Listy t. III - Pluralizm w Instytutach Świeckich

Styczeń 1971
Pierwszy międzynarodowy Kongres Instytutów Świeckich, który odbył się w Rzymie w dniach od 20 do 26 września 1970 roku, zakończył prace serią dokumentów, a wśród nich znalazł się, przez wszystkich zaaprobowany, wniosek dotyczący „Pluralizmu w Instytutach Świeckich". Wniosek ten jest odpowiedzią na ujawnioną w trakcie trwania Kongresu konieczność ocalenia założycielskich charyzmatów, które dały początek poszczególnym instytutom świeckim. Nie należy jednak sądzić, że wniosek ten oznacza, iż pod nazwą instytutów świeckich będzie można przemycić formy życia całkowicie odmienne. Innymi słowy, nazwa 'instytut świecki' musi mieć precyzyjne znaczenie wskazujące na wyraźnie określone środowisko, w którym istnieją różnorodne formy życia uznane przez Kościół1/.
Warto wiec, może, zastanowić się nad znaczeniem terminu 'pluralizm' użytym w odniesieniu do instytutów świeckich.
Niezbywalny i fundamentalny element
Zacznijmy od konstatacji dotyczącej wielkiej różnorodności form istniejących pod szyldem 'Instytuty Świeckie'. Zaklasyfikowanie do instytutów świeckich odbyło się na podstawie elementów zewnętrznych, obecnych w zatwierdzonych przez Kościół dokumentach definiujących instytuty świeckie2/. Fakt ten potwierdzają istniejące do dzisiaj instytuty świeckie, które nie chcą już nimi być, gdyż normy dla nich ustanowione wydają się nie odpowiadać ich założycielskiemu charyzmatowi, który w tych normach i przez te normy nie czuje się wyrażany. Jeśli chce się zachować właściwe rozumienie rzeczy i związków między nimi, to oczywistym jest fakt, że sformułowanie definicji danej formy życia wymaga uprzedniego zbadania konstytutywnych cech określających specyfikę instytutu, jego charyzmat, czyli tego wszystkiego, co Duch podpowiada osobom, które wzywa do realizowania, w Kościele, powszechnego powołania do świętości3/. Do tego sprowadza się istota różnicy między różnymi formami życia oraz elementami dla nich zasadniczymi. Dodatkowe elementy mogą być wymienne i nie powinny służyć za podstawę do definiowania danej formy życia. Nie od dzisiaj, ale bardziej dzisiaj niż wczoraj, wiadomo, że to nie strój czyni mnicha i nie brak habitu czyni świeckiego. Chodzi zatem o to, by umieć uchwycić element konieczny, choć nie wystarczający, aby mógł zaistnieć instytut świecki. Ma to być taki element, bez którego, nawet przy obecności innych, wymaganych dla instytutów świeckich, tenże nie może zaistnieć. Moim zdaniem, a wydaje mi się, że jest to dość rozpowszechniony punkt widzenia4/, taki element to związek konsekracji ze świeckością. Trzeba jednak porozumieć się co do znaczenia przypisywanemu takiemu stwierdzeniu, jeśli nie chcemy ponownie zgubić się w ogólnikach uniemożliwiających właściwe zdefiniowanie pojęcia: wyznaczenie obszaru duchowego jako podstawy do formułowania rozwiązań prawnych.

a) Prawdziwe znaczenie terminu „ex saeculo" - W Motu proprio Primo Feliciter, ogłoszonym rok po wydaniu Provida Mater, chcąc jaśniej określić znaczenie świeckości nazwanej cechą własną i specjalną tychże instytutów, stanowiącą całą rację ich bytu, użyto wyrażenia, które stało się paradygmatem: mówiąc o apostolstwie instytutów świeckich stwierdzano: „non tantum in saeculo sed veluti ex saeculo, ac proinde professionibus, exercitiis, formis, locis, rerum adiunctis saeculari huic conditioni respondentibus, exercendus est fideliter". Tekst ten wymaga właściwego naświetlenia poprzez odwołanie się do jego źródła, a także poprzez uwzględnienie dynamiki tego tekstu, jak to się zwykle dzieje z darami Ducha Świętego.

