Listy t. III - Zadania na nowy rok

Zadania na nowy rok

Święto Chrystusa Króla 1969

W przyszłym tygodniu spotkamy się na ostatnim posiedzeniu naszego Kongresu nadzwyczajnego. Wiecie już, że dotąd opracowaliśmy pierwszą część naszych Konstytucji, czyli te dotyczącą natury Instytutu. Teraz mamy się zająć drugą częścią dotyczącą struktury Instytutu. Tekst drugiej części, podobnie jak pierwszej został przygotowany na bazie uwag nadesłanych przez wszystkich.
Pierwsza cześć, moim zdaniem, wyszła dobrze. Mamy tekst, który pozwoli nam wszystkim odnaleźć w nowych Konstytucjach coś ożywczego, pobudzając nasze życie duchowe, coś poza przeładowanym terminologią prawniczą językiem, co głęboko odświeży nasze życie.
Druga część poświecona strukturom z oczywistych powodów będzie miała inny charakter. Myślę, że w ogólnym kształcie wypracujemy piękny tekst i jut teraz dziękujemy zań Panu.

Kongres zwyczajny

Nasze kalendarium przewiduje na dni między 28 a 29 czerwca 1970 roku Kongres zwyczajny. Zważcie, że jest to ważna rzecz.
Kongres nadzwyczajny pozwolił nam na ponowne przemyślenie Konsrytucji i sądzę, że z pożytkiem dla wszystkich, jako że stał się okazją do zastanowienia się nad Instytutem. Natomiast zadaniem Kongresu zwyczajnego jest wzięcie pod lupę konkretnych problemów, przed którymi tu i teraz staje Insrytut.
Mam nadzieje, że do tego czasu będziemy mieli już nowy tekst Konstytucji, choć musimy zaczekać na jego oficjalne zatwierdzenie. Armando, zorientowany w działaniach Kongregacji do Spraw Zakonów i Instytutów Świeckich, uspokaja, że jest to normalna procedura. Rozpoczniemy wiec Kongres zwyczajny opierając się na nowym tekście Konstytucji.
Najważniejsze, żebyśmy umieli, na Kongresie zwyczajnym, zdefiniować problemy, przed którymi stoi Instytut i wspólnie przyłożyć się do ich rozwiązania.
Wiecie, że w obowiązujących Konstytucjach w artykule 95, czytamy: „co najmniej na miesiąc przed rozpoczęciem Kongresu, Przewodniczący diecezjalny gromadzi wszystkich Profesów ze Wspólnoty na posiedzeniu przedkongresowym, w celu wybrania delegatów oraz zgłoszenia ewentualnych problemów, które mają znaleźć się w porządku dziennym Kongresu". Kongres zwyczajny, odbywający się co 6 lat, jest więc okazją do weryfikacji sytuacji Instytutu, do postawienia problemów, do stawienia czoła trudnościom, aby Instytut mógł się rozwijać, a jego członkowie mogli lepiej poznać jego wartość.

A zatem Kongres zwyczajny jest nie mniej ważny od nadzwyczajnego. Jest jednym z najważniejszych momentów w życiu Instytutu, nawet jeśli nie weźmiemy pod uwagę, że pierwszym punktem programu jest zmiana zarządu, co już samo w sobie jest rzeczą istotną.
Z naciskiem chciałem podkreślić, że zakończywszy prace nad Kongresem nadzwyczajnym, powinniśmy, jako Instytut, od razu zacząć myśleć o Kongresie zwyczajnym, czyli zastanawiać się nad ważnymi dla życia Instytutu problemami.
Jednym z tych problemów jest z pewnością rozwój Instytutu.

Witamy dziś w Instytucie sześciu młodych ludzi, którzy po roku przygotowawczym, poprosili o możliwość rozpoczęcia Aspirantury. Wśród nich jest jeden z Kalabrii, jest to pierwszy Kalabryjczyk, który prosi o wejście do Instytutu! Jest też Sycylijczyk, jeszcze jeden, który zasili nieliczną wspólnotę sycylijską. Myśląc jednak w szerszej perspektywie, to czymże jest 6 osób na całą Italię? Nie możemy powiedzieć, aby była to zawrotna liczba, a perspektywy na ten nowy rok są raczej powściągliwe.
I oto staje przed nami poważny problem, jeden z tych, nad którym trzeba się zastanowić w nowym roku. Sądzę, że meroda stosowana w zeszłym roku, czyli, że grupy /Nuclei/ wyodrębniają problemy Instytutu, jest dobra i należy ją stosować. Wszyscy powinni zaangażować się w to zadanie, abyśmy w dniu otwarcia Kongresu mogli przedstawić te problemy, które większość instytutowa uważa za najbardziej palące ze względu na rozwój, na wzrost, także ilościowy, i na lepsze zarządzanie Instytutem.
Chciałbym zaprosić wszystkich do współpracy, do składania propozycji, do zaproponowania metod pracy. Następnie, grupy wypracują kierunki działań odpowiadające zapotrzebowaniom.

