Luciano Caimi: Giuseppe Lazzati, świecki na miarę Ewangelii

Historia życia

Lata formacji

Giuseppe Lazzati przychodzi na świat 22 czerwca 1909 r. w Mediolanie, jako syn Carlo Lazzatiego i Angeli Mezzanotte. Jest czwartym z ośmiorga rodzeństwa. Trzy dni po urodzeniu zostaje ochrzczony w mediolańskim kościele San Gottardo al Corso. Rodzina Lazzatich mieszka w skromnej dzielnicy Porta Ticinese, gdzie Carlo Lazzati ma sklep spożywczy.

W 1915 r. Giuseppe rozpoczyna naukę w szkole podstawowej - Istituto Vittoria Colonna. To początek pierwszej wojny światowej, która powodując bezmiar zniszczeń, całą Europę okryje żałobą. Chłopak kończy szkołę podstawową w liguryjskim miasteczku Alassio niedaleko Genui, gdzie na kilka lat przenosi się z cała rodzina Lazzatich, i tam też rozpoczyna naukę w gimnazjum. Po powrocie do Mediolanu w 1920 r. kończy gimnazjum, a potem rozpoczyna naukę w liceum im. Cesare Beccaria.

Sytuacja społeczna i polityczna we Włoszech staje się tymczasem coraz trudniejsza. Po zakończeniu wojny rośnie niezadowolenie, przede wszystkim wśród uboższych, ciężko dotkniętych przez wojnę światową warstw społeczeństwa. Mnożą się strajki, przypadki zajmowania fabryk przez robotników. Dochodzi też do starć z lewicą, kierowaną przez Włoską Partię Socjalistyczną, z której szeregów w 1921 r. wyłoniła się też Partia Komunistyczna. W szeregach prawicy coraz większe wpływy ma Benito Mussolini, założyciel, w 1919 r. ugrupowania Fasci Italiani di Combattimento, przekształconego następnie (w 1921 r.) w Narodową Partię Faszystowską. W styczniu 1919 r., po raz pierwszy od zjednoczenia Włoch, katolicy z założonej przez ks. Luigi Sturzo Włoskiej Partii Ludowej występują oficjalnie na scenie politycznej.

W tych trudnych chwilach (w 1921 r.) matka zapisuje uczęszczającego do gimnazjum Giuseppe, do istniejącego od 1888 r. Stowarzyszenia św. Stanisława Kostki, kierowanego wciąż jeszcze przez jego założyciela mons. Luigi Testa. To doświadczenie eklezjalne, charakteryzujące się silnym zaangażowaniem religijnym i wychowawczym, pozostawia w duszy młodego chłopca ślad nie do zatarcia.

Momentami szczególnej wagi w życiu Stowarzyszenia są prowadzone metodą ignacjańską rekolekcje. W notatkach z kursu, jaki odbył się w 1928 r. w Villa Sacro Cuore w Triuggio pod Mediolanem, dziewiętnastoletni Lazzati, nawiązując do postaci zmarłego w 1925 r. w wieku 24 lat Pier Giorgio Frassatiego z Turynu, pisze:

Pragnę iść za jego przykładem, pragnę umocnić moją zdecydowaną wolę wypełniania sumiennie codziennych obowiązków, postępowania niezależnie od aprobaty, czy dezaprobaty świata, tylko spełniając wolę Bożą; pragnę być gotów do spełniania wszelkich dobrych czynów, dając wszędzie świadectwo, bez niemądrej ostentacji, lecz także bez zbędnych zahamowań, szczerego i uczciwego wyznawania wiary, [...] bezinteresownie dokonując wszelkich dzieł miłosierdzia, nie bacząc na uznanie świata, niosąc z sobą szczerą, pogodną i beztroską radość chrześcijańskiej młodości, zawsze z uśmiechem na ustach, młodości, która potrafi głośno się śmiać, nawet skrywając w sercu ból walki, ponieważ oddaje się i z ufnością zawierza Bogu. I o to właśnie będę prosił Pana, pragnąc jak najszybciej stać się prawdziwie świętym.

Te słowa wyznaczają program życiowy, który Lazzati realizuje od tej chwili z niezłomną determinacją.

W listopadzie 1927 r. Giuseppe Lazzati zdaje z wyróżnieniem maturę i zapisuje się na wydział humanistyczny, założonego w 1921 r. katolickiego uniwersytetu Sacro Cuore. Rektorem uczelni jest w tamtym czasie energiczny lekarz i psycholog, franciszkanin Agostino Gemelli, który nawrócił się na chrześcijaństwo po okresie młodości, kiedy był otwarcie skłaniającym się ku socjalizmowi agnostykiem.

Zobowiązujący wybór powołania

Tymczasem sytuacja we Włoszech staje się coraz bardziej złożona. W drugiej połowie lat dwudziestych, po dojściu do władzy w 1922 r. Narodowej Partii Faszystowskiej, zniesione zostają podstawowe swobody demokratyczne i kraj wkracza bezpowrotnie na drogę totalitaryzmu. Relacje z Kościołem są trudne, zwłaszcza w tym, co dotyczy ludzi młodych. Reżim zakłada bowiem swoją hegemonię wobec młodzieży, mając z tym jednak pewne trudności w obliczu siły ruchów i stowarzyszeń kościelnych, a przede wszystkim stowarzyszeń męskiej i żeńskiej młodzieży z Akcji Katolickiej. Bezpośrednio cenę zapłaci za to rozwiązany w 1928 r. ruch katolickiego skautingu. Na płaszczyźnie prawno-instytucjonalnej relacje pomiędzy państwem a Kościołem, przez dziesięciolecia kształtowane na tle upadku Państwa papieskiego wobec utworzenia Królestwa Włoch (1859-1870), znajdują swe uregulowanie prawne mocą podpisanych 11 lutego 1929 r. Paktów Laterańskich. Nawet to porozumienie jednak nie jest w stanie zapobiec jeszcze w 1931 r. powstawaniu napięć wokół kwestii młodych katolików. Przeciwko arogancji faszyzmu pragnącego zamknąć usta młodzieży katolickiej zrzeszonej w stowarzyszeniu Gioventù cattolica musi interweniować sam Pius XI w encyklice poświęconej Akcji Katolickiej Non abbiamo bisogno (29 czerwca 1931 r.)

W tym burzliwym roku Lazzati podejmuje zasadniczą decyzję, dotyczącą swej drogi powołania. W notatkach z majowych rekolekcji opisuje to w następujący sposób:

Wybrałem jako stan dla siebie życie w celibacie. Odczuwam w każdej chwili wielkość i wzniosłość tej łaski, gdyż dzięki celibatowi będę mógł ściślej złączyć się z Bogiem, oddając Mu duszę i ciało dla szerszej i skuteczniejszej działalności apostolskiej. Nie powinienem jednak zapominać, że po takiej ścieżce należy iść w stałej modlitwie i poświęceniu. Niech mi towarzyszą Łaska Pana i Matka Niebieska.

Konsekwencją tej decyzji jest wstąpienie do Sodalicji Misjonarzy Królestwa Chrystusowego, założonej przez o. Agostino Gemelli w 1928 r., a skupiającej konsekrowanych świeckich z różnych kręgów społeczno-kulturowych, pragnących uzupełnić intensywne życie duchowe zdecydowanym zaangażowaniem apostolskim, zaangażowanych zwłaszcza w inicjatywy o charakterze religijnym Akcji Katolickiej i Uniwersytetu Sacro Cuore, jak choćby Opera della Regalità.

W listopadzie 1931 r. Lazzati z wyróżnieniem broni pracy dyplomowej, poświęconej Teofilowi Aleksandryjskiemu i starożytnej literaturze chrześcijańskiej. Kierownik katedry, salezjanin Paolo Ubaldi zachęca go wówczas do kontynuowania prac badawczych i proponuje akademicką współpracę.

W 1939 r. po otrzymaniu funkcji wykładowcy uniwersytetu katolickiego w dziedzinie, którą zajmuje się z pasją i rosnącą znajomością, uzyskuje stanowisko docenta.

Praca z młodzieżą z Akcji Katolickiej

Dla Lazzatiego rok 1931 jest ważny również z innych powodów: otrzymuje powołanie do służby wojskowej w podoficerskiej szkole strzelców alpejskich w Mediolanie, ale także otwiera nowy rozdział swojej działalności w katolickich stowarzyszeniach.