Dynamika ta wymaga pogłębienia znaczenia tekstu, aby nie stał się ofiarą niewłaściwych interpretacji, idących pod prąd nowych tendencji w Kościele. Źródłem dla powyższego tekstu, z pewnością, była notatka przygotowana przez Ojca Gemelli oraz jego współpracowników, przedstawiona Stolicy Apostolskiej w 1939 roku, a obecnie opublikowana w opracowaniu Secolarita e vi ta consacrata, wydanym przez wydawnictwo Ancora w 1966 roku Iss. 360-442.
Czytamy w tej notatce /s.424/: „Elementem charakterystycznym omawianej formy życia, który nie ma odpowiednika w stanie zakonnym, ani w stanie prawie zakonnym, jest cel i program osób konsekrujących się w ramach tych form, a jest nim służba Bogu w świecie.
Podczas gdy osoba, która staje się członkiem kongregacji zakonnej bądź quasi zakonnej, angażuje się w nastanie królestwa Chrystusa na ziemi poprzez modlitwę i czyny, zawsze działa na świecie, ale będąc spoza tego świata, to osoba związana z nową fotmą życia konsekruje się w takim samym totalnym wymiarze i w tym samym celu, działa jednak na świecie, ale niejako od wewnątrz tego świata". Niewątpliwie formuła ta jest niedoskonała, ale dość dobrze oddaje różnice miedzy stanem zakonnym, a rodzącą się nową focmą życia, która przecież dopiero co się kształtuje i potrzebuje więcej czasu".

Właśnie stąd pochodzi formuia „non tantum in saeculo sed veluti ex saeculo", wyrażająca sposób działania członków instytutów świeckich dla zbawienia świata. Formuła, którą od początku uznano za niedoskonałą, gdyż zbudowaną dla rzeczywistości w fazie rozwoju.
Warto też zauważyć, że w rym samym paragrafie cytowanej notatki /s. 428/ znalazło się określenie tego sposobu działania jako „najbardziej charakrerystyczny i najbardziej rewolucyjny aspekt nowej formy życia". Po czym dodawano: „Zważywszy na powyższą charakterystykę, a przede wszystkim na poszukiwanie specyficznych celów oraz pozostanie w świecie5/, oczywistym staje się fakt, że nowa forma życia, w odróżnieniu od stanu zakonnego, bądź quasi zakonnego, nie może przyjmować na swych członków księży, a tylko ludzi świeckich".

