Czat z Ojcem Leonem - O powołaniu

http://www.tyniec.benedyktyni.pl/ps-po/?p=8982

Najtrudniej jest wtedy, kiedy nie trafi się na swoje powołanie np. kiedy jest się statkiem nie da się być lokomotywą, czy samochodem… Jak jest się na swoim miejscu, wszystko jest w porządku, trzeba poznać swoje powołanie – mówi o. Leon Knabit, benedyktyn z Tyńca.

Czy to możliwe, by człowiek „minął się” z powołaniem?

O. Leon Knabit: Tak, jest to możliwe. Jeśli ktoś ma zbyt płytką refleksję swojego życia, albo jeśli nie zna swojego powołania.

Ojcze mam 45 lat i jestem panną, czy mogę jeszcze wstąpić do zakonu?

Nie wszystkie klasztory się na to zgadzają, ale są zgromadzenia, które z całą pewnością panią przyjmą.

Dlaczego na papieża mówi się Ojciec Święty, chociaż w Biblii jest, że to tytuł tylko dla Boga?

„Nikogo nie nazywajcie ojcem” – tak jest w Piśmie, ale wtedy nie można by nazywać tak swojego ojca, więc nie można brać tego dosłownie; trzeba pamiętać, że chodziło o Ojca Duchowego. Ojciec Święty to jest jako tytuł, że jest święty, jako Ziemia Święta, jako np. określenie „moje świętości”… Jest to techniczny tytuł papieski. Dowódca wojsk może być ojcem, pani w szkole może być matką nas wszystkich- nie bierzemy tego dosłownie.

Czy mając dziecko mogę zostać zakonnikiem?

To zależy… jeśli ma się zobowiązania względem dziecka, a klasztor np. nie może zagwarantować alimentów etc., wtedy lepiej zająć się dzieckiem… to będzie zdrowsze. Jeśli powołanie jest bardzo silne, proszę próbować prosić przełożonego w klasztorze.

Ojcze Leonie jak trafnie rozpoznać swoje powołanie?

Zasadnicza jest sprawa modlitwy – jeśli chodzi o powołanie do życia w Kościele; jeśli chodzi o zawód, trzeba czuć przydatność, chęć do tego zawodu. Jeżeli chodzi o kapłaństwo – trzeba pytać Boga ” Boże gdzie chcesz mnie widzieć?”. Ja usłyszałem od jednego z kleryków o swoim powołaniu, zaraz po maturze, a potem na powołanie zakonne czekałem aż 7 lat i usłyszałem je od Boga.

Proszę Ojca, czy ludzie, którzy czują powołanie, ale nie mają odwagi, by pójść tą drogą, w jakiś sposób grzeszą sprzeciwiając się Bogu?

Trzeba każdy przypadek brać indywidualnie. Słabsza psychika, mała zdolność do podejmowania decyzji – wiadomo, że ktoś może się bać, ale czy jest to od razu grzech? Trzeba szukać odpowiedzi, szukać pocieszenia, nie musi być to grzech.

Jakie są wymogi formalne, które trzeba spełnić, żeby wstąpić do zakonu?

Trzeba skontaktować się z przełożonym, przedstawić swoje zainteresowanie wstąpienia do zakonu, swoje powołanie w zakonie. Jest to wszystko weryfikowane – czy moja decyzja była słuszna, czy nie a warunkiem jest stan wolny, szczera wola służenia Bogu i wewnętrzne przekonanie, ono jest zweryfikowane przez „moje trwanie” i przez przełożonych.

Dlaczego wybrał Ojciec zakon, a nie normalne kapłaństwo?

Ja wybrałem normalne kapłaństwo, a dopiero potem okazało się, że to będzie inny stopień, nie była to ucieczka od kapłaństwa tylko inny rodzaj powołania. I potem wstąpiłem do zakonu; jest to stopniowanie… jako mnich jestem kapłanem. W klasztorze wykorzystujemy osobę wedle jego kompetencji, ja przedtem byłem księdzem katolickim diecezjalnym i także mnie „użyto” w zakonie.

Ojcze, czy będąc powołanym, człowiek musi bardziej walczyć z pokusami na swojej drodze?

Każdy ma swoje powołanie życiowe: do bycia w związku, bycia samotnym, życia w zakonie… każdy do czegoś innego. Każde powołanie ma swoje pokusy np. w związku: każdy ma swojego partnera, ale mimo wszystko są pokusy i przez to rozwody etc… pokusa pieniędzy, pokusa władzy. Mogą one dotyczyć także księży; nie ma człowieka, którego pokusy nie dotykają.

Jakie jest najtrudniejsze powołanie ojcze Leonie?