Za namową katechety z kościoła św. Stanisława ks. Ettore Pozzoni, Lazzati przystępuje do mediolańskiej organizacji skupiającej katolicką młodzież: Gioventù Italiana Azione Cattolica (GIAC) gdzie od razu powierzona zostaje mu troska o studentów. To początek doświadczenia, które stając się coraz bardziej intensywne, z czasem będzie wymagało coraz większego zaangażowania. Na wiosnę 1934 r., mając już za sobą znaczne osiągnięcia, dwudziestopięcioletni Lazzati zostaje mianowany przez arcybiskupa Mediolanu, kard. Alfreda Ildefonsa Schustera przywódcą katolickiej młodzieży w całej diecezji. Dzięki tym obowiązkom Lazzati ma też okazję nawiązania synowskiej relacji z kardynałem.

W grupie młodzieży Akcji Katolickiej, którą kieruje Lazzati, duchowość i formacja nastawione są przede wszystkim na działalność apostolską: młody członek grupy powinien stać się wojującym apostołem upowszechniania Ewangelii i jej wartości w każdym środowisku. Takie zadanie może jednak być zrealizowane, tylko jeśli wspiera je regularna gorąca modlitwa (codzienne rozważania, sakramenty, adoracja Najświętszego Sakramentu, rekolekcje) uprawianie cnót chrześcijańskich (przede wszystkim czystości), odpowiednie przygotowanie religijne i kulturowe oraz zaufanie w stosunku do wybranego kierownika duchowego. Nauka o łasce i nieprzeniknionej fascynującej tajemnicy uczestnictwa w życiu Boga, stanowi stale przypominane przez Lazzatiego tło teologiczne jego pracy. Służba na rzecz młodzieży katolickiej, świadczona przez Lazzatiego, określona jako „heroiczna” przez bezpośredniego świadka tej działalności mons. Piero Zerbi, pozwala pogłębić ideę odpowiedzialności świeckich w Kościele i w codziennej rzeczywistości, którą odtąd stale już będzie rozważał. Niedyskusyjny leader kochany za swoje przymioty ducha, umysłu i serca Lazzati pracuje ze wszystkich sił na rzecz stowarzyszenia aż do lata 1943 r. Po 8 września 1943 r.( ) musi jednak, jak zobaczymy, w imię wyższych racji, rozstać się ze swoją młodzieżą.

Nowa sodalicja świeckich

Z upływem czasu Lazzati przekonuje się o ograniczeniach konsekracji świeckiej mającej na celu bezpośrednie wspieranie określonych dzieł i postanawia wystąpić z Sodalicji Misjonarzy Królestwa Chrystusowego. Po głębokiej refleksji i nie bez bólu, decyduje się na to w czerwcu 1938 r. Paru przyjaciół, zaangażowanych wraz z nim w Akcji Katolickiej, podąża jego śladem. Lazzati, pewien swojego zamiaru pozostania w czystości dla sprawy Królestwa Bożego, rozpoczyna poszukiwania swojej własnej drogi. Spotyka się przy tym ze strony kard. Schustera z ojcowskim wsparciem i zachętą. Już od połowy 1938 r. Lazzati rozważa zamiar powołania do życia nowej sodalicji. Pod nazwą Milites Christi rok później zaczyna ona stawiać swoje pierwsze kroki. Zgodnie ze wskazówkami arcybiskupa Mediolanu, nowa sodalicja należy do rodziny Kongregacji Oblatów św. Karola. I tak w diecezji mediolańskiej nabiera kształtu nowe doświadczenie świeckich, starających się w sposób radykalny podążać śladem Ewangelii po drogach świata.

Wobec tragicznych wydarzeń drugiej wojny światowej i w obliczu upadku faszystowskiego reżymu Lazzati, podobnie jak wielu innych myślących katolików, zdaje sobie sprawę z konieczności rozpoczęcia dyskusji na temat przyszłości kraju. Przystępuje więc do grupy studyjnej, do której należą jego koledzy z uniwersytetu, od 1941 r. do wiosny 1943 r., spotykający się co tydzień w domu profesora Umberto Padovani. Wśród członków grupy znajdują się młodzi intelektualiści jak Giuseppe Dossetti, Amintore Fanfani, Giorgio La Pira, Antonio Amorth, Gustavo Bontadini, Sofia Vanni Rovighi, don Carlo Colombo. Podczas spotkań, między innymi, dyskutuje się także o słynnych przesłaniach radiowych Piusa XII transmitowanych z okazji Bożego Narodzenia, za pośrednictwem których papież, w coraz bardziej dramatycznej sytuacji, zachęca do budowania nowego światowego porządku opartego na poszanowaniu osoby, sprawiedliwości i pokoju między narodami.

Pośród zawieruchy wojennej wydarzenia następują jedne po drugich. Po upadku faszyzmu (25 lipca 1943 r.), utworzeniu rządu Badoglio i zawarciu rozejmu (8 września 1943 r.) z siłami anglo - amerykańskimi, które dokonały desantu na południu Włoch, w krótkim czasie cały półwysep podzielony zostaje na dwie części. Południe jest pod władzą królewskiego rządu i wyzwoleńczych sił sprzymierzonych, podczas gdy Włochy środkowe i północne znajdują się jeszcze w rękach faszystów. W tej skomplikowanej sytuacji, w której znalazło się również wojsko, Mussolini na nowo, z woli Niemców, pojawia się na scenie politycznej, stając na czele powołanej przez siebie Republiki, ze stolicą w miejscowości Salò koło Bresci. Równocześnie na północy Włoch nasilają się walki z partyzantami. Po kilku miesiącach alianci wzmagają bombardowanie miast środkowych i północnych Włoch, powodując poważne straty i zadając wiele cierpień ludności cywilnej.

Lata obozu

Powołany pod broń w lipcu 1943 r. Lazzati jest w samym centrum wszystkich tych wydarzeń. A oto, w jaki sposób sam opisuje moment podjęcia nieodwołalnej decyzji, która naraziła go, podobnie jak wielu jego kolegów, na cierpienie i niewysłowione upokorzenia:

Rankiem 9 września 1943 r. wszystkich stacjonującym w Merano, w koszarach 5 pułku Strzelców Alpejskich, jakiś oficer pytał po kolei, czy chcą dochować wierności przysiędze złożonej królowi, czy też decydują się wstąpić do nowotworzonych oddziałów faszystowskich. Złożona już raz przysięga była naszym wołaniem o wolność. I tak zapakowano nas na ciężarówki i zaczęliśmy podróż z obozu do obozu.

Lazzati jest więźniem niemieckich obozów jenieckich od września 1943 do sierpnia 1945 r. Swoją drogę przez mękę rozpoczyna w dawnym polskim forcie w Dęblinie, skąd przewożą go do kilku dalszych obozów. Jego doświadczenie to doświadczenie żołnierza doprowadzonego do granicy człowieczeństwa, długo balansującego na granicy między życiem a śmiercią, pozbawionego perspektywy wyjścia sytuacji. To, czego udaje mu się dokonać w tych straszliwych warunkach, podtrzymując na duchu swoich towarzyszy niedoli, graniczy z cudem. Jest inicjatorem wspólnej modlitwy i spotkań o tematyce religijnej, a raz nawet organizuje kurs rekolekcji. Uczestniczy w polityczno-kulturalnych dyskusjach, poświęconych wprowadzeniu we Włoszech ustroju demokratycznego, a także problemom edukacji. Podczas pobytu w obozie, pisze kilka opracowań dla młodzieży z Akcji Katolickiej, a także przyjmuje na siebie rolę kierownika duchowego wielu współwięźniów. Tak intensywna praca powoduje podejrzenia o podżeganie do buntu, co pociąga za sobą nieuniknione represje.

Czas pobytu w obozie jest dla Lazzatiego okresem smutnym, ale to także czas łaski, oczyszczenia i próby własnej wiary, intymnej, pełnej cierpienia rozmowy z Bogiem, możliwość intensywnego dialogu z towarzyszami niedoli o innej orientacji religijnej i politycznej, pełnego ufności myślenia o odbudowie moralnej, kulturalnej, społecznej i instytucjonalnej po wojnie. Wskutek interwencji o. Gemelli, przed Lazzatim otwiera się możliwość powrotu do kraju. Pragnąc podzielać do końca los towarzyszy niedoli bohatersko jednak odmawia.