Od 1939 do czasów współczesnych w dużej mierze nastąpił rozwój6/, o którym wspominał ojciec Gemelli, zwłaszcza sprecyzowano ideę świeckości, której znane teksty soborowe poświęcają sporo miejsca i to w odniesieniu do laików; wszyscy mamy w pamięci nr 31 Lumen Gentium7/. Tekst ten pisze z myślą o instytutach świeckich, będąc coraz bardziej przekonany o rym, że, gdy mówi się o świeckości w odniesieniu do księży, powinno się o niej mówić zupełnie w inny sposób, niż w odniesieniu do świeckich laików. Przekonany też jestem o dobru wynikającym z istnienia Instytutów kapłańskich, które szerzą wśród swoich członków ducha i formę życia miłością ewangeliczną. Równocześnie jestem przeświadczony, że najlepszym rozwiązaniem dla tych inscytutów byłoby znalezienie nazwy bardziej odpowiadającej ich naturze niż nazwa: Instytut świecki8/. Pytanie, na które powinniśmy znaleźć odpowiedź, brzmi: Jakie znaczenie mamy nadać formule użytej w celu wyodrębnienia świeckości, biorąc pod uwagę jej korzenie oraz dorobek myśli i doświadczenia narosłe między 1939 a dniem dzisiejszym? Zrozumiałym jest, że dla niektórych formuła ta może wydawać się rodzajem taktyki — uczynienie z rzeczywistości świeckiej okazji do pracy apostolskiej rozumianej jako ewangelizacja, rak że praca apostolska w rzeczywistości sprowadzała się do ewangelizacji. Te z instytutów świeckich, które stawiały sobie za swój specyficzny cel apostolstwo oraz bezpośrednią prace apostolską, a ich członkowie cały bądź część swego czasu temu poświęcali, sądziły, że wyczerpuje to nie tylko formułę in saeculo /w świecie/, ale też veluti ex saeculo /niejako od wewnątrz świata/, czyli to, co stanowiło całkowitą nowość w tej formule. Prawdą jest, że in saeculo dotyczy wszystkich chrześcijan włączając w to księży i zakonników jako, że Kościół istnieje w świecie dla zbawienia świata i trudno byłoby znaleźć w Kościele jakieś powołanie, które nie byłoby dla zbawienia
świata 9/.
Ale, jeśli veluti ex saeculo ma być rozumiane jako taktyka - zrzuceni na wrogą linie frontu — a w takim rozumieniu nie staniemy się dla świara mniej zewnętrzni; zewnętrzni wobec procesu budowania rzeczywistości tego świata, jako że nie jest to celem podejmowanych działań, to nie bardzo wiadomo, na czym miałaby polegać nowość i rewolucyjność tego elementu, że miałby on warunkować nową formę życia w jej aspektach: duchowych, srrukturalnych i prawnych.

Przedstawię tutaj znaczenie zwrotu dal di dentro del mondo /od wewnąrrz świata/, choć myślę, że nie tylko to miał na myśli ojciec Gemelli tworzac formułę przyjętą w Primo Feliciter. Formuła sięga do wizji Kościoła jako sacramentum renovationis totius mundi, wizji, w której na pierwszym miejscu do zbawienia są ludzie uwolnieni od niewoli grzechu, a następnie rzeczywistość stworzona uwolniona od zachcianek grzesznego człowieka i kierowana po myśli Bożej tak, by dla człowieka nie była już przeszkodą, lecz pomocą w zdążaniu ku Bogu. W takiej wizji formuła ex saeculo opisuje stan, w krórym jednostka, mając poczucie własnej misji, angażuje się w budowanie rzeczywistości ziemskiej we wszystkich jej aspektach: społecznym, ekonomicznym, kulturowym; taką jednostką jest po prostu człowiek, a w Kościele świecki. Jako chrześcijanin angażuje się w te działania czerpiąc inspiracje i sile z połączenia w harmonijną całość wartości naturalnych z nadprzyrodzonymi. Jest to kondycja i zadanie każdego ochrzczonego, który, z braku odrębnego powołania, chce być wierny swemu pierwotnemu powołaniu, krórego cechą charakterystyczną jest „zajmowanie się sprawami świeckimi i kierowanie nimi po myśli Bożej". Tu ma swe źródło pojecie świeckości w pełnym znaczeniu i jako rakie, moim skromnym zdaniem, nadaje się do zastosowania wyłącznie do świeckich laików.
Tak ujęta świeckość pociąga za sobą poważne konsekwencje rzutujące na mentalność, postawy, styl życia.

b/ Konsekracja świecka - na rak rozumianą świeckość chcemy wskazać, kiedy stwierdzamy, iż elementem niezbędnym do opisania instytutu świeckiego jest związek między konsekracją a świeckością. O związku tym można powiedzieć, że wyraża zasadnicze wartości, a nie tylko aspekty formalne konsekracji świeckiej, czyli takiego typu konsekracji, który wzbogacając świeckość o wymiar nadprzyrodzony, jednocześnie przyjmuje wymogi narzucone przez świeckość, a zatem różni się od istniejącej do tej pory formy konsekracji.

