Listy t. III - Pamięci Luigi Anghileri

Pamięci Luigi Anghileri

Marzec 1966

Znowu zawitała do nas śmierć.
Kolejny raz przekonalis'my się o tym, że odmawiana przez nas, w czasie dnia skupienia, modlitwa za pierwszego, który umrze zawsze trafi do adresata, nawet jeśli nie widać żadnych ostrzegawczych znaków. Sądzę, że na naszym ostatnim spotkaniu nie przyszło to do głowy Luigiemu. A jednak to na nim Pan położył swą rękę!
Mam przed oczyma jego regulamin życia na rok 1965-1966; rok, który dla niego nie będzie miał już końca. Stawiane sobie zadanie, to: Wierność podjętym zobowiązaniom. Myślę, że może być to przesłanie i zarazem wezwanie pozostawione nam przez Luigiego.
Możemy więc sobie wyobrazić, jak w jego uszach dźwięczy głos pana z ewangelicznej przypowieści o talentach. Mówi on zwracając się do sługi: „Dobrze, sługo dobry i wierny (...), wejdź do radości twego Pana!" /Mt 25, 21/.
Te dwa przymiotniki dobrze charakteryzują naszego drogiego Luigiego. Dobroć malowała się na jego obliczu otwartym i uśmiechniętym. Wierność, była chlebem powszednim w jego życiu pełnym obowiązków.
Niech program ten — wierność zobowiązaniom - stanie się dla nas inspirującym wspomnieniem, nie zapominając o hierarchii ważności. Tak czynił Luigi i tego samego wymaga od nas.