Przez długie lata niewoli nie zapomina przy tym o swoich towarzyszach z Sodalicji. Pisze do nich listy, zawierające wiele duchowych refleksji. Listy te opublikowano po raz pierwszy tuż po powrocie Lazatiego z Niemiec, a później, w 1976 r. ujęto w tomie Il Regno di Dio è in mezzo a voi, I, 1943-1952.

Działalność polityczna i służba Kościołowi

Lazzati wraca do Mediolanu 31 sierpnia 1945 r. Po ciężkich latach próby ma nadzieję, iż bez przeszkód podejmie na nowo swoje wcześniejsze zajęcia: badania literackie i patrystyczne, pracę w GIAC i kierowanie Sodalicją. Opatrzność jednak przygotowuje dla niego nowe zadania. Przez przyjaciela Giuseppe Dossetti zostaje poproszony, by rozważyć możliwość, biorąc pod uwagę wyjątkowe okoliczności, poświęcenia się aktywnej polityce. Po głębszym zastanowieniu i konsultacjach z kardynałem Schusterem, postanawia przyjąć na siebie te nowe obowiązki. Od 1946 r. piastuje funkcje członka rady miejskiej Mediolanu, deputowanego do Zgromadzenia Konstytucyjnego, członka Krajowej Rady Partii Chrześcijańsko-Demokratycznej. Jest także współzałożycielem stowarzyszenia kultury politycznej Civitas humana. W 1948 r. zostaje wybrany do parlamentu, z którego odchodzi wraz z końcem kadencji w 1953 r.

Podczas pracy w parlamencie, Lazzati mieszka w Rzymie, wraz z kilkoma innymi deputowanymi, u portugalskich zakonnic. Wspomnienia, jakie z tego okresu pozostawił po sobie Giuseppe Dossetti ukazują dobrze stan ducha Lazzatiego:

Przez ładnych parę lat, kiedy Lazzati i ja mieszkaliśmy razem w Rzymie, zajmując dwa przyległe pokoje, oddzielone od siebie tylko cienką ścianką. W takiej sytuacji niemożliwością było uniknąć śledzenia życia sąsiada. Lazzati nigdy nie zaniedbywał modlitwy, którą odmawiał kilkakrotnie w ciągu dnia, nawet w najgorętszym okresie politycznej debaty parlamentarnej. Nigdy nie zapominał o tym obowiązku, wypełniając go nie tylko skrupulatnie, ale i dyskretnie, z pełną miłości wiernością.

Pomimo swojego politycznego zaangażowania Lazzati czuje się, jak często powtarza, politykiem wbrew woli. Politykę darzy głębokim szacunkiem, jednak jego prawdziwe powołanie jest innego rodzaju. To powołanie naukowca i wychowawcy, kształtującego chrześcijańskie sumienia. Jako wychowawca wyróżnia się w okresie bezpośrednio powojennym przywracając do życia Gruppi Servire, będące organizacyjną jednostką Civitas humana, powołaną dla celów formacji polityczno-kulturowej młodzieży. Z tego okresu warto przypomnieć jego udział w powołanej na uniwersytecie katolickim komisji do spraw reformy włoskiego szkolnictwa (1945-1946). Warto także zwrócić uwagę na niektóre refleksje Lazzatiego, dotyczące edukacji społecznej i demokratycznej młodych pokoleń, jakimi dzielił się z innymi podczas kongresów stowarzyszeń katolickich nauczycieli.

Mimo wielu obowiązków, wynikających z udziału w życiu politycznym, Lazzati znajduje również czas na zaangażowanie w Kościele, jak choćby udział w misjach religijno-społecznych (kwiecień 1947- marzec 1948), które pod egidą Akcji Katolickiej, mają na celu promocję odnowionej świadomości duchowej i obywatelskiej, przede wszystkim wśród mieszkańców włoskiego południa, czy obecność w radzie kierowniczej i administracyjnej Ambrosianeum, studium teologicznego dla świeckich, które w 1948 r. otwarte zostaje w Mediolanie.

Najważniejsze jednak dla Lazzatiego jest kierowanie Milites Christi. Po wojnie znacznie wzrasta liczba członków Sodalicji. Większość powołań wywodzi się spośród członków Akcji Katolickiej. Na mocy konstytucji apostolskiej Provida Mater Ecclesiae (2 luty 1947 r.) Pius XII, wyznaczając miejsce instytutów świeckich w strukturach kanonicznych, nadaje oficjalną sankcję tej nowej formie konsekracji. Później, na mocy dokumentu zatytułowanego Primo Feliciter (12 marca 1948 r.) papież uściśla jeszcze kilka dalszych ważnych szczegółów, dotyczących pojęcia świeckości, jako podstawy instytutów świeckich. 1 maja 1952 r. kard. Schuster wydaje oficjalny akt ustanawiający Instytut Świecki Milites Christi w diecezji mediolańskiej. Jedenaście lat później, 27 października 1963 r. Instytut, po okresie próby, zostaje przez nadrzędną kongregację watykańską uznany jako jednostka erygowana na prawie papieskim.

Wydarzeniem o szczególnym znaczeniu w życiu Instytutu jest w 1952 r. wykupienie Pustelni San Salvatore w Erba k. Como, z przeznaczeniem na stały ośrodek działalności formacyjno – duchowej Milites. Budynek, po dokonaniu niezbędnych prac konserwatorskich, umożliwia także rozpoczęcie kursów powołaniowych. Od samego początku Lazzati jest głównym promotorem tej inicjatywy, realizowanej wspólnie z mediolańskim GIAC, starając się stworzyć młodzieży nowe możliwości nauki chrześcijańskiego rozeznania.

U boku Montiniego

Powrót do Mediolanu, po okresie intensywnej działalności politycznej w Rzymie, pozwala Lazzatiemu na wznowienie ukochanych studiów i wykładów na uniwersytecie. Kiedy w 1958 r. zwycięża w konkursie na stanowisko kierownika katedry starożytnej literatury chrześcijańskiej na Uniwersytecie w Bari, zostaje od razu wezwany do nauczania tego przedmiotu na wydziale humanistycznym Uniwersytetu Sacro Cuore.

Lecz nawet po uwolnieniu się od działalności politycznej, Lazzatiemu nie dane jest poświęcić się ze spokojem pracy akademickiej. Nowy arcybiskup Mediolanu Giuseppe Battista Montini, który obejmuje diecezję 6 stycznia 1955 r., od razu powierza mu kilka istotnych dla Kościoła funkcji. Wymienię tu tylko te najważniejsze: w 1955 r. Lazzati przewodniczy mediolańskiej organizacji katolickich absolwentów, poszerzonej w następnym roku na całą diecezję, a w 1957 r. wznawia pracę Istituto Sociale Ambrosiano powołanego w 1950 r. dla promowania formacji świeckich w zakresie społeczno-politycznym. Również w 1957 r. Lazzati angażuje się bezpośrednio w realizację misji społecznej w Mediolanie oraz przewodniczy pracom kolegium dla zagranicznych studentów. W latach 1961-1964 Lazzati kieruje wydawanym w Mediolanie katolickim dziennikiem L’Italia. Ten okres działalności zbiega się z nową epoką w polityce włoskiej (powołanie rządów centrolewicy) i czasem wielkiej nadziei dla Kościoła (ekumeniczny Sobór Watykański II 1962 - 1965). Kierowanie dziennikiem jest dla Lazzatiego szczególnie pracochłonne. Wielką pociechą są wtedy dla niego cotygodniowe sobotnie spotkania z arcybiskupem. Obaj mają przy tym okazję pogłębić wzajemną przyjaźń i umocnić wynikający z niej obustronny szacunek. Wstąpienie Montiniego na Tron Piotrowy (21 czerwca 1963 r.) i przyjęcie przez niego imienia Pawła VI, Lazzati przyjmuje z wielką radością i przekonaniem, że nowy papież jest właściwym człowiekiem, aby doprowadzić do końca zainaugurowany przez Jana XXIII Sobór Watykański II.
Okres Soboru Watykańskiego II

Już w latach pięćdziesiątych problem rozwoju laikatu i osiągnięcia przez niego pełni dojrzałości stanowi stały temat refleksji i zaangażowania Lazzatiego. Profesor jest przekonany, że brak odpowiedniej świadomości ze strony świeckich, odnośnie ich specyficznej odpowiedzialności w rzeczywistości doczesnej (w rodzinie, nauce, pracy działalności społecznej, polityce itd.), może poważnie szkodzić misji Kościoła i uporządkowanemu rozwojowi samego społeczeństwa. Najważniejsze refleksje Lazzatiego na ten temat zebrane zostały w tomiku Maturità del laicato z 1962 r.