Wspomniane wyżej wymogi były już wielokrotnie wymieniane10/. Nie są one tak skonstruowane, aby unicestwić kompletnie zobowiązania wynikające z konsekracji, czyli rady ewangeliczne. Nie powierza się też zobowiązań wyłącznie odpowiedzialności jednostki, bez żadnej zewnętrznej mediacji w osobie odpowiedzialnego, funkcji niezbędnej w każdej wspólnocie w Kościele11/.
Są to jednak wymogi, które mają głęboki wpływ nie tylko na aspekty zewnętrzne, ale też na zobowiązania wynikające z konsekracji.

Dopuszczalna różnorodność wśród innych elementów konstytutywnych

Element, który starałem się naświetlić jest niezbędny dla istnienia instytutu świeckiego, ale nie wystarczający. Istnieją też inne, wymagane przez istniejące prawo i przyjęte, jak pokazuje doświadczenie, przez instytuty. Na podstawie tych elementów, w niektórych przypadkach, podjęto decyzję o zatwierdzeniu statutów, chociaż same w sobie nie były i nie są elementami charakteryzującymi instytuty świeckie.
Fundamentalnymi elementami, bez których instytut świecki nie zostanie uznany, wydają się być: wyraźnie sformułowany cel apostolatu, wspólnota życia, zatwierdzenie przez Kościół. Z tych trzech tylko ostatni jest dla wszystkich taki sam, z tą różnicą, że zatwierdzenie może być na poziomie diecezjalnym lub papieskim. Ale już dwa pierwsze mogą podlegać zróżnicowaniu, pod warunkiem, że nie będą w sprzeczności z pierwszym, niezbędnym elementem charakteryzującym istotę instytutu świeckiego. W ten sposób rodzi się pluralizm wśród instytutów świeckich, gdyż spotykamy różnorodność form instytutów. Przytoczę konkretne przykłady odnosząc się do pewnych polemicznych aspektów, które na Kongresie zaowocowały zróżnicowaniem stanowisk i prawie wyczerpały problematykę instytutów świeckich.

a) Cele apostolskie i „dzieła" — Czy wyraźnie sformułowany cel apostolski wymaga dzieł własnych? A świeckość, czy wyklucza dzieła własne? Pozytywna odpowiedź na pierwsze pytanie była dobrze widziana w pierwszym okresie funkcjonowania instytutów świeckich12/, czyli w okresie, w którym instytuty /a sporo powstało w takim właśnie celu/ przyjęły rodzaj taktyki, polegającej
na ewangelizowaniu z pozycji niby świeckich, ale nie mających nic wspólnego z prawdziwą świeckością. W miarę rozwoju nowej formy życia, jaką są instytuty świeckie, taktyka powyższa wyraźnie zaczęła zanikać, i to nie dlatego, że zredukowano cel apostolski, ale z powodu ścisłego złączenia celu apostolskiego ze świeckością. Początkowo świeckość była rozumiana jako rodzaj chrześcijańskiej animacji rzeczywistości doczesnej, a poprzez to jako rodzaj ewangelizacji. Następnie zaczęła przeważać postawa indywidualnej obecności od wewnątrz świata i zdominowała postawę zorganizowanej obecności w celu oddziaływania na świat. Obecnie mówi się, że cel apostolski jasno sformułowany i wcielany w życie, wcale nie wymaga od instytutu świeckiego posiadania dzieł własnych. A zatem je wyklucza? Moim zdaniem odpowiedź powinna brzmieć — nie — pod warunkiem, że dzieła własne nie przesłonią prawdziwego znaczenia świeckości i będą w zgodzie z wymogami świeckości. Tam, gdzie ewangelizacja stanie się ważniejsza od podstawowych zobowiązań członków instytutu, czyli łączenia ich aktywności świeckich ze świadectwem typowym dla konsekracji świeckiej, taki instytut tylko z nazwy byłby instytutem świeckim. Inaczej należałoby oceniać sytuację, w której dzieło własne byłoby tak pomyślane, że wydobywałoby z przeżywanej na sto procent konsekracji świeckiej, cechy typowe dla ewangelizacji, przeprowadzonej przez osoby świeckie. I jeszcze jeden przykład. Wyobraźmy sobie dzieło własne zaklasyfikowane do sfery świeckiej, respektujące podstawowy wymóg świeckości, czyli współuczestniczenie w budowie rzeczywistości ziemskiej; w takim przypadku nie widzę powodu, dla którego miałoby to być niezgodne z naturą instytutu świeckiego.

