JEREMIASZ - CZŁOWIEK *ZAWŁASZCZONY* PRZEZ SŁOWO

"Nasza tożsamość jest ściśle związana z naszym powołaniem, z naszą misją. Dlatego nikt z nas nie może być kimś innym, niż, określa to jego tożsamość i powołanie. Ta myśl jest dla wielu wielkim, niemal rewolucyjnym odkryciem.
Jak Jeremiasz reaguje wobec Bożego powołania, wobec oczywistości misji, którą Pan mu powierza? Odpowiada: "Ach, Panie Boże, przecież nie umiem mówić, bo jestem młodzieńcem" (Jr l, 6). Spotykamy tu pewien klasyczny element każdego powołania w Biblii (może poza kilkoma wyjštkowymi przypadkami). Wszyscy, którzy słyszą powołanie Boże, w pierwszym momencie starają się wycofać. Nigdy z ust powoływanego nie słyszymy: "Tak, Panie, jestem zadowolony".
Powołaniu zawsze towarzyszy pewna obiekcja ze strony człowieka: "Pomyliłeś się, zobacz, że ja się do tego nie nadaję!". Powołany przedstawia Bogu różne racje, niektóre z nich są nawet uzasadnione. Jeremiasz mówi: "Jestem młody...". Inny prorok, Mojżesz, prowadzi długą rozmowę z Bogiem, żeby uwolnić się od powierzonej mu misji - Przedstawia Bogu całą llistę trudności, rzeczywistych faktów, wątpliwości, a Pan je wszystkie rozprasza. Na koniec Mojżesz pokazał jeszcze jedną trudność.
Nie chciał o niej mówić, gdyż było to dla niego krępujące, chodziło o pewien defekt fizyczny: "Mam skrępowane usta i język". Mojżesz się jškał. Jak mógłby więc stać się człowiekiem Słowa! Musi przekonać faraona, żeby wyzwolił lud, a co jeszcze trudniejsze, musi przekonać lud do ucieczki z Egiptu. Musi nieść słowo Boże, jego wątpliwości wydają się uzasadnione. Tymczasem Bóg ich nie uwzględnia.
Kiedy Bóg wybiera rzecznika, któremu ma powierzyć po raz pierwszy swoje słowo, nie powołuje wspaniałego mówcy, oratora, natomiast posługuje się słabym człowiekiem z wadą wymowy, przez co wskazuje, że tym, co na prawdę się liczy, jest moc Jego słowa. To ono ma w sobie prawdziwą moc, nie ten, kto je głosi. Jest to problem, nad którym trzeba się dłużej zastanowić. Wielki myśliciel żydowski, Martin Buber, napisał fundamentalne dzieło "Życie Mojżesza". Jest w nim rozdział, który jest dla mnie niezwykły. Nosi tytuł: "Teologia jąkania"! Autor chce przez to powiedzieć, że nawet nie powinniśmy się łudzić, iż możemy swobodnie mówić Bogu. Gdy mówimy o Bogu, zawsze powinniśmy odczuwać pewne wahanie. Musimy sobie zdawać sprawę z tego, że trzeba być narzędziem uległym, niezależnie od ludzkich walorów, bo tyni, co się liczy, jest uległość. Rozsądek podpowiada Jeremiaszowi, że nie zdobędzie autorytetu wśród ludu, ponieważ jest młody. Hebrajski termin: naar oznacza zarówno młodzieńca, jak i sługę. Jakże więc ktoś, kto nie ma autorytetu, kto nie jest traktowany poważnie, może być głosicielem słowa, które ma moc? Obiekcje Jeremiasza są całkowicie uzasadnione. Jaka jest odpowiedź Pana? *Pan zaś odpowiedział mi: "Nie mów: Jestem młodzieńcem, gdyż pójdziesz, do kogokolwiek cię poślę, i będziesz mówił, cokolwiek ci polecę. Nie lękaj się ich, bo jestem z tobą, by cię chronić"(Jr l, 7-8). Pan nie mówi: -"Nie rób z siebie takiego pokornego", ani też nie mówi: "Jesteś młody, ale urośniesz,uformujesz się, nabierzesz doświadczenia...".
Każdy z nas musi czuć,
że nie sprosta zadaniu,
jakie Pan mu powierza.
Musimy zrozumieć,
że ludzkie zalety są ważne,
ale tylko do pewnego stopnia.
Nie, Pan mówi: "Musi ci wystarczyć to zabezpieczenie: Ja jestem z tobą czyli misja jest moja, nie twoja". Dlatego musisz mieć - jak ja to nazywam - poczucie nieodpowiedniości. Biada, jeśli stracimy to poczucie wobec misji. Każdy z nas musi czuć, że nie sprosta zadaniu, jakie Pan mu powierza. Musimy zrozumieć, że ludzkie zalety są ważne, ale tylko do pewnego stopnia, bo misja jest Boża, a ludzkie zdolności nie sš w stanie umożliwić nam spełnienia tej misji. Czasem jestem rozbawiony, gdy przy okazji nominacji pewnych osób czytam ich życiorys: studiował w seminarium w... uzyskał dyplom na uniwersytecie w... ma dyplom z... Z informacji tych powinien wypływać wniosek: widzicie, on stanął na wysokości zadania. Według logiki Jeremiasza, to wszystko oznacza, że nie jest w stanie pełnić misji. Choć masz dziesięć magisteriów, nie podołasz Bożemu zadaniu. Misja jest czymś innym i zależy od łaski Boga. świadomość naszej nieodpowiedniości, słabości jest bardzo istotna. Moc Boża dotyka nas w miejscu naszej słabości, naszej kruchości. Gdy jestem słaby jestem mocny łaską Pana, nie mam więc żadnych powodów do zarozumiałości."