Wobec konstytucji (Lumen gentium, Gaudium et Spes) i dekretów soborowych (Apostolicam Actuositatem), które w duchu odnowy eklezjologicznej nakreślają jasno rolę i zadania laikatu w ramach misji Kościoła w świecie, Lazzati zdaje sobie od razu sprawę, że odpowiednie wdrożenie postanowień Soboru wymaga przede wszystkim poznania soborowych dokumentów. I angażuje się w realizację tego zadania ze wszystkich sił, organizując prawdziwą „katechezę soborową”, ze szczególnym uwzględnieniem aspektów eklezjologicznych. Aspekty te bowiem skłaniają go do pogłębienia bliskiej mu kwestii tożsamości i roli świeckich w Kościele i w świecie. Słynny p. 31 Lumen Gentium Lazzati opatruje następującym komentarzem: „Z racji ich powołania właśnie świeckim właściwe jest dążenie do Królestwa Bożego wśród spraw doczesnych, porządkując je zgodnie z wolą Bożą”. Dla Lazzatiego kwestia ta staje się prawdziwą pasją. Zabiera głos na ten temat, kiedy tylko nadarza się po temu sposobność, wyrażając swoje myśli również na piśmie i poprzez swoje działania, starając się o ich jeszcze szersze upowszechnianie. Ileż grup młodzieżowych, parafialnych i innych korzystać będzie z tych słów!

Lazzati jest wielkim entuzjastą Soboru. W tym wydarzeniu dostrzega prawdziwe tchnienie Ducha Świętego, który zachęca Kościół do głębokiej odnowy, włączając w ten proces również świeckich tak, aby nabrali oni pełnej świadomości swojej historyczno-powołaniowej odpowiedzialności.

W tym świetle należy również rozumieć gotowość Lazzatiego do przyjęcia w latach 1964-67 funkcji przewodniczącego Rady diecezjalnej Akcji Katolickiej, powierzonej mu przez arcybiskupa Giovanniego Colombo, następcę Montiniego w Mediolanie. Jest to także kolejny wyraz szacunku, jakim cieszy się Lazzati w diecezji mediolańskiej.

Rektor Uniwersytetu Katolickiego

W połowie lat sześćdziesiątych mnożą się obowiązki Lazzatiego na uniwersytecie. Wybrany w 1965 r. dziekanem wydziału humanistycznego, wkrótce powołany zostaje również na stanowisko członka rady ds. edukacji publicznej. W czerwcu 1968 r. zaś Lazzati zastępuje na stanowisku rektora swego przyjaciela Ezio Franceschini. W czasie protestów studenckich stopniowo obejmujących cały kraj, uczelnia przechodzi trudne chwile. Nowemu rektorowi udaje się jednak zapanować nad sytuacją, prowadząc dialog zarówno ze studentami, jak i profesorami, w imię przekonania, że trzeba zrozumieć głębokie powody buntu. Zdaniem Lazzatiego ma on przede wszystkim podłoże kulturowe, co jeszcze umacnia go w przeświadczeniu co do konieczności lepszej formacji młodych ludzi.

Lazzati jest zatwierdzany na stanowisku rektora przez pięć kolejnych kadencji, aż do 1983 r. Pod jego kierunkiem uniwersytet katolicki znacznie się rozwija. Lazzati jest zdania, że uczelnia powinna być coraz lepiej przygotowana do stałej konfrontacji wyników badań naukowych z prawdą wiary tak, by oferowany przez nią program, zgodny z założeniami chrześcijańskiej kultury, mógł nawiązać dialog z myślą współczesną, zachęcając zarówno do poszukiwań w zakresie poszczególnych dyscyplin, jak i promowania obecności chrześcijan w społeczeństwie. W tej perspektywie należy postrzegać również ustanowienie przez Lazzatiego odrębnego wydziału nauk religijnych. Znaczące jest tu również wprowadzenie, zarówno rocznych kursów uniwersyteckich z zakresu kulturoznawstwa, których szczytowym momentem był kurs w Weronie we wrześniu 1977 r., poświęcony świeckości, jak i publikowanie historycznego magazynu Vita e pensiero. Lazzati stara się także umocnić związki katolickiego uniwersytetu z Kościołem i wspólnotami lokalnymi, poszerzając formację ciągłą o kształcenie za pośrednictwem ośrodków kulturalnych rozmieszczonych w różnych miastach.

Nowe obowiązki eklezjalne

Za pontyfikatu Pawła VI, Lazzati ma także coraz więcej obowiązków eklezjalnych. W lutym 1968 r. zostaje mianowany konsultorem Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego. Funkcję tę pełni również w następnych latach. Instytuty świeckie i ich status kanoniczny, teologiczny i eklezjalny leżą mu bardzo na sercu. Warto przy tym przypomnieć, że to właśnie dzięki interwencji Lazzatiego w dekrecie soborowym Perfectae Caritatis o odnowie życia religijnego, udało się umieścić określenie, że instytuty świeckie nie są instytutami zakonnymi pomimo, że podejmują „prawdziwą i całkowitą profesję rad ewangelicznych w świecie” (p.11). Przypadek ten pozwala zrozumieć, jak wiele pracy wymaga jeszcze wyjaśnienie charakteru i misji konsekracji świeckich. W takiej sytuacji dojrzewa idea spotkania - dla prowadzenia wspólnej refleksji i konfrontacji - członków różnych instytutów świeckich. W kwietniu 1968 r. Lazzati przewodniczy komitetowi przygotowującemu pierwszy światowy kongres instytutów świeckich. Pod jego przewodnictwem kongres odbywa się w Rzymie w 1970 r. Lazzati wygłasza na nim wykład o „Konsekracji i świeckości”.

W 1968 r. Lazzati zostaje mianowany członkiem komisji ds. rewizji Kodeksu Prawa Kanonicznego. Kodeks, podpisany przez Jana Pawła II 25 stycznia 1983 r. daje wreszcie precyzyjną definicję instytutów świeckich (por. kanon 710-730) i można powiedzieć, że do osiągnięcia tego celu niemało przyczyniła się refleksja Lazzatiego.

Wśród obowiązków eklezjalnych, trzeba jeszcze przypomnieć objętą przez Lazzatiego w 1973 r. funkcję konsultora Kongregacji ds. Wychowania katolickiego, sprawowaną również przez następną pięcioletnią kadencję.

W 1976 r., mając coraz więcej obowiązków na uniwersytecie i nie tylko, Lazzati przekonany, że kierowanie Instytutem może zostać przekazane innym, rezygnuje z przewodniczenia Instytutowi Świeckiemu, od 1969 r. nazywanemu Instytutem Chrystusa Króla.

Również w 1976 r. ma miejsce kongres Kościoła włoskiego, poświęcony ewangelizacji i promocji osoby ludzkiej. Lazzati jest podczas tego kongresu członkiem prezydium, a wcześniej należy do komitetu promotorów spotkania, stanowiącego ważny moment dyskusji i konfrontacji katolików w coraz trudniejszych czasach, naznaczonych przez postępującą sekularyzację, niepokoje społeczne i coraz silniej akcentowane poważne przypadki społeczno-politycznej dewiacji, trudności wspólnot chrześcijańskich, ścierających się z rożnymi formami kontestacji i powstawaniem nowych ruchów kościelnych.

Pomimo wielu obowiązków Lazzati nadal stara się kontynuować tak ważną dla niego działalność wychowawczą. Od początku lat siedemdziesiątych Pustelnia San Salvatore w Erba staje się ulubionym miejscem jego spotkań z młodzieżą, prawdziwą szkołą chrześcijańskiego wychowania. Lazzati prowadzi tam spotkania formacyjno duchowe w każdą pierwszą niedzielę miesiąca, inicjuje kursy orientacji powołaniowej i tworzy, wraz z mediolańską Akcją Katolicką, eksperymentalną szkołę wiary (1975-1976).

