L. Caimi: Umiłowanie Kościoła (20)

Umiłowanie Kościoła

W testamencie duchowym, o którym już wspominaliśmy, Lazzati pisał o Kościele w pełnych czułości i oddania słowach, będących wyrazem szczerego synowskiego przywiązania. Jego, praktykowana przez całe życie, służba Kościołowi wypływała z głębokiego poczucia wdzięczności. Postrzegał i czcił Kościół, jak prawdziwą Matkę. To Kościół dał mu życie łaski i poprzez sakramenty wspierał każdego dnia na jego drodze duchowej. Tajemnica Kościoła „mistycznego ciała Chrystusa” „ziarna” i „początku” Królestwa, „Ludu Bożego” w drodze (Lumen gentium 5,7,9) nie zasłoniła Lazzatiemu zmarszczek i błędów narosłych przez wieki. Nie zmusiła go także do milczenia. Lazzati jednak piętnował owe niedoskonałości z umiarem i dyskrecją, na podobieństwo intymnego cierpienia, jakie odczuwa syn w obliczu niedociągnięć Matki. Goryczą napawała go nie zawsze wysoka jakość chrześcijańskiego życia wielu wspólnot kościelnych, ich niezdolność do tego, by stać się profetycznym znakiem nadziei, niewystarczająca troska o formację świeckich. Nie ograniczał się jednak tylko do napiętnowania zła. Z prostotą i pokorą poświęcał własny czas i energię, starając się na różne sposoby ożywić wspólnotę chrześcijan.
Lazzati był posłusznym świeckim, ale świeckim stojącym na własnych nogach, a nie wiernym na klęczkach. Nigdy przy tym nie zabrakło mu jednak cnoty paruzji (zdolności do mówienia w pełen szacunku sposób), sugerowanej również w Ewangelii. Miał wrodzone poczucie szacunku i synowskiego oddania wobec duszpasterzy (poczynając od papieża i biskupów) które jednak nie przeszkadzało mu zwracać się do nich w sposób szczery i otwarty, ze świadomością, że jako świecki może i powinien zabierać głos na temat wielu problemów życia duszpasterskiego.
Zgodnie z nauczaniem Soboru z przekonaniem popierał model Kościoła jako komunii różnorodnych powołań i funkcji, posług i charyzmatów, dla zrealizowania jednej eklezjalnej misji. Ważne jednak, jego zdaniem, było też rozróżnienie zadań. Pod tym względem był zwolennikiem specyfiki powołania świeckich wezwanych przede wszystkim do ożywienia chrześcijańskiej rzeczywistości doczesnej.
Niedocenianie tej specyfiki świeckich, zdaniem Lazzatiego powołuje zamieszanie i szkodzi dziełu ewangelizacji. I nigdy nie przestał o tym przypominać. I również jego obrona zadań właściwych dla laikatu przeciwko rzekomemu niebezpieczeństwu klerykalizmu stanowiła, jeśli się dobrze przyjrzeć, konkretny sposób dawania świadectwa miłości do Kościoła i jego misji w świecie.