Listy t. I - Dyspozycje wynikające z kanonicznego zatwierdzenia - 4.10.1952 r.

Dyspozycje wynikające z kanonicznego zatwierdzenia

4 października 1952

Najmilsi,

W minionych miesiącach prosiłem was o modlitwę w intencji pomyślnego rezultatu pierwszego Kongresu Instytutu. Teraz, kiedy już się odbył chciałbym przekazać wam słowa, które były na ustach wielu: „Kiedy naprawdę się modlimy, sprawy przybierają właściwy obrót!".
W ten sposób daliśmy świadectwo skuteczności modlitwy i zarazem uznaliśmy, że nie my nadajemy kierunek naszym sprawom, lecz Bóg za naszym pośrednictwem. Proszę was zatem, abyście nie ustawali w modlitwie, dziękując Panu za hojne dary, jak i prosząc
Go o błogosławieństwo na naszą pracę.

Dziękować Panu! Często zatroskani o to, co nas czeka, zapominamy dziękować za to, co już otrzymaliśmy. Kongres, przede wszystkim, stał się okazją do przyjrzenia się drodze, krórą odbyliśmy od początku istnienia, aż do dnia dzisiejszego. Uświadomiliśmy też sobie, że to, czym teraz jesteśmy, zawdzięczamy Bogu, który umiał tak pokierować sprawami, że sami w zadziwieniu uznajemy w tym znak Jego działania.
Dlatego też Kongres stał się jedną wielką, wypływającą z głębi serc deklaracją wdzięczności Panu. Proszę was, abyście nie zapominali podtrzymywać w modlitwie tej żywej wdzięczności, składając Mu dzięki za bogacewo darów, którymi obdarzył każdego z osobna oraz cały Instytut, błogosławiąc nam w swej nieskończonej miłości.
Nie będzie wam trudno podtrzymywać tę wdzięczność, jeśli często będziecie stawiać sobie pytanie — „Kim byłbym bez instytutu?" I jeśli szczerze na nie odpowiecie, ujawni się niewysłowiona dobroć Pana, który przygotował dla nas dar opatrznościowy, z każdym dniej cenniejszy.

Nie ustawajmy jednak w modlitwie, aby wyjednać Boże miłosierdzie dla nas i ze względu na straszną odpowiedzialność spoczywającą na nas. Od dłuższego już czasu wzrastało we mnie owo poczucie odpowiedzialności. Pojąłem też, że Duch Święty popycha nas o wiele dalej niż wskazywałyby na to nasze możliwości. Na Kongresie poczułem to jednak w sposób przytłaczający, kiedy Pan ukazał nam to, co nas czeka. Wydaje mi się, że prawie namacalnie dał nam do zrozumienia, iż mamy całkowicie oddać się w Jego ręce, abyśmy to nie my działali naszymi ludzkimi siłami, ale żeby On działał, za naszym pośrednictwem; dla Jego większej chwały.
Etap, w który wkraczamy /Kongres zwyczajny odbywa się co 7 lat/ będzie najtrudniejszym okresem /tak to określił Kongres/, gdyż będziemy musieli podjąć poważne problemy związane z naszym rozwojem i jednocześnie dochować wierności i umacniać typową dla nas duchowość. Wymagać to będzie od nas umiejętności, mądrego i właściwego rozwiązywania poszczególnych problemów związanych z rozwojem Instytutu.
Kongres ułożył listę tych problemów: linia rozwoju instytutu, formacja aspirantów oraz profesów, zarządzanie Instytutem.

Po wysłuchaniu referatów i po dyskusji Kongres wskazał główne kierunki działań.

1. Bezwzględna wierność „zakonnej" treści zawartej w naszym powołaniu, dając odpór jakimkolwiek próbom /nawet pod postacią pozornego dobra/ ich uszczuplania, które mogłyby się wkraść za sprawą ducha tego świata. Na tej drodze mamy wytrwać, dalej nią podążać i nie cofać się z raz obranego kierunku. Ci, którzy przyłączą się do nas /przede wszystkim z innych regionów niż diecezja mediolańska/, mają właśnie po tym rozpoznać obecność Boga w Instytucie i sami być wierni konsekracji; a Bóg będzie nas prowadził po królewskiej drodze krzyża, jak prawdziwych żołnierzy Króla.