Ostatnie lata

W 1983 r. dobiega końca trzecia kadencja Lazzatiego na stanowisku rektora. Profesor postanawia wówczas usystematyzować swoje rozważania, dotyczące tożsamości i misji wiernych świeckich. Dzięki temu w krótkich odstępach czasu zostają opublikowane kolejno: La città’ dell’uomo. Costruire, da cristiani la città dell’uomo a misura d’uomo (1984) Laicità e impegno cristiano nelle realtà emporali (1985) Per una nuova maturità del laicato. Il fedele laico attivo e responsabile nella Chiesa e nel mondo (1986).

Od pewnego czasu jednak Lazzati ma kłopoty ze zdrowiem. Postawiona w pierwszych miesiącach 1984 r. diagnoza wskazuje na nowotwór jelita. Po operacji Lazzati rozpoczyna okres męczących pobytów w szpitalu i terapii. Zanim jednak podda się nieuleczalnej chorobie, ma dość energii, by doprowadzić do końca projekt hołubiony w sercu od dawna. W sytuacji społecznej i politycznej Włoch lat osiemdziesiątych, charakteryzującej się między innymi coraz gwałtowniejszymi przemianami społeczno-kulturalnymi i nieodwracalnym upadkiem partii chrześcijańsko-demokratycznej, Lazzati przekonany jest o konieczności zorganizowania służby kulturalnej i formacyjnej, której celem byłoby wspieranie rozwoju duchowego świeckich w zakresie „myślenia politycznego”.

Jego propozycja, podjęta przez grupę cieszących się autorytetem przyjaciół, prowadzi do powstania, w grudniu 1985 r. stowarzyszenia Città dell’Uomo. Lazzati jednak ma czas być świadkiem zaledwie pierwszych kroków stawianych przez członków tego stowarzyszenia.

18 maja 1986 r. o świcie, w Dzień Zesłania Ducha Świętego, Giuseppe Lazzati, któremu w dniach poprzedzających agonię pełen wdzięczności hołd składa szereg osobistości kościelnych i cywilnych, odchodzi z tego świata do Krainy Wiekuistej Światłości. W homilii podczas mszy św. pogrzebowej w kościele Sant’Ambrogio kard. Carlo Maria Martini głosi wspaniałą pochwałę tego „wiernego” i „wolnego” świeckiego chrześcijanina, posiadającego „niezwykły” charyzmat wychowawcy młodzieńczych sumień.

We wrześniu 1988 r. ciało Lazzatiego przeniesione zostaje do Pustelni San Salvatore w Erba. Po pięciu latach od śmierci, 18 maja 1991 r. w Mediolanie rozpoczyna się proces kanonizacyjny, zamknięty na szczeblu diecezjalnym uroczystą ceremonią u św. Ambrożego pod przewodnictwem kard. Martini 14 grudnia 1996 r. Hierarcha mówi wówczas, między innymi:

Lazzati jawi nam się prawdziwie człowiekiem, [...] człowiekiem trawionym wewnętrznym ogniem, by dać odpowiedź Bożemu wezwaniu, by wdrożyć, zrealizować w sobie i w świecie prawdę ewangeliczną. W nim Ewangelia Jezusa Chrystusa przyobleka się w szaty współczesnego człowieka.

W Testamencie duchowym Lazzatiego, adresowanym do członków Instytutu Świeckiego Chrystusa Króla, ale obfitującym w słowa ważne dla każdego chrześcijanina, można znaleźć wzruszającą deklarację jego głęboko eklezjalnej duchowości:

Kochajcie Kościół, tajemnicę zbawienia Świata. [...] Kochajcie go jak waszą Matkę, miłością pełną szacunku, poświęcenia, czułości i zaangażowania. Niech wam się nie zdarzy postrzegać go jak coś obcego, albo też czuć się w nim obco. Niechaj dla niego będzie wam słodką każda praca, a jeśli zajdzie taka konieczność, także cierpienie. Jeśli musielibyście cierpieć z powodu Kościoła, to pamiętajcie, że jest wam Matką - umiejcie zatem płakać i milczeć.

Na grobie Lazzatiego w Pustelni San Salvatore wyryto następujący napis, stanowiący syntezę jego życiowego ideału: „Chrześcijanin jest w historii objawieniem Ojca, Syna i Ducha Świętego”.

Przez całe swoje życie Giuseppe Lazzati, jako wierny świecki był świadkiem tajemnicy Boga w Trójcy Świętej, który z miłości włączył się w historię człowieka każdej epoki i każdego stanu.

Proces kanonizacyjny Sługi Bożego postępuje teraz naprzód w Kongregacji Kurii Rzymskiej, zgodnie z przyjętą procedurą.

Życie duchowe

Opisując historię życia Giuseppe Lazzatiego mieliśmy już okazję zwrócić uwagę na niektóre aspekty jego duchowości. Tutaj chcielibyśmy postarać się je pogłębić.

Zakochany w Bogu

Nie da się zrozumieć ludzkich i chrześcijańskich doświadczeń Lazzatiego, jeżeli pominąć dokonany przez niego wybór życia dla Boga. Już w wieku chłopięcym Bóg znajdował się w centrum życia Giuseppe, inspirując jego myśli, zachowania i decyzje. Bóg trynitarny (Ojciec, Syn i Duch Święty) wypełniał serce młodego Lazzatiego, otwierając je na gorące pragnienia i wielkie nadzieje, pozwalając mu z odwagą stawiać kroki na raz obranej drodze. I tak było przez całe życie. Lazzati pielęgnował pełną miłości relację i doświadczenie Boga, który był dla niego realnym, konkretnym „kimś”, do kogo mógł zwracać się z całkowitą ufnością.

Wprowadzony jeszcze w domu rodzinnym, w tajemnicę opatrznościowego Boga, kochającego człowieka, pocieszyciela ubogich i źródło sprawiedliwości, z czasem pogłębił tę wiedzę, intensywnie uczestnicząc w liturgii i życiu Kościoła, i wzbogacając ją lekturą i badaniem tradycji filozoficznej, pozwalającym na bezpośrednie poznanie dziedzictwa chrześcijańskiej teologii i duchowości. Lazzati był człowiekiem naznaczonym obecnością Boga. Potwierdzi to każdy, kto miał okazję przyglądać mu się podczas chwil intensywnej z Nim rozmowy (choćby w kaplicy Pustelni San Salvatore). Był człowiekiem stąpającym po ziemi, lecz podążał w kierunku ojczyzny niebieskiej, owego wymarzonego portu, który - dzięki głębokiej wierze - dostrzegał już tutaj, na naszym ziemskim padole. Nie da się przekreślić wspomnień i wzruszenia, jakiego doświadczaliśmy wszyscy, podczas rekolekcji prowadzonych przez Lazzatiego. Nadal brzmią one w naszych sercach, dając świadectwo ducha, który przeżywał intensywne piękno tajemnicy ukrytej na wieczność w Bogu i ujawnionej w pełni przez nadejście Jezusa Chrystusa.

W duchu modlitwy

We wstępie do tomu La Preghiera del cristiano, który ukazał się w kilka miesięcy po śmierci Lazzatiego, kard. Martini stwierdza: „Tylko ten, kto długo się modlił może o modlitwie mówić”, wskazując w ten sposób bezpośrednio właśnie na Lazzatiego. Dalej zaś, kard. Martini pisze:

Stronice te ukazują tajemnicę człowieka znanego ze swojej niestrudzonej działalności i ze swoich publicznych wystąpień, ukrytą w zakamarkach jego serca, w miejscu, gdzie znajduje się źródło prawdziwej duchowości, dającej początek wielorakim inicjatywom. Profesor Lazzati, będąc niezwykle aktywny, a zarazem oddany kontemplacji, odkrywa tutaj przed nami swoją wielką pasję wychowawcy, przenikniętą pragnieniem kształtowania duchowości swych uczniów.

Przypomnieliśmy wcześniej świadectwo Giuseppe Dossettiego, ukazujące wierność, z jaką Lazzati realizował swoje zobowiązanie do modlitwy, nawet w najgorętszych dniach działalności parlamentarnej. Lazzati był przez całe swoje życie człowiekiem modlitwy. Owe pełne miłości rozmowy, jak niektórzy nazywają modlitwę, były dla niego solą życia. Liczne świadectwa, w tym także towarzyszy niedoli z obozów jenieckich, ukazują Lazzatiego zagłębionego w szczerej rozmowie z Bogiem. Bardziej jeszcze niż z obowiązku, modlitwa Lazzatiego wypływa z potrzeby serca, jest aktem miłości człowieka, który czując się kochany przez Boga, chce odpowiedzieć na tę miłość najlepiej jak umie.