b) Wspólnota czy życie wspólne. - Wspólnota jest elementem pożądanym, ale czy wymaga życia wspólnego? Poza faktem, że istnieje podzielana przez wielu opinia, że do koncepcji  świeckości lepiej pasuje rozproszona obecność członków instytutów niż obecność naznaczona wspólnym życiem, to oczywiste i jest, że odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi: nie. I choć instytut świecki nie wymaga wspólnego życia, to jednak całkowicie go nie wyklucza. Wyklucza je tylko w przypadku, gdy staje się
ono przeszkodą w przeżywaniu autentycznej świeckości, czyli przybiera formy wykluczające przeżywanie w pełni świeckich zobowiązań.

Zakończenie

Podsumowując, można powiedzieć, że zasadniczą sprawą jest respektowanie elementu charakteryzującego ideę instytutów świeckich i na tej podstawie każdy instytut powinien dokonać samoweryfikacji. Po czym, można już uznać pewną dowolność form, wynikającą ze zróżnicowanych postaw instytutów, zarówno wobec innych elementów wymaganych przez Kościół, jak i wywodzących się z charyzmatu założycielskiego, czyli z różnych inspiracji duchowych.
Moim zdaniem tylko poprzez wysiłek rozpoznania, z jednej strony niezbywalnego elementu odróżniającego, a z drugiej szacunek dla wolnego wyboru elementów pozostałych, budując w ten sposób jedność typu w wielości form, można skutecznie siebie wspomóc w poszukiwaniu najodpowiedniejszych dla każdego instytutu form, do których skłania ich inspiracja od Ducha Świętego. Tak czyniąc wzbogacimy Kościół o formy życia odpowiadające na jego prawdziwe potrzeby13/.

1/ Konieczność takiego sprecyzowania wydaje się oczywista, jeśli spojrzymy na zjawisko dość niestety rozpowszechnione. Mam na myśli ucieczke do przodu /czy do tyłu?/ Kongregacji zakonnych, które w rozpowszechnionej atmosferze laicyzacji ogarniającej również środowiska katolickie, nie wyłączając księży i zakonników, gwałtownie poszukują bardziej swobodnych form życia. W związku z tym mogłyby uznać instytuty świeckie za formę odpowiadającą ich oczekiwaniom, wszakże pod tym warunkiem, że okaże się ona mniej zobowiązującą formą konsekracji od tego, co jest zapisane w Prawie Kanonicznym odnośnie stanu zakonnego. Kardynał Prefekt Kongregacji do spraw Zakonów i Instytutów Świeckich w mowie wygłoszonej na otwarcie Kongresu jasno i stanowczo zapowiedział brak zgody na takie stanowisko.
Z drugiej strony, precyzyjne określenie natury Instytutów Świeckich tylko by sprzyjało takiemu twardemu stanowisku.

2/ Dokumenty te to: Konstytucja apostolska Provida Mater z 2 lutego 1947 roku, Motu proprio Prirao Feliciter z 12 marca 1948 roku oraz Instrukcja Kongregacji do spraw Zakonów i Instytutów Świeckich Cum sanctissimus z 19 marca 1948 roku. Jedynie w Primo Feliciter pojawia się próba precyzyjnego określenia świeckości jako racji bytu instytutów świeckich, warunkującej całokształt ich istnienia i działania. Istnieje też możliwość interpretacji, która sprowadza koncepcję świeckości do czysto zewnętrznych elementów. Dlatego też, do pewnego momentu, klasyfikację przeprowadzano na bazie
elementów wymienionych w artykule III Proyida Mater: zobowiązanie do życia radami ewangelicznymi, stała więź między instytutem a jego członkami, posiadanie siedziby intytutu.