Trzeba siebie o to pytać, samemu sobie z tym radzić. Najtrudniej jest wtedy, kiedy nie trafi się na swoje powołanie np. kiedy jest się statkiem nie da się być lokomotywą, czy samochodem… Jak jest się na swoim miejscu, wszystko jest w porządku; trzeba poznać swoje powołanie. Jeśli trafia się na swoje powołanie, nie widzę, żeby były problemy jakieś super specjalne

Ojcze Leonie, a co jeżeli mężczyźnie-zakonnikowi zacznie brakować własnej rodziny, tj. żony, dzieci i odkryje to dopiero po święceniach?

Bywa tak, osoba taka jeśli jest uczciwa, składa to na ofiarę Bogu. Co ma zrobić człowiek, który zakochał się drugi raz? Powinien to pierwsze pogłębić, a o tamtym zapomnieć, nie łamać przysięgi, którą dał.

Witam Ojca, mam na imię Edyta i już od pewnego czasu próbuje „rozeznać” swoje powołanie. Od lat dziecięcych interesowałam się misjami, ale później w okresie nastoletniego buntu rozminęły się te myśli. Lecz teraz one powróciły ponownie. Dużo się modlę i proszę Ducha Świętego o światło w rozeznaniu. Dostałam pewne „znaki” od Pana Boga, żeby zainteresować się konkretnym zgromadzeniem zakonnym. Nawet odwiedziłam te siostry. I mam wrażenie, że Bóg zmienia mnie w jakiś sposób i kieruje ku zgromadzeniu zakonnemu. Czy to, że trochę zwlekam z decyzją, czy także proszę Boga o kolejne znaki czy pragnienia, abym była pewniejsza swojego wyboru – nie sprawi, że okaże tak jakby brak ufności wobec Boga?

Nie, na pewno nie, z całą pewnością nie. Warto poczekać jeszcze, ale jeśli myśli pójdą w tym kierunku to dobrze. Zwlekanie nie jest niczym złym. Prawdopodobnie Twoim powołaniem może być powołanie misyjne, warto poczekać na to.

A co, jeśli modląc się nie potrafimy jeszcze dobrze rozeznać drogi, którą mamy pójść?

Warto póki co skończyć to, co teraz się robi. Nie myśl o tym, co będzie za kilka lat, warto sprawdzić się w tym, co się robi.

Ojcze Leonie, do kogo zwrócić się, aby móc znaleźć kierownika w życiu duchowym?

Trudna sprawa, księża którzy chcą pomóc najczęściej są oblegani, nie mają za dużo czasu; ci, którzy są „wolni” nie mają tylu zajęć mogą nie nadawać się do tego. Można idąc do spowiedzi zapytać o to, czy ten ksiądz zgodzi się także mi pomoc; przy konfesjonale byłoby najłatwiej.

Nie czuje się Ojciec zmęczony ludźmi i ich problemami? Ludzie, otwierają serca i mówią przecież różne rzeczy.

Wszyscy księża mogą czuć niedosyt, że nie mogą pomóc wszystkim którym by chcieli. Kiedyś „pękła” mi skrzynka mailowa i pierwszego dnia przyszło 800 maili i jak można na nie odpowiedzieć jednego dnia? Pomogła mi Matka Teresa – nie można stać przed tysiącem ludzi; zajmuję się tym jednym konkretnym człowiekiem, który właśnie do mnie przyszedł, potem zajmuje się kolejnym. Trzeba robić wszystko po kolei. Trudno jest być księdzem miedzy innymi z tego powodu. Duchowych wiadomo jest mniej, a ludzi potrzebujących pomocy/ wsparcia – więcej. To jest krzyż księdza, że nie może poradzić wszystkim

Chciałbym walczyć z własnymi słabościami, a jest ich wiele ale nie potrafię. Czy zakon jest w stanie mi w tym pomóc? Jeżeli sam nie daję rady?

Wtedy nawet spowiednik może pomóc, często chodzenie do spowiedzi. Jak motor nie może zapalić próbuje kilka razy, w końcu zaskoczy i ruszy, trzeba być upartym w stosunku do siebie samego; stanowczym i nieustępliwym. Tak jak z paleniem papierosów, pali się kilka lat, ale można to rzucić, tak samo alkohol, tak samo problemy z seksem. Trzeba z tym walczyć i być upartym walczyć, uda się.

Mówi ojciec o powołaniu, jak o dobraniu sposobu życia do predyspozycji, zdolności. Czy życie zakonne nie może być ofiarą, krzyżem, darem dla Boga, wbrew własnym uzdolnieniom, umiejętnościom, predyspozycjom.

Bywa czasem tak, że występuje to w celu wynagrodzenia; wcześniej prowadziłem byle jakie życie i teraz chce podjąć ten trud albo na przykład rodzina była ” do niczego” i podejmuję to jako pokutę.