Lazzati był zresztą głęboko przekonany, że chrześcijanin „istnieje i umiera” w zależności od tego, czy potrafi żyć modlitwą. Umiał też znaleźć odpowiednią równowagę między modlitwą liturgiczną i osobistą. Zgodnie z tradycją katolicką, w swojej modlitwie nie rezygnował z tradycji maryjnej, ale uciekał od wszelkiej dewocyjności. Szczególnie drogi był mu Anioł Pański. Dostrzegał w nim bowiem wspaniałą syntezę Tajemnicy Wcielenia. I nie bez powodu pragnął, aby również ludzie młodzi na co dzień dochowali wierności tej prostej, lecz jakże wymownej chrześcijańskiej modlitwie.

Dążenie do świętości

Dążenie do świętości wyrażone, jak wcześniej wspomnieliśmy, przez dziewiętnastoletniego Lazzatiego w notatkach sporządzonych podczas rekolekcji, było jego stałym życiowym zaangażowaniem. Zawsze też wobec współbraci w wierze, poczynając od młodych, podkreślał swoje przekonanie o tym, że każdy ochrzczony powołany jest do świętości. Lazzati jednak odnosił przede wszystkim do siebie samego ową wymagającą, będącą zresztą jedyną naprawdę spójną z Ewangelią, wizję chrześcijanina. Nie ustawał w przypominaniu, że wierny świecki nie może zadowolić się osiągnięciem celów duchowych „skromniejszych” niż realizacja powołania do szczególnego rodzaju konsekracji. Jego ambicją było dążenie do świętości każdego dnia, pośród zwykłych codziennych zajęć.

Ale jak zostać świętym? Propozycja Lazzatiego nie różniła się od tego, czego naucza Kościół na przestrzeni dwóch tysięcy lat swojej historii. Życie łaską i modlitwą, życie sakramentalne, praktykowanie cnót teologalnych i kardynalnych oraz katecheza były również dla Lazzatiego głównymi przesłankami egzystencji dobrego chrześcijanina. Te założenia jednak w płaszczyźnie wychowawczej wymagały mądrego dostosowania, w zależności od wieku i specyficznych wymagań tego, do kogo były adresowane. W ten sposób powstał program ewangelizacji i nawrócenia serc, umożliwiający zachowanie dystansu wobec logiki świata i jego bóstw osaczających świadomość. Lazzati nie lękał się przy tym podkreślać potrzeby poświęcenia i umartwiania się, by postępować śladami Chrystusa. Przypominał młodym i starszym, że bez przeciwstawiania się egoizmowi naszego ja, opanowania własnej zmysłowości, niestrudzonej troski o czystość myśli i uczuć, bezinteresownej gotowości do służby, roztropnego planowania czasu i wydatków, doświadczenie chrześcijańskie zostałoby pozbawione korzeni, a więc skazane na zaprzepaszczenie w braku zawsze przecież chwilowego tylko entuzjazmu. Zanim jednak zaczął zachęcać innych, aby przyjęli taki właśnie styl ewangeliczny, Lazzati przede wszystkim starał się uosabiać go swoim życiem. I dzięki temu, w oczach ludzi znających go bliżej, był wiarygodnym świadkiem.

Wiara w dialogu z kulturą

Lazzati, będąc człowiekiem o niezłomnej wierze, żył przekonany iż jego obowiązkiem jest ukazywanie „słuszności Prawdy”, w którą wierzył i w której pokładał nadzieję. Można go więc bez wątpienia zaliczyć do wielkiej grupy chrześcijan, którzy przez dwadzieścia wieków historii Kościoła, wykorzystywali swe siły, aby wykazać racjonalność wiary i wypracować inspirowaną chrześcijaństwem kulturę. Przyjaźń wielu znanych postaci z kręgu chrześcijańskiej kultury (od wybitnych znawców patrystyki po słynnych intelektualistów XX w. jak Jacques Maritain), była dla Lazzatiego potwierdzeniem słusznego wyboru drogi, którą podążał. I tak też widział specyficzne zadania katolickiego uniwersytetu.

Lazzati, nieprzekonany do konfliktu pomiędzy wiarą a rozumem, postępował zgodnie z magisterium Kościoła, dla którego oba wymiary: wymiar doświadczenia i wymiar wiedzy, chociaż formalnie różne, uzupełniają się wzajemnie. Dla Lazzatiego wiara mogła bez przeszkód uważać się za „przyjaciółkę” inteligencji i odwrotnie. Był przekonany, że każdy chrześcijanin odpowiednio do swoich zdolności intelektualnych, powinien troszczyć się o harmonijny rozwój obu tych aspektów swojego życia. Ileż to razy słyszeliśmy, że wierzący powinien również „nauczyć się rozumować”, to znaczy rozwijać otrzymany od Stwórcy dar inteligencji? To także przestroga, by unikać fideizmu, będącego w gruncie rzeczy postawą dziecinną. Według wizji Lazzatiego chrześcijanin, aby osiągnąć przekonywujący stopień dojrzałości, powinien rozwijać swoje naturalne zdolności, poczynając właśnie od umiejętności głębszej refleksji, stanowiącej konieczne oparcie dla drogi duchowej i zdolności działania. Aby „umieć działać”, jak często przypominał, trzeba też „umieć myśleć”.

Taki porządek pojęć usprawiedliwiał upór, jaki wykazywał Lazzati wobec doboru niektórych kryteriów metodologicznych, odnoszących się zarówno do refleksji, jak i do zaangażowania chrześcijan w świecie. Warto przypomnieć tu trzy takie kryteria. Pierwsze to jedność w różnorodności, które pozwala zachować logikę właściwą tak rozumowi, jak wierze. Wierzący muszą starać się, by wiara i rozum uzupełniały się wzajemnie, nie prowadząc do niemożliwego, do załagodzenia konfliktu. Drugie kryterium to wymóg mediacji, prowadzącej do spotkania Prawdy Objawionej z doświadczeniem człowieka i jego intelektem. Kryterium to spełniane przez wiele pokoleń chrześcijan, poczynając od Soboru Watykańskiego II, określa się mianem inkulturacji wiary z jednej strony, a jako ewangelizacja kultury - z drugiej. Wreszcie trzecie kryterium to kryterium dialogu, który stanowi postawę konieczną w relacjach wewnątrzkościelnych i relacjach zewnętrznych Kościoła, wymagając jasności i ufnego otwarcia na rozmówcę, a jednocześnie ostrożności, szczerości i umiarkowania, a także gotowości do zrewidowania własnych poglądów.

Miłosierdzie bez rozgłosu

Giuseppe Lazzati był katolickim intelektualistą, ponieważ cechowała go szczególnego rodzaju wrażliwość, ale był nim także z zawodu. Nie miał jednak tych nieprzyjemnych cech, które często - przede wszystkim u ludzi pospolitych - sprawiają, że intelektualistę charakteryzuje dystans w stosunku do innych. Lazzati, z racji swojego usposobienia i pełnionych funkcji, zachowywał się w sposób dystyngowany (spontanicznie zwracano się do niego per „pan”), ale nigdy na swoich rozmówcach nie wymuszał dystansu. Wręcz przeciwnie, sposób, w jaki traktował innych był pełen szacunku i atencji (jak na przykład prowadzenie rozmów w dialekcie mediolańskim z którymś z przyjaciół). A kiedy dowiadywał się o sprawach radosnych, czy smutnych w życiu swoich znajomych (sukces szkolny, czy zawodowy, małżeństwo, urodziny dziecka, czy żałoba), starał się znaleźć najbardziej odpowiedni sposób, by okazać im swoją bliskość, jak choćby telefonując, lub (co częściej) przysyłając bilecik, czy list... Wiele osób do dziś przechowuje otrzymane od niego przy różnych okolicznościach kartki. Pisane eleganckim i starannym charakterem pisma były znakiem prawdziwej troski i dowodem szczerej przyjaźni w stosunku do adresata.