3/ Innymi słowy, zanim przeprowadzi się rozpoznanie typu prawnego, należy przeprowadzić rozpoznanie duchowe i na tej podstawie budować konstrukcje prawne.

4/ Takie wrażenie odniosłem na Kongresie, gdzie byli obecni przedstawiciele prawie wszystkich zatwierdzonych instytutów świeckich. Większość podzielała ten pogląd, rozkładając, co prawda, w swoich wypowiedziach akcenty w różnych miejscach, ale go nie podważając.

5/ Nie jest 10 miejsce na cytowanie dokumentu, w kiórym opisano nowość formy i treści omawianej nowej formy życia. Czytelnik chcący się z nim zapoznać zobaczy awangardową wersję form apostolstwa i jednocześnie niedostrzezenie wartości zaangażowania w rzeczywistość doczesną w celu jej ocalenia od marności, co jest pierwszym i zasadniczym elementem chrześcijańskiego świadectwa, a wiec i apostolstwa. Jesi ro element niezbędny do tego, aby zerwać z praktyką takryki apostolskiej i wejść w szerszą perspektywę consecratio mundi, którą Pius XII w 1957 roku wskazał jako podstawowe dzieło ludzi świeckich.

6/ Przedsoborowe koncepcje teologiczne na temat Kościoła i świata, następnie dokumenty soborowe, takie jak: Konstytucja dogmatyczna Lumen Gentium, Konstytucja duszpasterska Gaudium et Spes. Dekret Apostolicam actuositatem. Dodajmy do tego myśl posoborową, teologiczną oraz tę zrodzoną z doświadczeń funkcjonowania instytutów świeckich mającą już obfitą bibliografię. Oto dowody, na papierze rozwoju, o krórym była mowa.

7/ „Właściwością specyficzna laików jest ich charakrer świecki (...) Natomiasr zadaniem ludzi świeckich, z tytułu właściwego im powołania, jest szukać Królestwa Bożego zajmując się sprawami świeckimi i kierując nimi po myśli Bożej. Żyją oni w świecie, to znaczy pośród wszystkich razem i poszczególnych spraw i obowiązków świata, i w zwyczajnych warunkach życia rodzinnego i społecznego, z których niejako utkana jest ich egzystencja. Tam ich Bóg powołuje, aby wykonując właściwe sobie zadania, kierowani duchem ewangelicznym przyczyniali się do uświęcenia świara na kształt zaczynu, od wewnątrz niejako, i w ten sposób przykładem zwłaszcza swego życia promieniując wiarą,vnadzieją i miłością, ukazyali innym Chrysrusa. Szczególnym więc ich zadaniem jest tak
rozświetlać wszystkie sprawy doczesne, z którymi ściśle są związani, i tak nimi kierować,
aby się ustawianie dokonywały i rozwijały po myśli Chrystusa i aby służyły chwale
Stworzyciela i Odkupiciela".

8/ J chociaż życzyłbym sobie, aby księża wykazywali większą umiejętność zrozumienia problemów wiernych świeckich, gdyż to im pomoże lepiej wypełniać kapłańską posługę, a do tego lepszego zrozumienia niech posłuży otwarty dialog ze świeckimi i świeckimi konsekrowanymi żyjącymi w Instytutach świeckich, to uważam za fundamentalne to, co zostało zapisane w Lumen Gentium 31. Zaraz po wyraźnym stwierdzeniu, że „Właściwością specyficzną laików jest ich charakter świecki - w tekście czytamy — członkowie stanu kapłańskiego mogą czasem zajmować się sprawami świeckimi, wykonując nawet świeckie zawody, co z tytułu swego wyjątkowego powołania w sposób szczególny i niejako zawodowo przeznaczeni są do służby świętej; zakonnicy znów przez swój sposób życia dają wspaniale i zaszczytne świadectwo temu, iż świat nie może się przemieniać i ofiarować się Bogu bez ducha ewangelicznych błogosławieństw". To nie świeckość określa kapłana. Nie sądzę też, by miało sens mówienie o Instytutach świeckich kapłańskich w stosunku do tych grup księży, którzy zajmują się kierownictwem duchowym świeckich.

