych Konstytucji oraz do Rady osoby odpowiedzialnej za przygotowanie intelektualne.
Naszkicowałem też zakres jego kompetencji oraz ramowy projekt formacji kulturalnej Milites. Chciałem podzielić się z wami moimi przemyśleniami, aby wszyscy nabrali przekonania do tego pomysłu, który dojrzewał w modlitwie. Sądzę zatem, że wolą Chrystusa Króla jest, abyśmy zajęli się tym, wcale nie drugorzędnym aspektem naszego życia.

Piszę to, licząc na światło i pomoc św. Tomasza z Akwinu, w którym wiedza i świętość cudownie się połączyły, wydając owoc w postaci jego dzieł.

1. Cechą współczesności jest oderwanie od Chrystusa, które postępowało pod wpływem kultury. Myśl współczesna, ulegając mirażowi wszechpotęgi człowieka, usiłowała przeciwstawić człowieka Bogu. Podczas, gdy przez wieki chrześcijaństwo wychowywało ludzkość, w poczuciu zależności człowieka od Boga, wraz z racjonalizmem narodził się pomysł samowystarczalności człowieka. W związku z tym, człowiek sam siebie uczynił fundamentem tego co słuszne, prawdziwe, dobre. W ten sposób narodziło się stanowisko zwalczające Kościół, Boga i Chrystusa, oskarżając Go o dławienie wielkich sił drzemiących w człowieku.
Rozwinęła się apologia super człowieka, który postawił się na miejscu Boga. W konsekwencji porządek społeczny, zbudowany wcześniej na obiektywnych zasadach prawdy, dobra i sprawiedliwości załamał się.
Zabrakło jakiegokolwiek punktu odniesienia, a zatem pojawiło się kryterium subiektywne. Kontekst, w którym żyjemy z tego się zrodził, a kryzys wartości, którego jesteśmy świadkami jest konsekwencją kryzysu myśli.
Sądzę, że kryzys ten powoduje obniżenie wartości ratio, i próbuje się zastąpić rozum nieprzemyślaną władzą twórczej ludzkiej inteligencji. Można powiedzieć, że ukrywając się za zasłoną racjonalizmu myśl współczesna osiągnęła pewien pułap niedostatku racjonalności.
Chcąc obyć się bez Boga, ludzka pycha nie potrzebuje sił rozumu, które uznałyby prawa wpisane w rzeczywistość, ale potrzebuje władzy, która stworzy prawa takie, jak chce człowiek. Podkreślam subiektywny charakter współczesnej myśli wyraźnie kontrastujący z obiektywizmem scholastyczej myśli średniowiecznej. Myśl scho-lastyczna była i jest bazą dla myśli chrześcijańskiej przy założeniu, że będzie dynamiczna, a nie statyczna.

Myśl współczesna, wypracowana już w Oświeceniu, nie ogranicza się do wąskiej grupy filozofów, ale schodzi niżej i ma wpływ na zwykłych ludzi, wzmacniając trend irracjonalny i subiektywny we współczesnym świecie. W naszej działalności apostolskiej zauważamy takie postawy, nawet w środowiskach kościelnych i powinniśmy reagować nie tylko na polu myśli, ale we wszystkich dziedzinach życia ludzkiego. Z tych refleksji zrodziła się koncepcja posiadania przez Milites bazy kulturowej, koniecznej do prowadzenia działalności apostolskiej. Jesteśmy ludźmi, którzy będą się starali dokonać rekonstrukcji społeczeństwa w Chrystusie, czyli w porządku nadprzyrodzonym; świadomi faktu, że taka rekonstrukcja wymaga także odnowy wartości ogólnoludzkich, bez czego nic się nie uda.

