L. Caimi: Dążenie do świętości (15)

Dążenie do świętości

Dążenie do świętości wyrażone, jak wcześniej wspomnieliśmy, przez dziewiętnastoletniego Lazzatiego w notatkach sporządzonych podczas rekolekcji, było jego stałym życiowym zaangażowaniem. Zawsze też wobec współbraci w wierze, poczynając od młodych, podkreślał swoje przekonanie o tym, że każdy ochrzczony powołany jest do świętości. Lazzati jednak odnosił przede wszystkim do siebie samego ową wymagającą, będącą zresztą jedyną naprawdę spójną z Ewangelią, wizję chrześcijanina. Nie ustawał w przypominaniu, że wierny świecki nie może zadowolić się osiągnięciem celów duchowych „skromniejszych” niż realizacja powołania do szczególnego rodzaju konsekracji. Jego ambicją było dążenie do świętości każdego dnia, pośród zwykłych codziennych zajęć.
Ale jak zostać świętym? Propozycja Lazzatiego nie różniła się od tego, czego naucza Kościół na przestrzeni dwóch tysięcy lat swojej historii. Życie łaską i modlitwą, życie sakramentalne, praktykowanie cnót teologalnych i kardynalnych oraz katecheza były również dla Lazzatiego głównymi przesłankami egzystencji dobrego chrześcijanina. Te założenia jednak w płaszczyźnie wychowawczej wymagały mądrego dostosowania, w zależności od wieku i specyficznych wymagań tego, do kogo były adresowane. W ten sposób powstał program ewangelizacji i nawrócenia serc, umożliwiający zachowanie dystansu wobec logiki świata i jego bóstw osaczających świadomość. Lazzati nie lękał się przy tym podkreślać potrzeby poświęcenia i umartwiania się, by postępować śladami Chrystusa. Przypominał młodym i starszym, że bez przeciwstawiania się egoizmowi naszego ja, opanowania własnej zmysłowości, niestrudzonej troski o czystość myśli i uczuć, bezinteresownej gotowość do służby, roztropnego planowania czasu i wydatków, doświadczenie chrześcijańskie zostało by pozbawione korzeni, a więc skazane na zaprzepaszczenie w braku zawsze przecież chwilowego tylko entuzjazmu. Zanim jednak zaczął zachęcać innych, aby przyjęli taki właśnie styl ewangeliczny, Lazzati przede wszystkim starał się uosabiać go swoim życiem. I dzięki temu, w oczach ludzi znających go bliżej, był wiarygodnym świadkiem.