Myślę, że przewodnim wątkiem tego nowego roku powinien być Kongres zwyczajny. Jest to rok, w którym powinniśmy znaleźć osobę, która podejmie się wziąć na swoje barki odpowiedzialność za Instytut. Jest to rok, w którym należy stawić czoła najbardziej żywotnym dla Instytutu problemom, wskazać drogi ich rozwiązania. Wymaga to przede wszystkim modlitwy o Bożą pomoc i osobistej refleksji nad problemami Instytutu.

Międzynarodowy Kongres Instytutów Świeckich

W przyszłym 1970 roku odbędzie się także Kongres międzynarodowy Instytutów Świeckich, rzecz także ważna. Kto, jak Armando i ja, śledzi prace przygotowawcze, ma wrażenie, że króluje wielki zamęt. Nawet w Komitecie organizacyjnym nie widać klarownego stanowiska, co do ogólnych założeń. Można to też zauważyć w rozsyłanych materiałach, z których wyzierają wymagające wyjaśnienia niespójności.
Nasze wewnątrzinstytutowe prace, służące lepszemu zrozumieniu oryginalności naszego powołania, oraz znalezieniu konkretnych metod postępowania, mających nadać Instytutowi właściwy kierunek, mogą się stać naszym wkładem w prace Kongresu międzynarodowego. Za pośrednictwem naszych delegatów będziemy chcieli uporządkować te formę życia w Kościele.
Chcemy w ten sposób uniknąć pomieszania pojęć i stworzyć warunki, w których Instytuty mogłyby rozwijać się w zgodzie ze swoją prawdziwą naturą.
Zasadniczy zamęt dotyczy Instytutów Świeckich i Instytutów Zakonnych. Istnieją takie Instytuty Świeckie, które są po prostu Instytutami Zakonnymi. Co prawda, ich członkowie pozbyli się pewnych zewnętrznych atrybutów, jak na przykład strój, ale w duchu i formie życia powtarzają schemat życia zakonnego.

Taki stan rzeczy nie ma sensu w Kościele. Powołanie do życia w Instytucie Świeckim nie jest jakąś podformą życia zakonnego, ale jest to oryginalne i samodzielne powołanie, i tak należy o nim myśleć. Temu ma służyć stworzenie odpowiednich przepisów prawnych, ale wcześnie należy mieć jasność, co do natury tego powołania.
Przyglądając się sytuacji instytutów świeckich na świecie /około 100 jest zatwierdzonych i te wezmą udział w Kongresie/ musimy przyznać, że sprawy są raczej zagmatwane. W Komitecie przygotowawczym mówią nam, że należy uważać, aby nikogo nie urazić swoim zdecydowanym stanowiskiem, gdyż mogłoby to odwieść kogoś od podążania za swoim powołaniem. Daje wam to obraz rzeczywistej sytuacji. Staniemy przed gremium, w którym, z jednej strony są osoby nie akceptujące zobowiązań, ślubów, rad ewangelicznych, przyrzeczeń; a z drugiej strony są osoby realizujące powyższe zobowiązania w formie zakonnej. I tak, ani jedna ani druga strona nie pojmuje istory instytutów świeckich i nie można od nich oczekiwać zdefiniowania prawdziwego charakteru Instytutów Świeckich.

Nasze rozważania poświecone konkretnym problemom do rozwiązania, ustawienie spraw we właściwej perspektywie, klarowne stanowisko, co do sensu naszego powołania, mogą stać się naszym wkładem w życie Kościoła. Możemy w ten sposób pomóc osobom świeckim konsekrowanym we właściwym zrozumieniu istoty, wartości, konkretnych form wyrazu tego powołania.
Widać zatem, że będzie to rok poważnych zadań w perspektywie rozwoju i wzrostu Instytutu. Zadania te będą podejmowane zgodnie z naszym stylem działania określonym przez nasz styl bycia. Kiedy nagromadzą się różne obowiązki, pojawia się zawsze pytanie, jak pogodzić stan diaspory, w którym żyjemy, z koniecznością wspólnego zbadania problemów, co z kolei wymaga bycia razem. A na dodarek momenty życia wspólnotowego są nieliczne. Stwarza to realną trudność, co czasami przeradza się w wątpliwości, czy jesteśmy na pewno na dobrej drodze.
Teraz powinniśmy skoncentrować się na wyodrębnieniu problemów, które wspólnie powinniśmy rozwiązać. Proszę grupy aby, na ile 10 możliwe, zintensyfikowały swe prace. Niech nikt nie czuje się zwolniony z obowiązku uczestniczenia w przygotowaniach do Kongresu, gdyż od wyodrębnienia problemów i porrzeb zależy rozwój i wzrost naszego Instytutu.