L. Caimi: W duchu modlitwy (14)

W duchu modlitwy

We wstępie do tomu La Preghiera del cristiano który ukazał się w kilka miesięcy po śmierci Lazzatiego, kard. Martini stwierdza: „Tylko ten, kto długo się modlił może o modlitwie mówić”, wskazując w ten sposób bezpośrednio właśnie na Lazzatiego. Dalej zaś, kard. Martini pisze:

Stronice te ukazują tajemnicę człowieka znanego ze swojej niestrudzonej działalności i ze swoich publicznych wystąpień, ukrytą w zakamarkach jego serca, w miejscu, gdzie znajduje się źródło prawdziwej duchowości, dającej początek wielorakim inicjatywom. Profesor Lazzati, będąc niezwykle aktywny, a zarazem oddany kontemplacji odkrywa tutaj przed nami swoją wielką pasję wychowawcy przenikniętą pragnieniem kształtowania duchowości swych uczniów.

Przypomnieliśmy wcześniej świadectwo Giuseppe Dossettiego ukazujące wierność, z jaką Lazzati realizował swoje zobowiązanie do modlitwy, nawet w najgorętszych dniach działalności parlamentarnej. Lazzati był przez całe swoje życie człowiekiem modlitwy. Owe pełne miłości rozmowy, jak niektórzy nazywają modlitwę, były dla niego solą życia. Liczne świadectwa, w tym także towarzyszy niedoli z obozów jenieckich, ukazują Lazzatiego zagłębionego w szczerej rozmowie z Bogiem. Bardziej jeszcze niż z obowiązku, modlitwa Lazzatiego wypływa z potrzeby serca, jest aktem miłości człowieka, który czując się kochany przez Boga chce odpowiedzieć na tę miłość najlepiej jak umie.
Lazzati był zresztą głęboko przekonany, że chrześcijanin „istnieje i umiera” w zależności od tego, czy potrafi żyć modlitwą. Umiał też znaleźć odpowiednią równowagę między modlitwą liturgiczną i osobistą. Zgodnie z tradycją katolicką w swojej modlitwie nie rezygnował z tradycji maryjnej, ale uciekał od wszelkiej dewocyjności. Szczególnie drogi był mu Anioł Pański. Dostrzegał w nim bowiem wspaniałą syntezę Tajemnicy Wcielenia. I nie bez powodu pragnął, aby również ludzie młodzi na co dzień dochowali wierności tej prostej, lecz jakże wymownej chrześcijańskiej modlitwie.