9/ Kiedy używamy określenia 'zbawienie świata', mamy na myśli uwolnienie świata od więzów grzechu i poddanie go Bogu zgodnie z pierwotnym celem, do którego został stworzony, a odkupienie ma go do tego przywrócić. W poprawnej perspektpiie eklezjologicznej w osiągnięciu tego celu współpracuje ze sobą cały Kościół: papież, kolegium biskupów jako całość i jego poszczególni członkowie, księża, zakonnicy, wierni świeccy; każdy ma swój właściwy sobie wkład oraz wspólny dla wszystkich. I tak, na przykład: wszyscy chrześcijanie mają głosić Ewangelię, ale do specyficznych zadań papieża i biskupów należy głoszenie jej w formie magisterium; zaś do wiernych świeckich należy życie Ewangelią w rzeczywistości tego świata i używanie jej jako zaczynu w konstruowaniu rzeczywistości, w którą świeccy są zaangażowani.

10/ W obfitej bibliografii na temat instytutów świeckich możemy znaleźć wiele odniesień na ten temat. Kongres z września 1970 roku zadbał o precyzyjne ujecie tych zagadnień, opierając się na doktrynie i doświadczeniu.

11/ Jest to zjawisko, które obecnie się dość rozpowszechniło i dostrzegamy je nawet tam, gdzie kładzie się szczególny akcent na wartość wspólnoty. Zjawisko to wypływa z indywidualistycznej koncepcji człowieka, koncepcji, która zapomina, że z Kościoła nie da się wyprzeć funkcji pośrednika. Może być ona wykonywana na różne sposoby, ale nie da się wyeliminować osoby, w której ta funkcja się personifikuje. Typowy przykład dotyczy posłuszeństwa. Chociaż świeckość może wypracować formy relacjonowania się różniące się zasadniczo od obowiązujących w zakonach, to nie zlikwiduje funkcji pośrednika. Musi istnieć osoba w funkcji odpowiedzialnego, która, gdy zajdzie taka potrzeba, wyrazi wolę, której członek instytutu musi być posłuszny, jeśli chce być wierny swemu powołaniu. W odniesieniu do tego zagadnienia niezwykle ważne wydają mi się przemyślenia von Balthasar'a, wypowiedziane na Kongresie oraz opracowanie G. Martelet, Posłuszeństwo świeckie.
Z tej właśnie książki chcę zacytować fragment: „W braterskiej wspólnocie, to Odpowiedzialny jest tym, któremu powierza się i w którym uznaje się prawo-obowiązek służenia pomocą każdemu z członków wspólnoty, a zatem to sama wspólnota braterska ma stać się i pozostać obiektywnie wierna inspiracji wspólnej wszystkim". Odpowiedzialny nie może postawić siebie w miejsce inspiracji, ale być jej sługą, jak zresztą każdy z pozostałych członków wspólnoty, choć on posiada specjalny tytuł. Z tego tytułu uznany przez wspólnotę za niezbędny i usankcjonowany przez Kościół hierarchiczny.
12/ Osoby, którym starałem się scharakteryzować Instytut Świecki, do którego należę często pytały mnie: 'Jakie dzieła własne posiadacie?' A kiedy odpowiadałem: 'żadne', dało się wyczuć zdziwienie, a czasami z trudem ukrywaną dezaprobatę. I to właśnie brak dzieł własnych stwarza podstawową trudność w zrozumieniu tego typu instytutów.

13. Tekst opublikowany w Vita Consacrata 7 119711 s.214-229 oraz w Nel mondo, per ii mondo.