2. Każdy z Milites Christi ma być człowiekiem rozumnym, który umie innych zmusić do myślenia. Nie chodzi mi o to, żeby uczynić ze Stowarzyszenia coś w rodzaju akademii filozoficznej, ale chciałbym, żeby każdy z nas, zgodnie ze swoim przygotowaniem, oparł swoją wiarę na solidnym fundamencie racjonalnym; co ma mu dopomóc w pokierowaniu innymi ludźmi o zbliżonej do niego kondycji społecznej. Należy zadbać o ten fundament, aby nikt nie przeżywał swej religijności w sposób jedynie sentymentalny; ponadto nie przyjmie się do Stowarzyszenia tych, którzy nie będą w stanie wykazać się chociaż minimalną zdolnością do rozumowania. Może się to wydawać trudne, ale w rzeczywistości tak nie musi być, jeśli nasza szkoła formacyjna rozwinie w nas zdolność krytycznego myślenia oraz zrównoważonej refleksji stosownie do potrzeb czasów, w których żyjemy. Oznacza to, że nasza kultura religijna potrzebuje solidnej podstawy filozoficznej, dotyczy to zwłaszcza tych, którzy ukończyli studia uniwersyteckie. Powinni oni przyswoić sobie, nie na zasadzie formułek, ale zrozumienia, główne zarysy filozofii tomistycznej.

Chciałbym naszkicować konspekt intelektualnej drogi, który miałby pomóc naszym współczesnym w dochodzeniu do prawdy, drogę tę powinniśmy przejść wcześniej my. Punktem wyjścia jest człowiek: należy poznać prawdziwą naturę człowieka, w świetle jasnych kryteriów filozofii scholastycznej. Od człowieka wznosimy się ku Bogu, w świetle którego możemy zrozumieć człowieka. Trzeba umieć przedstawić dowody na istnienia Boga i jest to konieczne dla tego, który chce oświecać innych w tych zagadnieniach. Istotę problemu można ująć w ten sposób: stanowisko osób wierzących mówiących o zależności człowieka od Boga, wynika z pewności istnienia Boga; to stanowisko ściera się ze stanowiskiem współczesnych myślicieli, którzy gloryfikują niezależność i samowystarczalność człowieka. Jest to problem relacji Bóg-człowiek, problem pochodzenia i celu życia ludzkiego.

Widać tu wyraźnie potrzebę formacji kulturowej, gdyż spotykamy się z problemami, które nie są abstrakcyjne lecz bardzo konkretne, ponieważ filozofia służy lepszemu zrozumieniu sensu życia. Pogłębione przyswojenie wiedzy filozoficznej jest potrzebne do prowadzenia dyskusji na tematy religijne z osobami z naszego otoczenia. Formacja kulturalna Milites nie ma więc na celu przygotowanie filozofów, ale ludzi o żywym intelekcie, którzy będą zdolni do „lux mundi". Potrzeba ta nie dotyczy tylko tych intelektualnie przygotowanych, ale wszystkich Milites: także w środowiskach robotniczych krążą pewne błędne przekonania, które nie wiadomo dokąd prowadzą. Również Milites z mniejszym przygotowaniem kulturowym, powinni umieć przeciwstawić prawdę błędnemu rozumowaniu w sposób prosty, ale pewny.
Ukazuje w ten sposób, że prawda nie jest czymś narzuconym, ale można do niej dojść na drodze rozumowania. Proszę, aby ci bardziej przygotowani, umieli prosto wyłożyć skomplikowane kwestie filozoficzne, co znacznie ułatwi pracę apostolską we współczesnym świecie.
Program naszej szkoły formacji kulturalnej musi zatem uwzględniać powyższe problemy, dostosowując środki do bazy kulturowej poszczególnego Miles.

