Papież przestrzega przed grzechem lenistwa duchowego

Wiara w Jezusa pociąga za sobą akceptację życia takim, jakim jest, i podążanie naprzód z radością, unikając narzekań, sparaliżowania brzydkim grzechem lenistwa duchowego - powiedział papież podczas porannej Mszy św. w Domu Św. Marty.

Ojciec Święty odniósł się do czytanego dziś fragmentu z Ewangelii św. Jana (J 5,1-3a.5-16), mówiącego o uzdrowieniu paralityka w sadzawce Betesda. Gromadziła się wokół niej wielka liczba osób chorych, niewidomych, chromych, sparaliżowanych. Mówiono, że kiedy anioł zstępuje z nieba i porusza jej wody, pierwszy, który się zanurzy, zostanie uzdrowiony. Jezus widząc człowieka, który od 38 lat cierpiał na swoją chorobę, zapytał go: „Czy chcesz stać się zdrowym?”. Franciszek zauważył, że Pan Jezus stale stawia nam pytanie: „Czy chcesz stać się zdrowym?”, „Czy chcesz być szczęśliwy?”, „Czy chcesz udoskonalić Twoje życie?”. Wszyscy inni powiedzieliby bez wahania: „Tak, Panie”. Natomiast ten człowiek odpowiada: „Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. Gdy ja sam już dochodzę, inny schodzi przede mną”. Jego odpowiedź jest narzekaniem na niesprawiedliwe życie. To brzydki grzech, grzech lenistwa duchowego. Ten człowiek był chory, nie tyle na paraliż, ile na lenistwo duchowe, które jest gorsze niż posiadanie serca letniego. To życie dlatego, że żyję i brak chęci, by iść naprzód, brak woli uczynienia czegoś w życiu, zatracenie pamięci o radości. Ten człowiek nawet nie znał radości z imienia, utracił ją. To jest grzech. To poważna choroba: «Ale dobrze mi tak, jestem przyzwyczajony... Ale życie było dla mnie niesprawiedliwe...». I widać niechęć, gorycz tego serca” – powiedział Ojciec Święty.

Magdalena Galek, Bycie singlem to nie problem do rozwiązania!

Gorliwość, z jaką niektórzy chrześcijanie potrafią reagować na bezżenność bywa kłopotliwa, zwłaszcza w świetle tego, co Biblia mówi na ten temat.

Jeśli jesteś chrześcijaninem i skończyłeś/skończyłaś 30 lat, to, że nie budujesz związku przez otoczenie bywa czasem postrzegane jako coś dziwnego.

Intencjonalnie lub nie, osoby z Twojej wspólnoty, rodziny zdają się mieć oczekiwania, by z upływem czasu jednak wejść w związek małżeński. Do tego bywasz traktowany/traktowana jakbyś miał/miała jakiś problem. Znasz to? Można by wręcz pomyśleć, że istniała jakaś zaginiona księga Biblii, w której napisano: „Powinieneś być żonaty, albo będziesz dziwakiem”.

Gorliwość, z jaką niektórzy chrześcijanie potrafią reagować na bezżenność bywa kłopotliwa, zwłaszcza w świetle tego, co Biblia mówi na ten temat.

Ale zanim do niej zajrzymy, narysujmy wyraźną kreskę – pomiędzy tymi, którzy są wolni, ale otwarci i szukający towarzysza oraz tymi, którzy są bezżenni i to jest ich wybór/decyzja/zaakceptowana okoliczność życiowa. Kiedy próbujemy „sparować” tych drugich – pojawia się problem – to, że wiele wolnych osób szuka relacji, nie oznacza, że wszyscy z nich to robią.

Sylvain Dorient, Poznajcie księdza, który pracuje jako magazynier w sieci Carrefour

My, księża-robotnicy, jesteśmy gromadką kapłanów, którzy pokazują, że wiara ma swoje miejsce również w pracy. Stanowimy Ciało Chrystusa wszędzie tam, gdzie jesteśmy.

Działająca we Francji pod egidą Kościoła katolickiego organizacja „Mission ouvrière” (Misja robotnicza) zrzesza księży, diakonów, siostry zakonne, a także osoby świeckie zaangażowane w działalność ewangelizacyjną w środowiskach robotniczych oraz w tzw. biednych dzielnicach. W trakcie kilkudziesięciu lat swojego istnienia – 14 marca obchodzono dokładnie 60. rocznicę założenia organizacji – „Mission ouvrière” wyedukowała i otoczyła opieką, tak merytoryczną, jak i duchową, niejednego kapłana, który w swej codziennej posłudze postanowił tymczasowo zastąpić koloratkę fartuchem roboczym.

Aby uzyskać zatrudnienie na stanowisku magazyniera w jednej z francuskich sieci sklepów wielkopowierzchniowych, ks. Bruno Régis na wszelki wypadek wolał nieco „odchudzić” swoje Curriculum vitae. Nie chcąc wzbudzać sensacji i przesadnego zainteresowania swoją osobą, młody kapłan – a prywatnie pasjonat muzyki, pracujący wcześniej jako nauczyciel w jednej z paryskich szkół – wolał w szczególności nie podawać informacji o swoim powołaniu. Skądinąd słusznie, bo przecież od kandydatów na stanowisko magazyniera z reguły nie oczekuje się dogłębnej znajomości teologii. Bo niby po co?

Dziś, mając za sobą już kilkuletni staż na „wymarzonej” posadzie, ksiądz Bruno nie żałuje swojej decyzji: praca w magazynie daje mu możliwość bycia bliżej ludzi, wspierania ich przy rozwiązywaniu codziennych problemów i wypełniania w ten sposób swego osobistego powołania do niesienia Ewangelii słowem i czynem.

Łukasz Kobeszko, Czy można być chrześcijaninem i zwolennikiem konkretnej partii politycznej?

Kościół jako taki nie jest przecież ani „prawicowy”, ani „lewicowy”, „konserwatywny” lub „liberalny”.

Na temat stosunku chrześcijan do polityki napisano już opasłe tomy i zwołano setki konferencji. Problem ten przekroczył nawet granice wyznań. Instrukcje o aspektach działalności i postępowania polityków ogłosił w ostatnich latach nie tylko Kościół katolicki (Nota Kongregacji Nauki Wiary z 2002 roku), ale również niektóre autokefaliczne Cerkwie prawosławne i Kościoły protestanckie. Spróbujmy nakreślić kilka zasad porządkujących nasze relacje ze światem polityki.

Chrześcijanie żyją „życiem nowym”
Autentyczna postawa chrześcijańska nie może charakteryzować się półcieniami, a w pewnych sytuacjach ulegać zawieszeniu. Przebóstwiający człowieka Chrystusowy krzyż, łaska płynąca z sakramentów czynią ziemską egzystencję „życiem nowym”, w którym nikt i nic nie pozostaje już takie same. „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca” – pisze św. Paweł (Rz 6,4).

W nauce Kościoła zawsze istniało napięcie pomiędzy poszukiwaniem królestwa niebieskiego a życiem zgodnie z duchem „tego świata”. Święty Augustyn zauważał istnienie dualizmu pomiędzy światem a Bogiem, Stworzycielem i stworzeniem. Świat i Kościół istnieją jednak w tej samej, stworzonej rzeczywistości zamieszkanego świata, którą starożytni Grecy nazwali „οἰκουμένη” (czyt. oikumene). Problemy świata są jednocześnie problemem Kościoła i na odwrót.