Listy t. I - W świetle Motu proprio „Primo feliciter" - 28.08.1948 r.

W świetle Motu proprio „Primo feliciter"

Gallarate, 28 sierpnia 1948

Umiłowani w Panu,

podczas moich rekolekcji rozmyślałem o dobroci Boga wobec nas, którzy zapuściliśmy się w niezbadany teren, a którym On wychodzi naprzeciw, aby uczynić nasze kroki pewniejszymi, przemawia do nas ustami Kościoła, matki naszej. Po roku od wydania Konstytucji apostolskiej „Provida Mater Ecclesia", Jego Świątobliwość Papież Pius XII, aby uczcić te rocznicę, napisał list /Motu propno/, w którym powraca do zagadnienia, precyzując niektóre punkty.
Ze swej strony Święta Kongregacja do Spraw Zakonów, której podlegają Instytuty Świeckie, rozesłała „Instrukcję dotyczącą Instytutów Świeckich", w której wyjaśnia i określa normy uzupełniające. Innym razem zatrzymamy się nad prawnym aspektem tych dokumentów.
W atmosferze rekolekcyjnej, pełnej łask, chcę podziękować Panu za ten dar, który rozwiewa wszelkie nasze obawy i utwierdza nas w wybranej drodze oraz pragnę skierować waszą uwagę na niektóre punkty dokumentu papieskiego, które poważnie zachęcają nas do ponownego rozważenia podjętej przez nas odpowiedzialności.

Chodzi o wstęp, który zacytuję:
„Gdy szczęśliwie minął pierwszy rok od chwili ogłoszenia naszej Konstytucji Apostolskiej Proyida Mater Ecclesia i przed oczyma przesuwają się liczne rzesze dusz ukrytych „z Chrystusem w Bogu" /Koi 33/ idących w świecie drogą świętości i całe swe życie z radością poświęcających „sercem wielkim i duszą ochotną" /2Mach 1,3/, w nowo powstałych Instytutach Świeckich, jakże nie dziękować Bogu za coraz liczniejsze zastępy tych, którzy w świecie praktykują rady ewangeliczne, jakże nie dziękować Bogu za tę potężną pomoc, która w naszych niespokojnych, nieszczęśliwych czasach wzmocniła opatrznościowo katolicki apostolat.

Duch Święty, który nieustannie odnawia oblicze ziemi zniekształcane i oszpecane codziennie nadmiarem zła, powołał dla siebie darem wielkiej i szczególnej łaski wielką liczę umiłowanych synów i córek, którym z głębi serca błogosławimy w Panu, aby stojąc w szeregach Instytutów Świeckich byli jak sól, światło i zaczyn w mdłym i mrocznym świecie, z którego nie są, w którym jednak z woli Bożej winni pozostać. Mają oni być w tym świecie nie wietrzejącą solą, której świeżość odnawiana jest łaską powołania, aby nie utraciła nigdy swej jakości gatunkowej; światłem, które w ciemnościach świeci i nie gaśnie; dobrej jakości zaczynem, choć ilościowo niewielkim, który jednak działa wszędzie i zawsze, przenika wszystkie warstwy społeczne, od najniższych po najwyższe, usiłuje wszelkimi sposobami, słowem i przykładem, dotrzeć do nich jako całości i do jej poszczególnych reprezentantów, tak, aby zaczyn Ewangelii ogarnął całe ciasto i wszystko przemieniło się przez Chrystusa i w Chrystusie"/Mt 13,13; !Kor5,5/. /częściowo za: „Z Chrystusem w świecie", Lublin 1997/.

Podkreśliłem niektóre zwroty, ponieważ chciałem, aby stały się dla nas podstawą poważnego rachunku sumienia.
Papież szczególnie podkreśla dwa aspekty: gorące pragnienie świętości — poszukiwaniom której należy z radością i szerokim sercem, poświęcić całe życie - świętość, którą określa za św. Pawiem jako „życie ukryte z Chrystusem w Bogu" /Kol 3,3/. I następnie, jako bezpośrednia konsekwencja - duch apostolstwa, który umieszcza nas w świecie na. kształt niewietrzejącej soli, jako niegasnące światło, jako dobrej jakości zaczyn, choć ilościowo niewielki. Zawsze i wszędzie, we wszystkich warstwach społecznych, aby przeniknąć do nich jako do całości oraz do jej poszczególnych reprezentantów.
Czyż nie jest to ten sam cel, który możemy przeczytać w Konstytucjach naszego Stowarzyszenia? Jeszcze wyraźniej ukaże się on w tekście, który ostatnio redagowałem i poprawiałem.
Winnym miejscu, ale ciągle o apostolacie, Papież pisze: „Apostolstwo instytutów świeckich powinno być wiernie pełnione nie tylko w świecie, ale także niejako od strony świata, to znaczy przez pracę zawodową i różne formy świeckiej działalności, w miejscach i okolicznościach, odpowiadających warunkom świeckim".