Lazzati unikał wszelkiego ekshibicjonizmu również, kiedy starał się czynić dobro. Miał zawsze na uwadze, że dla człowieka wiary miłosierdzie winno być czymś codziennym. Iluż jest takich, szczególnie wśród młodych, których na różne sposoby dyskretnie wspierał! Czasem także świadczył cenną i niestety rzadką dziś formę miłosierdzia, polegającą na duchowym towarzyszeniu w rozróżnieniu powołania. Potwierdzają to między innymi osobiste relacje, utrzymywane z wielu młodymi ludźmi, spotkanymi w Pustelni San Salvatore, czy w innych sytuacjach. Ale Lazzati wyróżniał się także dzięki temu, co można by nazwać miłosierdziem intelektualnym. Świadczy o tym jego uporczywe zaangażowanie, aby nakłaniać wiernych do refleksji, do intelektualnego pogłębienia treści biblijnych i teologicznych, jego sprzeciw wobec powierzchownej religijności i duszpasterskiej miałkości. Nie należy też zapominać lekcji, jakiej udzielił nam w odniesieniu do innego jeszcze rzadkiej formy miłosierdzia, a mianowicie miłosierdzia w życiu publicznym. Proszony po wojnie o udział w życiu politycznym, nie zawahał się przedłożyć interes kraju nad interes osobisty, którym był powrót do ukochanych badań naukowych. W kwestii wartości polityki, Lazzati zgadzał się w całej rozciągłości z tym, co napisał Paweł VI w liście apostolskim Octogesima Adveniens (1971): „Polityka jest sposobem trudnym - zresztą nie jedynym - wykonania chrześcijańskiego obowiązku służby drugim” (p.46).

Oddanie Królestwu Bożemu

Myśl o Królestwie Bożym towarzyszyła Lazzatiemu od lat młodzieńczych, stając się z czasem motywem centralnym jego duchowości. Dorastając w okresie, kiedy Pius XI w swoim nauczaniu kładł wielki nacisk na teologię królewskości Chrystusa, również Lazzati był nią zafascynowany. Być w służbie Królestwa, poszerzając jego granice w dwóch płaszczyznach, ściśle ze sobą związanych: rozszerzając plan Boży na całą rzeczywistość stworzenia tak, by owa rzeczywistość rozwijała się według Księgi Rodzaju, w sposób uporządkowany, harmonijny i pełen poszanowania dla prawdziwych potrzeb człowieka, oraz jako objęcie przez Boga w posiadanie serca człowieka i otoczenie go miłosierną miłością. Duchowy i moralny charakter Królestwa, nie wyklucza jednak, zdaniem Lazzatiego, jego wymiaru społecznego. Tam bowiem, gdzie szerzy się wartości Królestwa Bożego (pokój, prawda, sprawiedliwość, braterstwo...) wywiera to wpływ na porządek społeczny, znosząc logikę podziałów, egoizmu, fałszu i przemocy.

Odpowiedzialność chrześcijan w odniesieniu do rzeczywistości ma swoje znaczenie niezależnie od autonomicznego działania Ducha Świętego. To przecież właśnie chrześcijanie winni stać się współpracownikami Boga w upowszechnianiu Królestwa. Lazzati był o tym przekonany już w latach młodzieńczych, a później wraz z konsekracją celibatu, umocnił jeszcze to swoje przeświadczenie (Mt 19, 10-12). Królewskość Chrystusa znalazła się również w centrum duchowości Sodalicji, a potem założonego przez niego Instytutu Świeckiego. Królestwo Boże (lub niebieskie) jako część integralna „Dobrej nowiny” Jezusa, było więc dla Lazzatiego pasją i ambicją całego życia. Interpretował Królestwo Boże, jako wzór spraw ziemskich i wobec tego, jako idealny model odniesienia dla zaangażowanych w sprawy świeckie chrześcijan. Pokój, sprawiedliwość, prawda i miłość, to oryginalne i zasadnicze cechy Królestwa, które powinny stać się celem i codzienną wartością działalności świeckich w świecie. I Lazzati działał w tym kierunku bez odpoczynku.

Umiłowanie człowieka i praca na rzecz „miasta człowieka”

Kto był świadkiem ostatnich chwil życia Lazzatiego może zaświadczyć, że jego ostatnie, wypowiedziane słabym głosem słowa, dotyczyły troski o człowieka. Już w latach młodości Lazzati, również dzięki swoim studiom patrystycznym, utwierdził się w przekonaniu, że na gruzach człowieka nigdy nie wyrośnie zdrowe i autentyczne chrześcijaństwo. Jego antropologiczna i teologiczna wizja były jednak wyrazem nie pesymizmu, a realizmu. Lazzati był bowiem przekonany, że grzech wprawdzie zranił naszą naturę, ale nie unicestwił zawartych w niej możliwości czynienia dobra. Dlatego też łaska konieczna do zbawienia oddziaływuje na sumienie człowieka właśnie w oparciu o predyspozycję jednostki ku dobru. Fakt tajemniczego, lecz realnego działania Ducha Świętego w sercach, opierał się u Lazzatiego na przeświadczeniu o potrzebie odpowiedniej i skoordynowanej edukacji, ze strony rodziny i wspólnoty kościelnej, dla ukształtowania chrześcijan świadomych swojego powołania, a równocześnie po ludzku zrównoważonych, gotowych do refleksji, odpowiedzialnych i otwartych. Lazzati poprzez swój własny styl, dystyngowany lecz uprzejmy, powściągliwy lecz towarzyski, z rezerwą lecz otwarty, uosabiał postać świeckiego, u którego wymiar ludzki i religijny łączą się harmonijnie w imię jedności osoby. Naturalnie, jako rasowy wychowawca miał ambicje sprawić, aby to, co stanowiło jego osobiste przekonanie, było podzielane i przyjmowane przez innych, począwszy od młodzieży, na której tak mu zależało. Rozważnie kładł jednak przy tym nacisk także na fakt, że sam rozwój społeczeństwa wymaga dojrzałych chrześcijan na planie ludzkim i duchowym.

Wciąż aktualne pozostają do dziś niektóre fragmenty obozowych listów Lazzatiego. Są wśród nich również listy zawierające słowa goryczy, czy też takie, które wyrażają niepokój. Nigdy jednak listy te nie świadczą o rezygnacji z perspektywy zbudowania nowego świata:

Więzienne życie pozwala mi nawiązywać kontakty z wieloma ludźmi. Tutaj są nas tysiące. I mogę powiedzieć, że wśród tak licznego tłumu, trudno spotkać prawdziwego człowieka. Codziennie jestem świadkiem widowisk, które upokarzają bardziej jeszcze, niż warunki, w jakich się znajdujemy. To triumf egoizmu ludzi pozbawionych zdolności opanowania swoich instynktów [...] Stwierdzam to stale, pomimo że równocześnie mogę też dostrzec duchową skuteczność bólu.

A dalej pisał jeszcze:

Zastanawiam się, czy mając do czynienia z takimi ludźmi, można myśleć o społeczeństwie, innym niż to, które miota się dzisiaj w objęciach śmierci. Odpowiedź na to pytanie jest zdecydowanie przecząca. Tak więc, jeśli kiedyś nastaną pogodniejsze dni, poza tym, co zostanie ustalone w pokojowych negocjacjach, trzeba też będzie osiągnąć głęboką przemianę człowieka.

Obraz widziany w świetle wojny jest ohydny, lecz mimo wszystko nie pozbawiony nadziei. Człowiek, mimo wszystkich ran, jakie zadał i odniósł, pozostaje jednak otwarty na dobro i może podjąć drogę nawrócenia, która utwierdzi go w jego godności. Będąc o tym przeświadczony, Lazzati zdecydowanie domaga się modelu formacji i duchowości chrześcijańskiej, jednoczącego w harmonijną syntezę wymagania religijne i potrzeby ludzkie. Równocześnie model ten jest także dla niego warunkiem (i słusznie) kontynuowania realizacji projektu miasta na miarę człowieka, który tak bardzo pasjonuje go aż do ostatnich chwil jego życia.