2. Pogłębienie świeckiego charakteru naszego powołania, gdyż jest on wyróżnikiem naszej formy życia spośród innych form życia konsekrowanego.

3. Nadaje on Instytutowi jemu właściwy profil. Nie ukrywam, że w tym kryje się zasadnicza trudność naszego powołania. Ale jesteśmy pewni, za sprawą autorytatywnych papieskich wskazówek /przypomnijcie sobie wyrażenie veluti ex saeculo użyte w Motu proprio „Primo Feliciter" Piusa XII/, że właśnie to jest wolą Pana względem nas. Nie mamy więc cienia wątpliwości, że jeśli będziemy chcieli i będziemy umieli poddać się Boskiemu natchnieniu, znajdziemy właściwą drogę i z niej nie zboczymy.
Tego oczekują od nas nie tylko ci, których Duch Święty zaprowadzi na próg Instytutu, ale ośmielę się powiedzieć, oczekuje tego cały chrześcijański świat, który z przykładu dusz dedykujących swe życie ideałowi odnowy ducha chrześcijańskiego, czerpać powinien siłę oraz istotne wskazówki potrzebne do rozwiązania najpilniejszych problemów.
W świetle tych dwu dyspozycji należy postrzegać i rozwiązywać poszczególne problemy, które Instytut napotyka na swej drodze.

Wszyscy, jako jednostki i jako Instytut, powinniśmy odczuwać ciężar odpowiedzialności, aby zamysł Boży nie napotkał w nas oporu dla swych planów.
Profesi w głosowaniu, wyrażając wolę Boga, włożyli na moje barki odpowiedzialność za Instytut, chociaż prosiłem Pana, aby tak się nie stało. Jestem bowiem świadom mojej małości.
Poczułem się zagubiony, nie żebym wątpił w moc łaski Pana, ale czułem swoją małość wobec powierzonego mi zadania. Myślę, że podobne odczucie mieli świeżo obrani członkowie Rady.

Wam - profesom, aspirantom, którzyście dzięki waszym modlitwom stali się narzędziami woli Bożej, wkładając na moje barki krzyż wielkiej odpowiedzialności — chcę powiedzieć: „Wszyscy bądźcie nieustannie narzędziami Boga, pomagając nam nieść ten krzyż!"
Przede wszystkim wspomagajcie nas modlitwą, podobnie jak to czyniliście przy przygotowaniach do Kongresu. Niech wasza modlitwa każdego dnia towarzyszy życiu Instytutu, który nie my mamy tworzyć, ale Pan za naszym pośrednictwem. Poza tym, dążąc każdego dnia w codziennym wysiłku /każdy swoją drogą, ale wszyscy złączeni wspólnym powołaniem/ do naszego ideału doskonałości. W duchu modlitwy i wielkiej ufności prośmy Pana, aby pobłogosławił nam nie na miarę naszych zasług, lecz na miarę swej miłości.

Jeden dowód już otrzymaliśmy — był nim Kongres, który odbył się w eremie San Salvatore; przerósł on nasze oczekiwania i jak to przeczuwamy zaowocuje wieloma dobrami.