Pamiętacie list z kwietnia?
Nie ma lepszej okazji do poważnego rachunku sumienia niż rekolekcje, a rachunek ten powinien ułatwić nam zgłębienie dwu punktów, które stanowią jedyny cel Stowarzyszenia - własne i innych uświęcenie.
Czy rzeczywiście oczekujemy świętości z pragnieniem w sercu i otwartą duszą? Często przytłoczeni tysiącem spraw, zadowalamy się przeciętnością, trudno wtedy nas nazwać żołnierzami godnymi swego Króla, a co za tym idzie, nasz apostolat staje się mniej owocny. „Jeśli sól utraci swój smak(...), na nic się już nie przyda?" /Mt 5,13/. Nie zawiedźmy pokładanej w nas nadziei! Papież dziękuje Bogu za skuteczną i opatrznościową pomoc, którą nowe zastępy niosą katolickiemu apostolatowi, w czasach niespokojnych i nieszczęśliwych.
Niech każdy z nas, z głębi swej małości, poczuje wielkość swego powołania i będzie gotowy na wszystko, aby stać się jego godnym!
Jest to też jedyny sposób na w pełni radosne przeżywanie naszego powołania: trzeba dać wszystko, bez obaw. Każda powściągliwość w służbie Króla, czyniona nawet w imię pozornych, bezpośrednich korzyści, staje się z czasem przyczyną smutku, dla Króla i dla nas, którzy odczuwają pełnię radości płynącą jedynie z pełni ofiarności.
Wypowiadając słowo apostolat, myśli wielu z nas biegną od razu w kierunku organizacji tym się zajmujących. Pomyślcie o Konstytucjach: pierwszy zasięg naszej działalności apostolskiej, to nasze osobiste usytuowanie w świecie, które należy tak przeżywać, aby promieniowało Chrystusem. A wtedy nasze uczucia rodzinne, przyjaźnie, relacje zawodowe i społeczne, przy kreatywności i duchu inicjatywy, zgodnie z potrzebami, z których wyrastają, staną się okazją do odkrywania prawdy i dobra, czyli do odkrywania Chrystusa.

Taki jest sens słów Papieża: w naszym przypadku działalność apostolska ma się odbywać nie tylko w świecie, lecz jakby „od wewnątrz" świata /veluti ex saeculo/. Wymaga to zaangażowania oraz miłości do człowieka.
Niesie to jednak ze sobą wiele niebezpieczeństw. Wyrażę to słowami założycielki Małych Sióstr, która pisze:
„Jest to życie najeżone trudnościami i niebezpieczeństwem; na każdym jego zakręcie, na krawędzi każdej przepaści, nie znajdziecie ani jednej poręczy czy balustrady, która dałaby wam poczucie bezpieczeństwa. Taką obronę trzeba będzie zastąpić całościową formacją umysłu, sądów, woli, serca, a przede wszystkim potrzebna będzie zdolność kochania.
Wówczas waszym wałem obronnym i przewodnikiem będzie wasz wspaniały ideał, który pozwoli wam zrozumieć znaczenie waszego pragnienia ukrycia się - wewnętrzna potrzeba życia kontemplacyjnego - przede wszystkim zaś wasze bezgraniczne powołanie do miłości. Będziecie się wpatrywać w wasz jedyny Wzór — w Jezusa, który jest doskonałym uosobieniem człowieczeństwa i boskości".

A czyż rekolekcje nie są po to, żeby nasze życie przekształcić na wzór życia Jezusa?
W Nim jest dobro, którego nie ma co szukać gdzie indziej, gdyż można by się gorzko rozczarować. Tylko w Nim możecie odnaleźć idealnie zespolone dwa elementy, które, według słów Papieża, nas cechują:
• „pełna profesja doskonałości chrześcijańskiej, mocno oparta na radach ewangelicznych i prawdziwie zakonna w swej istocie;

• ale realizowana i ślubowana w świecie, toteż trzeba ją dostosować do życia świeckiego we wszystkim, co jest dozwolone i co da się pogodzić z wymaganiami i dziełami tejże doskonałości".
Nie potrzeba do tego żadnego komentarza.
Usilnie was proszę, abyście z powagą przygotowali się na łaskę świętych rekolekcji. Odnowieni za ich sprawą spotkamy się wszyscy, bez wyjątku, na Uroczystości Chrystusa Króla.
Niech błogosławiona Maryja was podtrzymuje, prowadzi i natchnie, abyśmy za jej pośrednictwem mogli odnowić naszą konsekrację jej Boskiemu Synowi.
Pozdrawiam was w Chrystusie.