3. Kultura filozoficzna powinna służyć przygotowaniu teologicznemu: w ten sposób Milites staną się światłem świata i solą ziemi, promieniując nie tylko wiedzą, ale i mądrością. W dzisiejszych czasach konieczne jest, aby księża posiadali przygotowanie teologiczne, dotyczy to również osób świeckich, tym bardziej Milites Christi. Konieczności tej wyszły naprzeciw wydawnictwa oraz inicjatywy kulturalne, które mają służyć pomocą świeckim.
Laicyzacja spowodowała rozłam między światem kultury a teologią, rezerwując niejako teologię dla księży uznając, że osoby świeckie nie są do tego stworzone. Jeśli prawdą jest, że zadaniem Magisterium Kościoła jest nauczanie teologii, również jest prawdą, że osoby świeckie mają obowiązek przygotowania teologicznego, aby ich kultura i wiara były umocnione tym fundamentem.
Należy określić cechy, jakie ma mieć nasze studiowanie teologii, aby nie było oderwane od rzeczywistości. Nie będzie to teologia spekulatywna, ale umiejąca ukazać relacje między prawdą i życiem; tak, aby dzięki studiowaniu teologii można było uchwycić prawdę o ludzkim życiu. Nie znaczy to, że należy studiować mało dogmatyki, a dużo teologii moralnej, ale dogmatyka powinna naświetlać problemy moralne, ażeby mechanizmy działań były naświetlone przez zasady bytu. Aby to osiągnąć, przyjąć pewną metodę — sądzę, że można wypróbować tę, której skuteczność sam sprawdziłem. Należy budować konstrukcję relacji Bóg-człowiek na solidnym, racjonalnym fundamencie, wesprzeć to dobrze ustawioną apologetyką - bazą dla wiary - po to, aby skoncentrować wszystko na Chrystusie, który jest istotą teologii jako Ten, który objawia, zbawia i uświęca za pomocą Ducha Świętego. Idąc tą drogą musimy czerpać ze źródeł objawienia: z Biblii, z Ojców i Doktorów Kościoła oraz z dogmatów, ponieważ teologia jako nauka posługuje się właściwą sobie metodą dowodzenia, która polega na udowadnianiu zawartych w Piśmie lub w Tradycji prawd, jako objawionych przez Boga.
To, o czym teraz mówimy, powinno być dostosowane do poziomu wykształcenia i możliwości jednostki. Aby nawet ci, którzy nie mogą wspiąć się na wyżyny teologicznych rozważań, będą mogli, zgodnie z zaproponowaną metodą, pojąć/ i uczyć w swoim środowisku/ wiedzę o Piśmie Świętym. Za wzór może posłużyć katechizm potrydencki ułożony na bazie Pisma. W ten sposób nauka wiary nie traci nigdy z oczu obiektu wiary, czyli objawiającego się Boga, a w wyznaczonym kierunku poruszania się od rozumu do wiary można uchwycić harmonię oraz zaspokojenia naszego głodu wiedzy. W zarysowanym tu projekcie mieszczą się apologetyką, teologia dogmatyczna i moralna, ale mieści się też liturgia, modlitwa w Chrystusie i z Chrystusem oraz historia Kościoła, czyli historia Chrystusa mistycznego na przestrzeni wieków. Do zadań Odpowiedzialnego za naukę będzie należał wybór odpowiednich tekstów i podział pracy nad nimi.
Będzie to z pożytkiem nie tylko dla wierzących, ale także dla tych spośród świeckich, o różnym stopniu wykształcenia, którzy pragną poznania Prawdy, którą jest Chrystus. Nasze Stowarzyszenie mogłoby się do tego przyczynić.

