Zaproszenie do bohaterstwa w wierze i miłości - brewiarz na 27.07.

Konferencja bł. Tytusa, kapłana i męczennika z 16 VII 1939 r.

Zaproszenie do bohaterstwa w wierze i miłości

Mówi się, że żyjemy we wspaniałych czasach, w czasach wielkich mężczyzn i niewiast. Może lepiej byłoby powiedzieć, że żyjemy w epoce dekadencji, w której wyraźniej się widzi i czuje potrzebę działania w obronie spraw wielkich i świętych. Rozumiemy potrzebę pojawienia się zdolnego przywódcy. Chcemy, by on walczył w obronie rzeczy świętych oraz ideałów opierających się na Prawie Bożym, a nie jedynie ludzkim.

Neopogaństwo uważa całą naturę ludzką za dzieło jakiegoś bóstwa, od którego pochodzą liczne rasy i narody ziemi, lecz tak jak gwiazdy różnią się między sobą światłem i wspaniałością, tak samo można powiedzieć, że jeden naród jest szlachetniejszy od drugiego, jedna rasa doskonalsza od drugiej. W miarę, jak jedna nosi w sobie więcej światła od innej, sądzi, że ma obowiązek świecić nad światem. Uważa przy tym, iż jest to możliwe tylko wtedy, gdy znalazłszy w sobie elementy obce, uwolni się od wszelkiego zanieczyszczenia nimi. Stąd kult rasy i krwi, kult bohaterów własnego narodu.

Oto jak mylny punkt wyjścia może doprowadzić do fatalnych błędów. Doprawdy, scena to wzbudzająca litość, gdy widzi się tak wielki entuzjazm, tyle energii zużytej na osiągnięcie błędnych i bezpodstawnych ideałów. Ale nawet z tej fałszywej filozofii możemy nauczyć się, jak oczyszczać nasz ideał, w jaki sposób wzrastać w miłości ku niemu, okazując w ten sposób gotowość do poświęcenia życia w obronie szlachetnych ideałów oraz odwagę w realizacji tegoż ideału w sobie i w innych.

W rzeczywistości my także uznajemy nasze boskie pochodzenie i chcemy tego, czego żąda od nas Bóg. Jednakże nie akceptujemy mylnej filozofii pochodzenia od bóstwa i nie ubóstwiamy samych siebie. Wyznajemy pochodzenie od Boga, kiedy się modlimy o nadejście Jego królestwa, co nie oznacza rasy i krwi, lecz uniwersalne braterstwo. Wszyscy jesteśmy braćmi, nawet ci, którzy nas nienawidzą i zabijają, bo jesteśmy zjednoczeni z Tym, który oświeca swoim światłem zarówno dobrych, jak i złych.

Nie chcemy popaść w grzech uznawania się za równych Bogu. Nie chcemy uprawiać kultu bohaterów opierających się na ubóstwianiu natury ludzkiej. Uznajemy Prawo Boże i poddajemy się jemu. Uznajemy naszą zależność od Bytu Najwyższego, który jest źródłem naszej egzystencji. Musimy jednak przyznać, że uznając Prawo Boże w nas, dostrzegamy inne prawo, które chce nas przezwyciężyć, działając przeciwko Duchowi Bożemu. To podwójne prawo widział w sobie już święty Paweł. Czasem budzi się w nas, tak jak w nim, pragnienie, by czynić inaczej i nie poddawać się prawu grzechu. Trudno jest nam jednak przyznać się do naszej niedoskonałości i mieszkających w nas sprzeczności. Nie akceptując swoich możliwości i usposobienia, uważamy się za lepszych od samych siebie i często widzimy się już takimi, jakimi chcielibyśmy być.

Niekiedy jednak uznajemy naszą niedoskonałość. Wtedy otwiera się przed nami możliwość stawania się rzeczywiście lepszymi: trzeba nam tylko mieć więcej odwagi. Nic nie przychodzi łatwo, bez zmagań. W chwilach próby nie wylewajmy łez, patrząc na słabości własne i innych, lecz przypomnijmy sobie słowa skierowane do świętego Pawła: "Wystarczy ci mojej łaski". W zjednoczeniu z Jezusem możemy wszystko. Żyjemy w świecie, w którym miłość nazywa się słabością. Mówi się: nie ma miłości, liczy się tylko własna siła, słabi na zatracenie. Mówi się, że religia chrześcijańska, głosząca miłość, przeżyła już swój czas; teraz musi zostać zastąpiona starożytną potęgą niemiecką. I tak przychodzą do nas z tymi doktrynami i znajdują ludzi, którzy je przyjmują i chętnie akceptują. Miłość jest nieznana, miłość nie jest kochana - mówił święty Franciszek z Asyżu, a kilka wieków później, we Florencji, święta Maria Magdalena de Pazzi w ekstazie biła w dzwon mniszek klasztoru karmelitańskiego, by powiedzieć światu, jak piękna jest miłość. O, również i ja chciałbym uderzyć w dzwon, by powiedzieć światu, jak piękna jest miłość. Neopogaństwo nie chce miłości, lecz my zwyciężymy je miłością i zdobędziemy serca pogan. Natura przewyższa teorie. Zostaw więc teorię, która odrzuca i potępia miłość nazywając ją słabością, ponieważ praktyka życia uczyni ją na nowo siłą, która zwycięży i połączy serca ludzkie.