Listy t. II - Wierni powołaniu

Wierni powołaniu

Wrzesień 1955

Najmilsi,

Zostały zakończone trzy tury świętych rekolekcji i w naszych sercach rozbrzmiewa hymn wdzięczności za tak wiele łask otrzymanych od Pana indywidualnie i jako wspólnota Instytutu.
Przy końcu każdej z tur widziałem w waszych oczach błysk radości z powodu otrzymanego daru. W waszych spostrzeżeniach wyczuwało się nutę nagromadzonej odpowiedzialności. Tak właśnie się dzieje — im więcej się otrzymuje, tym bardziej jest się zobowiązanym do dzielenia się tym z innymi. Przypomina o tym ewangeliczna przypowieść.
W tym roku, na wszystkich trzech turach rekolekcji, spoczęło szczególne błogosławieństwo Boże, w postaci osoby prowadzącej.
Chcę podkreślić, nie ujmując nic pozostałym, że szczególnym darem dla Instytutu była tygodniowa obecność Jego Ekselencji ojca Arcadio Larraona, Sekretarza Świętej Kongregacji do spraw zakonów. Łączy on głęboką znajomość zakonnej doktryny duchowej z prawną oraz z kontekstem historycznym; a wszystko to podane w sposób przystępny. Poświęcił też wiele energii sprawom Instytutów Świeckich. Od niego niejednokrotnie słyszeliśmy, prosto do nas skierowane, zobowiązujące i zdecydowane słowa: „Wasz Instytut jest na dobrej drodze - w stu procentach świecki, w stu procentach apostolski, wypełnia oczekiwania Kościoła - nie pozostaje nic innego jak go rozwijać jakościowo i ilościowo".

Rekolekcje przez niego prowadzone, podobnie jak i te prowadzone przez ojców Marcozzi i Arnou, wytyczyły prostą drogę wiodącą ku takiemu rozwojowi:
1. całkowita wiernosć ewangelicznemu aspektowi naszego powołania, czyli naszej konsekracji Bogu. Dlatego też każdy czyn niech będzie formą kultu pełnego świeżości
i doskonałości;
2. całkowita wierność świeckości charakterystycznej dla naszego Instytutu, dzięki której konsekracja nabiera konkretnych kształtów. Chodzi o to, aby uniknąć dwu skrajności: zbyt rozbudowanego aspektu „zakonnego", co przeszkadzałoby naszej świeckości, a z drugiej strony zbyt rozbudowanego elementu świeckości, co przysłaniałoby aspekt „zakonny" naszego powołania.
3. całkowita wierność apostolatowi rozumianemu jako miłość ogarniająca wszystko, począwszy od pracy zawodowej; miłość poświęcająca się dla zbawienia i doskonalenia bliźniego.

Nie będziemy się w tym miejscu zatrzymywać, aby skomentować poszczególne punkty, gdyż są one przedmiotem naszych nieustannych rozważań w kolejnych instrukcjach, zresztą pocieszająco zgodnych z naukami Jego Ekscelencji.
W tym momencie ważne jest, aby podjęte, w tych błogosławionych dniach, przez każdego z nas postanowienia, zostały ukierunkowane na wyżej wymienione cele. Przez to każdy z nas stanie się doskonalszym i wytrwalszym Miles, co zaowocuje duchowym wzrostem i umocnieniem całego Instytutu. A jeśli przyobleczemy wierność szczodrą i mocną, która umie się ofiarować i cierpieć, to będziemy to zawdzięczać osobie, która nam ją ukazała w całej swej pełni.
Dziękując Jego Ekselencji z sercami pełnymi ciepła miłości i jedności, które nam zaszczepił, złożyłem mu pewną obietnicę, którą tu przytoczę, aby wszyscy jej mogli dotrzymać.
Dzień po dniu, w jego słowach pełnych mądrości i doświadczenia, odnaleźliśmy błogosławione znaczenie tej więzi, która łączy nas, choć wyróżnia nas świeckość, z wielką rodziną dusz konsekrowanych Bogu. Być może, do tej pory zbyt mało uwagi poświęcaliśmy tej więzi. Przyrzekłem więc, że dla zbudowania i podsycania w nas tej więzi, chcąc się przyczynić do rozwoju tej wielkiej rodziny - siły i dumy Kościoła - dla wsparcia w trudnościach, ofiarujemy w tej intencji jeden dzień z naszego tygodnia. Mogę już powiedzieć, że będzie to sobota, dzień poświęcony Maryi, ażeby za jej przyczyną — najwyższej z dusz konsekrowanych, nieosiągalnego wzoru - nasza skromna ofiara została doceniona, stała się miła Bogu i owocna dla wszystkich. Oby za sprawą tej intencji wzrosło w nas poczucie tak jedności, jak i specyfiki, aby w boskiej jedności w wielości, wielka rodz¬na konsekrowanych, pod płaszczem „Virgo fidelis", coraz lepiej mogła odpowiedzieć na swoje powołanie: na chwałę Bożą i dla dobra Kościoła.