4. Trzeba jeszcze wspomnieć o jednej sprawie, a mianowicie o miłości do uprawianej dyscypliny naukowej, która jest chlebem codziennym naszej aktywności intelektualnej. Są dwa cele, które na tym polu powinniśmy sobie postawić. Pierwszy — powinniśmy być świetni w uprawianej dyscyplinie, wykorzystując w ten sposób w pełni talenty otrzymane od Opatrzności. Zaniedbywanie, z lenistwa, naszych obowiązków byłoby wielką winą, ale błędem byłoby zaniedbywanie tego obowiązku „sub specie boni", czyli z powodu zaangażowania się na innym polu. Z łatwością może się tak zdarzyć, gdyż środowisko o takim samym poziomie wykształcenia, jak nasze, z oporem przyjmuje przejawy działalności apostolskiej. Skłaniamy się zatem ku środowiskom o niższym poziomie wykształcenia, gdzie, rozumując po ludzku, mamy większą szansę na osiągnięcie sukcesu. Tutaj przykłada się mniejszą wagę do poziomu wiedzy związanego z uprawianą przez nas dyscypliną naukową, natomiast w naszym środowisku jest to istotny element, który umożliwia wejście i przygotowanie gruntu pod zasiew Ewangelii. Nie pozwólmy więc ulec temu błędnemu rozumowaniu i choć prawdą jest, że Stowarzyszenie nie może bezpośrednio interweniować na tym polu, to jednak jesteśmy wobec niego odpowiedzialni za nasze przygotowanie intelektualne, które Stowarzyszenie bierze pod uwagę rozważając, gdzie by tu najlepiej spożytkować nasze apostolskie możliwości.

Drugi — w naszym przygotowaniu intelektualnym, będzie nam pomocny program ojca Grandmaison, czyli wszystko powinno stać się świadectwem o Chrystusie, o absolutnej prawdzie, którą jest Chrystus, a nie dawaniem świadectwa prawd częściowych.
Nasze przygotowanie intelektualne powinno być oparte na metodzie naukowej, gdyż w ten sposób lepiej możemy poznać Chrystusa w wieloaspektowej rzeczywistości. Zyskamy w ten sposób szacunek i zrozumienie u osób, z którymi pozostajemy w kontakcie.

5. Ostatnie słowo na ten temat chciałbym skierować do tych, którzy zajmują się pracą naukową. Czytając teksty ascetyczne zauważyłem podnoszony tam problem związku badań naukowych /książek/ ze świętością. Radzi się tam porzucenie „ksiąg", jeśli te miałyby stać się przeszkodą w osiągnięciu świętości. Tym niemniej poleca się tam badania naukowe jako istotny element naszego życia. W tym miejscu chciałbym zacytować słowa św.Pawła: „Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym tez miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadł wszelką wiedzę (...), a miłości bym nie miał, byłbym niczym" /lKor 13,l-2/ oraz „Scientia inflat, charitas aedificat".

Bracia, którzy tak jak ja otrzymaliście od Boga dar pracy naukowej i związaną z tym odpowiedzialność, zaklinam was z całej mocy danej mi władzy ostrożnie podchodźmy do tego cennego i niebezpiecznego daru!
Mógłby on, podsycony przez pychę, obrócić się przeciw nam, gdyby wygasła w nas miłość i gdybyśmy zaczęli cenić wiedzę bardziej niż świętość. Nie mogę wam powiedzieć: lepiej żebyście nie pracowali naukowo, byle byście osiągnęli świętość. Ale muszę wam powiedzieć, gdyż to jest wolą Boga — macie się uświęcać pracując naukowo, ale ustrzeżcie pokorną miłość i wykorzystajcie waszą wiedzę wydając owoce miłości. Dlatego zachęcam was do czytania biografii świętych uczonych, aby idąc za ich wzorem zasłużyć sobie na słowa Chrystusa: „Bene dixisti de me", ale z drugie strony powtarzać „Mihi absit gloriar nisi in cruce Domini N.J.C." A kiedy staniemy się równie uczeni jak pokorni, będziemy rozpoznawani jako uczniowie Chrystusa po znaku miłości.

Matko Najświętsza, Stolico Mądrości, Matko prawdy i miłości, połącz w nas w harmonijną całość wiedzę i miłość i w ten sposób uczyń owocniejszą naszą apostolską pracę w imieniu twego Boskiego Syna.
In osculo sancto Domini.