Ks. Jacek Nawrot: Sekciarskie pułapki wspólnoty chrześcijańskiej

Motto: "Wszystkim we wszystkich jest Chrystus" /Kol 3,11/

1. Relacja: wspólnota a wartości zewnętrzne

Może powstać konflikt wartości - komu służyć? np. dylemat wyboru między rodziną a wspólnotą albo pracą a wspólnotą albo przyjaciółmi a wspólnotą. Żeby wspólnota nie stanęła nigdy ponad moimi życiowymi zobowiązaniami trzeba zadbać o uporządkowaną hierarchię wartości. Nie ma takiego konfliktu kiedy wspólnota została rozeznana jako moje życiowe powołanie; jako dzieło, któremu służę albo miejsce, w którym żyję (np. zakon).

Właściwym środowiskiem życia duchowego jest dla człowieka wierzącego wspólnota Kościoła świętego i wspólnota jego rodziny, czyli kościoła Domowego. Mała grupa (np. ruch, stowarzyszenie, droga, kółko itp.) pełni rolę służebną wobec tych naturalnych środowisk życia chrześcijańskiego i ludzkiego. Człowiek zbawia się w Kościele św. i w rodzinie. Można zatem powiedzieć, że człowiek wchodzi do małej grupy, po to, by z niej powrócić ubogaconym do właściwego sobie środowiska życia. Rolą małej grupy jest zatem pomóc człowiekowi realizować swoje chrześcijaństwo w Kościele i swoje człowieczeństwo w domowym Kościele, czyli w rodzinie.

To, co jest pewną pokusą członków małych grup kościelnych, to pokusa, aby być bardziej duchowym niż ludzkim. Zdarza się czasami, że trudności i problemy rodzinne są tak duże, że lepiej zupełnie je zostawić, a zająć się tylko Panem Bogiem. Mała grupa, w której się formuję nie może zastąpić mi rodziny, ale ma pomóc mi się w niej odnaleźć. I tylko wówczas udział w małej grupie stanie się dla mnie błogosławieństwem, kiedy dzięki temu stanę się pełniejszym człowiekiem w rodzinie i głębszym chrześcijaninem w Kościele.

Przy tej okazji warto przywołać Dokument o powołaniu i misji świeckich w Kościele, który zwraca uwagę na trudności jakie towarzyszą laikatowi. Wymienia dwa niebezpieczeństwa, albo pokusy, którym świeccy muszą stawiać czoła: /Christifideles laici 2/. Świeckim grozi zatem albo takie zatracenie się w działalności tylko przykościelnej że zapominają o tym, że są świeckimi albo takie zaangażowanie w sprawy świeckie, że zapominają, że są wierzącymi. Mowa tu o pewnych skrajnościach, których trzeba się wystrzegać.

2. Relacja: wspólnota a wartości wewnętrzne

Może dojść do konfliktu autorytetu - za kim iść? np. dylemat wyboru: słuchać lidera wspólnoty i jego charyzmatyczności czy też słuchać biskupa (lub posłanego przez niego kapłana) i jego hierarchiczności. Słuchanie lidera stanie się sekciarstwem, kiedy jego nauczanie przestaje być "w Kościele św.", a staje "obok Kościoła św." Lider grupy chrześcijańskiej pełni rolę służebną wobec słowa Bożego i łaski Bożej i nie może nigdy wejść w rolę guru, który zaczyna prowadzić ludzi do zbawienia sam, a Kościół św. tylko do tego wykorzystuje. Przykładem skrajnego wypaczenia w tym względzie jest ostatnio przeżywana przez nas wszystkich historia sióstr Betanek, uwiedzionych przez takich właśnie samozwańczych liderów w postaci spowiednika wspólnoty i matki generalnej (jednocześnie mistrzyni nowicjatu).

3. Relacja: prawda wspólnotowa a prawda Boża

Może powstać także konflikt źródła prawdy - komu wierzyć? Chodzić tu będzie przede wszystkim o stosunek do "depositum fidei". Wspólnota może zacząć schodzić na bezdroża jeśli zacznie odchodzić od wiernego wsłuchiwania się w nauczanie Kościoła św. a zacznie ufać własnym odczuciom czy temu "co mi się wydaje". To jeden z najniebezpieczniejszych konfliktów, bo ocierający się o autonomię sumienia. Sumienie nie potrafi samo z siebie tworzyć prawdy, ono potrafi tylko prawdę odkrywać. Bo jest przecież tylko jedna prawda, a jest nią Pan Bóg. W zależności więc co sumienie uzna za źródło dla swoich osądów będzie ono oceniało rzeczywistość wiarygodnie albo fałszywie. Jeśli na przykład zbytnio zaufa się sobie samemu albo temu co sądzi wspólnota, a nie będzie się szukało odpowiedzi: " co Pan Bóg na to?", wówczas można zewnętrznie być jeszcze w Kościele św., ale wewnętrznie być już na bezdrożach chrześcijaństwa czyli mniej lub więcej sektą.