Umiłowanie Kościoła

W testamencie duchowym, o którym już wspominaliśmy, Lazzati pisał o Kościele w pełnych czułości i oddania słowach, będących wyrazem szczerego synowskiego przywiązania. Jego, praktykowana przez całe życie, służba Kościołowi wypływała z głębokiego poczucia wdzięczności. Postrzegał i czcił Kościół, jak prawdziwą Matkę. To Kościół dał mu życie łaski i poprzez sakramenty wspierał każdego dnia na jego drodze duchowej. Tajemnica Kościoła „mistycznego ciała Chrystusa”, „ziarna” i „początku” Królestwa, „Ludu Bożego” w drodze (Lumen gentium 5,7,9) nie zasłoniła Lazzatiemu zmarszczek i błędów, narosłych przez wieki. Nie zmusiła go także do milczenia. Lazzati jednak piętnował owe niedoskonałości z umiarem i dyskrecją, na podobieństwo intymnego cierpienia, jakie odczuwa syn w obliczu niedociągnięć Matki. Goryczą napawała go nie zawsze wysoka jakość chrześcijańskiego życia wielu wspólnot kościelnych, ich niezdolność do tego, by stać się profetycznym znakiem nadziei, niewystarczająca troska o formację świeckich. Nie ograniczał się jednak tylko do napiętnowania zła. Z prostotą i pokorą poświęcał własny czas i energię, starając się na różne sposoby ożywić wspólnotę chrześcijan.

Lazzati był posłusznym świeckim, ale świeckim stojącym na własnych nogach, a nie wiernym na klęczkach. Nigdy przy tym nie zabrakło mu jednak cnoty paruzji (zdolności do mówienia w pełen szacunku sposób), sugerowanej również w Ewangelii. Miał wrodzone poczucie szacunku i synowskiego oddania wobec duszpasterzy (poczynając od papieża i biskupów), które jednak nie przeszkadzało mu zwracać się do nich w sposób szczery i otwarty, ze świadomością, że jako świecki może i powinien zabierać głos na temat wielu problemów życia duszpasterskiego.

Zgodnie z nauczaniem Soboru z przekonaniem popierał model Kościoła, jako komunii różnorodnych powołań i funkcji, posług i charyzmatów, dla zrealizowania jednej eklezjalnej misji. Ważne jednak, jego zdaniem, było też rozróżnienie zadań. Pod tym względem był zwolennikiem specyfiki powołania świeckich, wezwanych przede wszystkim do ożywienia chrześcijańskiej rzeczywistości doczesnej.

Niedocenianie tej specyfiki świeckich, zdaniem Lazzatiego, powołuje zamieszanie i szkodzi dziełu ewangelizacji. I nigdy nie przestał o tym przypominać. I również jego obrona zadań właściwych dla laikatu przeciwko rzekomemu niebezpieczeństwu klerykalizmu stanowiła, jeśli się dobrze przyjrzeć, konkretny sposób dawania świadectwa miłości do Kościoła i jego misji w świecie.

Świętość świeckich

Wierny świecki, jak mawiał Lazzati, nawiązując do nauki Soboru, jest powołany do uświęcania się nie pomimo, ale poprzez codzienność. Tak więc kondycja świeckiego, ujmując to za Pawłem VI, staje się jego „miejscem teologicznym”, czyli drogą jego uświęcenia. Życie Lazzatiego stanowi przykład decydującego znaczenia codziennych doświadczeń, również pod kątem życia duchowego. Nie bez powodu Lazzati starał się zawsze jak najlepiej wywiązać z zadań, których się podjął. Mając świadomość odpowiedzialności za wykonanie codziennych obowiązków zawodowych i nie tylko, wielki nacisk kładł także na tak zwane „udoskonalenie dzieła”. Innymi słowy nie każdy sposób pracy i przeżywania „rzeczywistości świeckiej” ma znaczenie dla rozwoju duchowego osoby. Sprzyja mu bowiem tylko taki sposób życia, który szanuje „prawa” przedsięwziętej działalności oraz zasady moralne, którymi zawsze powinno kierować się działanie człowieka.

W interpretacji Lazzatiego, wartość teologiczna kondycji świeckiej, dotyczy całości ludzkiego doświadczenia: nie tylko pracy, ale i zaangażowania społecznego, kulturalnego i politycznego, oraz innych aspektów i wymiarów życia, jak rodzina, przyjaciele, czas wolny. Kiedy tylko było to możliwe, Lazzati lubił przebywać w towarzystwie przyjaciół, spędzać z nimi czas wolny, odpoczywać wśród piękna przyrody (jakżeż były mu drogie pejzaże alpejskie!), zachwycać się dziełami artystów (przede wszystkim muzyków). Dla niego było jednak jasne, że doświadczenie świeckie, jeżeli rzeczywiście ma wywierać wpływ na drogę duchową człowieka, powinno być ożywione od wewnątrz przez łaskę, stając się naśladowaniem Chrystusa. Jest to możliwe dzięki uczestniczeniu w liturgiczno-sakramentalnej tajemnicy modlitwy osobistej, dzięki napięciu moralnemu, a jednocześnie dzięki współodpowiedzialnemu przystąpieniu do życia Kościoła i jego misji ewangelizacyjnej.

W odniesieniu do duchowości świeckich, Lazzati w ostatnim okresie był skłonny podkreślać trzy szczególnie ważne jego cechy. Cechę kreatywności, odnoszącą się do naturalnego współdziałania na rzecz przemiany rzeczywistości, któremu świecki przewodzi przede wszystkim poprzez swoją pracę, posłuszny rozkazom Stwórcy (por. Księga Rodzaju 1, 26-28, 2, 4b-25). Charakter mądrościowy, czyli inspirujący zaangażowanie w świecie, według kryteriów odpowiadających mądrości Bożej, będący „darem nieba”, o który prosimy nieustannie (por. Księga Mądrości 9, 1-6) oraz charakter wspólnotowy, ożywiający dążenie do spotkania, do dialogu, do dzielenia się ze wszystkimi ludźmi dobrej woli, z którymi jesteśmy powołani do życia i działania, w różnych okolicznościach i otoczeniu. Taka duchowość pomaga świeckim otworzyć się na nowości historii. Lazzati często powtarzał słowa św. Ambrożego: „Nova semper quaerere et parta custodire” (De Paradiso, 4). Tłumacząc je dość dowolnie, można by powiedzieć, że wierny świecki winien patrzeć z ufnością na to, co dzieje się w jego epoce (nie zapominając o konieczności dokonywania rozróżnień), aby wykorzystać to wszystko, co jest w niej pozytywnego i wobec tego może wzbogacić dziedzictwo tradycji, wymagającej z drugiej strony, by jej zazdrośnie strzec w aspektach zasadniczych i przekazywać wiernie z pokolenia na pokolenie.
Na zakończenie warto przytoczyć fragment szczególnie drogiego Lazzatiemu Listu do Diogeneta, owego słynnego dokumentu z II wieku, w którym opisana jest kondycja uczniów Chrystusa niezależnie od epoki, w jakiej żyją:

Chrześcijanie nie różnią się od innych ludzi ani miejscem zamieszkania, ani językiem ani strojem. Nie mają bowiem własnych miast, nie posługują się jakimś niezwykłym dialektem, ich sposób życia nie odznacza się niczym szczególnym. [...] Mieszkają w miastach helleńskich i barbarzyńskich, jak komu wypadło, stosują się do miejscowych zwyczajów w ubraniu, jedzeniu, sposobie życia, a przecież samym swoim postępowaniem, uzewnętrzniają owe przedziwne i wręcz paradoksalne prawa, jakimi się rządzą. Mieszkają każdy we własnej ojczyźnie, lecz niby obcy przybysze. Podejmują wszystkie obowiązki, jak obywatele i znoszą wszystkie ciężary, jak cudzoziemcy. Każda ziemia obca jest im ojczyzną i każda ojczyzna ziemią obcą. [... ] Są w ciele, lecz żyją nie według ciała. Przebywają na ziemi lecz są obywatelami nieba. Słuchają ustalonych praw, a własnym życiem zwyciężają prawa. Kochają wszystkich ludzi, a wszyscy ich prześladują. [...] Jednym słowem: czym jest dusza w ciele, tym są w świecie chrześcijanie (2, V-VI).
Ten wzór chrześcijańskiego życia Giuseppe Lazzati starał się naśladować przez całe swoje życie, „inteligencją miłości”, wyczuwając równocześnie nałożoną na niego odpowiedzialność, aby proponować go z uprzejmym i pełnym ufności naciskiem swoim współbraciom.