Wysiłki i modlitwy złóżcie w ręce Najświętszej Maryi, która spod stóp krzyża - myślę o odkrytym nie przez przypadek fresku w eremie — patrzy na nas z matczyną czułością, jakby prosiła o pociechę tego, kto choć trochę jest w stanie pojąć jej wielką miłość, a zarazem ofiaruje swą pomoc w wyproszeniu u swego Syna tego, o co poprosimy.
Z pokorą i pełni ufności powróćmy do naszych codziennych zadań. Aby zapewnić właściwe funkcjonowanie Instytutu, wyznaczyłem następujące funkcje, które wchodzą w życie w dniu święta Chrystusa Króla:
Wice Przewodniczący — Enrico
Sekretarz - Adriano
Odpowiedzialny za aspirantów - Luigi
Skarbnik - Abele
Odpowiedzialny za kształcenie - Pippo
Wizytatorzy - Erminio, Gianni, Battista

Ponadto Kongres podkreślił konieczność rozdzielenia funkcji związanych z zarządzaniem Instytutem, od funkcji związanych z formacją. Zarządzanie Instytutem leży w kompetencji Przewodniczącego oraz w zakresie przeze mnie ustalonym, do wiceprzewodniczącego i do odpowiedzialnych za grupy /nucleo/.
Formacja aspirantów leży w kompetencji Odpowiedzialnego za aspirantów. Została zniesiona funkcja Przewodniczącego regionalnego, dotąd konieczna ze względu na moje obowiązki, które nie pozwalały mi być na miejscu, w Mediolanie. Obecnie powód ten nie istnieje, poza tym Instytut w swej większości składa się z osób przynależących do diecezji mediolańskiej.

Wspomóżcie mnie modlitwą, abym dobrze wyznaczył odpowiedzialnych za zarządzanie naszymi dziełami; co umożliwi Przełożonym poświęcenie więcej czasu na wypełnianie powierzonych im funkcji.

Każdy niech się przygotuje, do przedłożenia „regulaminu życia". Niech ułoży listę zagadnień, dotyczących zwłaszcza spraw ekonomicznych. Tuż po święcie Chrystusa Króla rozpoczniemy rozmowy na ten temat. Począwszy od października będziecie mi przysyłać comiesięczną /do trzeciego dnia następnego miesiąca/ relację. Relacji niech towarzyszy krótki komentarz, abym mógł lepiej zrozumieć wasze intencje i wyjść naprzeciw waszym potrzebom, w służbie których Pan mnie postawił.
Przy okazji święta Chrystusa Króla dam wam praktyczne wskazówki, aby ułatwić nasze programowe spotkania. Wtedy też otrzymacie program na rok 1952/53, który ułożyliśmy wspólnie z Radą.

I znowu zbliżamy się do corocznego święta Chrystusa Króla, które w tym roku chcemy obchodzić w sposób szczególny, jako że jest to pierwsze święto po kanonicznym ustanowieniu Instytutu.
Większość z nas odbyła już święte rekolekcje, pozostali odbędą je w tym miesiącu. Mam nadzieję, że w dniu święta Króla, wszyscy staną przed Nim z umocnioną wolą, gotową do codziennych zmagań, których plan ułożyliście w czasie rekolekcji.
Święto nabierze szczególnego znaczenia, stanie się niejako okazją do złożenia przez żołnierzy raportu swemu Królowi. A On w swej niedoścignionej hojności, nada swoim żołnierzom stopnie, na które zasłużyli.

Po raz pierwszy niektórzy z nas złożą śluby wieczyste, urzeczywistniając tym samym konstytucyjny zapis, nadając Instytutowi nową godność i siłę wyrażającą się w całkowitym i nieodwołalnym oddaniu się Chrystusowi — w duchu i w prawie. 10 aspirantów, po raz pierwszy, złoży śluby. Niektórzy profesi złożą śluby trzyletnie, jeszcze inni odnowią swe coroczne śluby. Aspiranci odnotują kolejny rok swej formacji, a dziewięć osób zostanie przyjętych na okres aspirancki. Jest to kolejny powód do zwiększenia naszych wysiłków, gdyż potrzebujemy wielu łask, aby jak najlepiej odpowiedzieć na te dowody miłości. Wypraszajmy je w tym miesiącu odmawiając różaniec, który pomaga nam w rozważaniu tajemnic życia Chrystusa.

Z nadzieją ujrzenia was ożywionych tym duchem, pozdrawiam was serdecznie.