4. Relacja: wspólnota z ludźmi a wspólnota z Bogiem

Może też zrodzić się konflikt relacji - z kim żyć? Mylnym jest pielęgnowanie ideału wspólnoty, a nie osoby Chrystusa. Wspólnota błądzi jeżeli celem staje się udoskonalanie więzi międzyludzkich, a nie więzi z Chrystusem. Jeżeli jest to wspólnota chrześcijańska, to na szczycie hierarchii nie stoi ideał wspólnoty, ale osoba Chrystusa. Trzeba stawiać sobie pytanie o powód przynależności do wspólnoty. Czy jestem tu ze względu na ludzi, od których wiele się spodziewam. Czy jestem tu ze względu na Boga, od którego wiele oczekuję (mam nadzieję).

Odpowiedź na to pytanie wyznacza kierunek rozwijania się wspólnoty. Jeżeli w centrum staje wspólnota z ludźmi, to cały wysiłek idzie w udoskonalanie struktur i zacieśnianie więzi między osobami. Zaczynają rosnąć oczekiwania wobec wspólnoty, to znaczy wobec konkretnych ludzi. Zdarza się, że przychodząc do wspólnoty młodzieżowej szuka się silnych wrażeń, ale one z czasem się wyczerpią. Zdarza się, że przychodząc do wspólnoty dorosłych szukamy ludzi duchowo doskonałych, ale czas sprawia, że widzimy ludzi bezradnych i pełnych słabości. A kiedy wspólnota - czyli znowu ci konkretni ludzie, zawiodą moje oczekiwania, wtedy następuje rozczarowanie i odejście, często z poczuciem krzywdy. To jest zatem bardzo niebezpieczna postawa. Jest to podobne do biblijnego opisu budowania konia na glinianych nogach. Co zatem robić?

Postawić w centrum Boga, czyli celem wspólnoty uczynić więź członków wspólnoty z Bogiem. Celem wspólnoty chrześcijańskiej jest dążenie do świętości. Jeszcze raz powtórzmy: celem wspólnoty nie jest dążenie do wspólnotowej komuny wszystkich, ale dążenie do osobistej świętości każdego. Jeżeli chcemy trwać we wspólnocie bez oszustwa, należy na szczycie hierarchii wartości postawić nie ludzi, ale Boga.

Przykład: Leonardo da Vinci malując swoją słynną "Ostatnią Wieczerzę" miał tylko jeden cel przed oczyma: aby obraz ten prowadził ludzi do Chrystusa. Ale na wystawie - jak na ironię - wszyscy podziwiali mały okręcik, jaki był widoczny w dalekim tle. Trzy tygodnie potrzebował ,mistrz na namalowanie tego okrętu. Nie zważając jednak na włożoną pracę, zaraz na wieczór pierwszego dnia wziął obraz do poprawki i okręt po prostu zamalował. Był zdania, że nic nie może odwracać patrzących od osoby Chrystusa. Czy my myślimy podobnie jak ten malarz. Czy dążymy do takiej wspólnoty, w której nic i nikt nie będzie nam przesłaniał Chrystusa, ale będzie do Chrystusa prowadził?

Priorytetem we wspólnocie chrześcijańskiej staje się zatem życie sakramentalne:

a/ Eucharystia - sakrament obecności Boga;
b/ Spowiedź - sakrament nawrócenia;
c/ Adoracja Najświętszego Sakramentu - spotkanie;
d/ Medytacja nad Pismem świętym - słuchanie Boga;
e/ Życie wspólnotowe - wspieranie się w uświęcaniu.

Wtedy uniknie się złudnego oczekiwania, że wspólnota zaspokoi wszystkie moje ludzkie pragnienia. Wspólnota ma wspomagać moje pragnienia duchowe - pragnienie świętości, a nie wyręczać mnie w realizacji tego pragnienia.

*Pytania do rewizji życia:

1.Czy nie pojawił się konflikt wartości - komu służyć? Czy masz uporządkowaną hierarchię wartości i wiesz które wartości mają w twoim życiu pierwszeństwo, a które są następne w kolejce powinności i przyjemności.

2.Czy nie ma w twoim życiu konfliktu autorytetu - za kim iść? Chodzi tu o porządek wewnętrzny autorytetów w twoim życiu. Jakie miejsce w tym porządku duchowych przewodników zajmuje Pan Bóg, a jakie lider wspólnoty, kierownik duchowy, spowiednik, twój biskup, ksiądz opiekun wspólnoty, proboszcz parafii itd.

3.Czy nie zachodzi w tobie konflikt źródła prawdy - komu wierzyć? Chodzi tu o źródło które kształtuje twoje sumienie. Na jakich źródłach opierasz osądy swego sumienia: czy nie jesteś bezkrytycznie zasłuchany w zdanie lidera lub sąd wspólnoty.

4.Czy nie rodzi się konflikt relacji - z kim żyć? Chodzi tu o to, z kim pragniesz stworzyć wspólnotę: czy są to tylko ludzie z grupy, czy też zawsze pamiętasz o Bogu, któremu ta wspólnota ludzka ma służyć.

http://www.snegdansk.pl/czytelnia/sekta.html