Ja myślę, że „usłyszałam” przed wielu laty, że mam powołanie do życia w rodzinie. Ale gdzieś tam pojawia się od czasu do czasu tęsknota za życiem zakonnym. I pytanie, czy nie „zmarnowałam” powołania?

Nie wiem, czy założyła pani rodzinę? Jeśli tak, nie ma co wracać. Trzeba być dobrym dla rodziny, modlić się, szukać w sobie siły; prowadzić zakon kilkuosobowy – rodzinę. Możesz być świętą w tej rodzinie, z całą pewnością!

Proszę ojca w mojej parafii jest nowy ksiądz, który od początku się mną zainteresował, na ostatniej pielgrzymce zasugerował mi, abym rozważył opcje wstąpienia do seminarium. Czy to może być znak od Pana Boga czy tylko propozycja do rozważenia?

Propozycja do rozważenia. Być może ksiądz coś w panu zobaczył; proszę traktować to na serio. Może to być głos od Pana Boga. Proszę to przemyśleć i podjąć decyzję.

Ojcze, ale właśnie „jak” je można poznać? Czy naprawdę można „usłyszeć” głos Boga? Czy jest to raczej próbowanie pójścia w jakąś stronę?

Niektórzy ludzie wyraźnie słyszą – wiedzą. Wiadomo, jak ktoś „słyszy głosy” idzie do lekarza, ale wiadomo, widzi to w sobie, wie – zna po sobie, co robić. Na przykład wie, że powinien iść do zakonu, to jest ten „głos”. Jest to próbowanie pójścia w pewną stronę po tym, co czujemy w sobie; bycie w zgodzie ze sobą poznać siebie, zastanowić się, pomyśleć i działać.

Czy osoba, która popadła w niejeden nałóg, dotykała dna moralnego może czuć powołanie do życia zakonnego/kapłańskiego?

Może czuć; radziłbym żeby sobie poradzić z tym nałogiem przed wstąpieniem do zakonu. W nałogu jeśli się jest i wchodzi do zakonu może być to bardzo trudne; zakon jest dla silnego człowieka, dla osoby, która potrafi sobie radzić ze słabościami. Każdy z dna może powstać, na tym polega wielkość człowieka. Każdy może dostać się na same szczyty, ale wymaga to dużej pracy. Trzeba mieć chęć poprawy i kochać Pana Boga.

Ojcze Leonie, a gdzie szukać wiary, jak jeden rodzic jest wierzący, drugi nie. Do tego widzi się biedę ludzi i piękne samochody księży?

Wejść w kontakt z rodzicem wierzącym, ale nie przekreślać kontaktu z rodzicem niewierzącym. Spokojnie, bez bycia nachalnym rodzic wierzący może na nas wpłynąć; pytać Boga o odpowiedz i pomoc; trzeba mieć silny kontakt z Panem Bogiem.

Czy powołanie z czasem się umacnia w człowieku powołanym przez Boga?

To jest zadanie… debilom nie daje się głupich zadań, więc Bóg w nas uwierzył, że damy radę. Powołany: tak, jeśli człowiek uczciwie się modli. To tak jak z uczniem się, trzeba się dokształcać, wypełniać obowiązki i powołania. Trzeba to pogłębiać, iść do przodu, dokształcać się, trzeba być czynnym w tym powołaniu. To tak jak profesor na uczelni czynny i aktywny – nie marnuje swojego powołania.

Ja kiedyś zastanawiałem się nad wstąpieniem do zakonu, lecz zewsząd słyszałem „zmarnujesz sobie życie”. Ludzie dookoła, a często najbliżsi, nie rozumieją tej decyzji.

Ktoś może powiedzieć, że ożenek też może być zmarnowaniem życia, bo jest się skazanym na jedną żonę. Można powiedzieć, że to też zmarnowane życie. Oczywiście sobie żartujemy; tak można mówić o wszystkim. Jeśli jest się normalnym człowiekiem, nie można mówić o zmarnowaniu sobie życia; nie warto patrzeć na to, co mówią inni. Każdy ma swoje podejście i poglądy. Klasztor nie jest niczym złym i tragicznym; trzeba zrozumieć sens życia i nie słuchać zakazów innych osób.

Co się staje z księdzem/zakonnikiem, który rezygnuje?

Jest wiele osób, które najpierw przechodzą euforię, potem kiedy mają problem pojawia się złość. Ktoś się w tym ugruntuje, zrywa z Kościołem i nawet staje się jego wrogiem; są też osoby, które rezygnują, ale utrzymują kontakt z Kościołem. Jest możliwość tego, że zmywane są obowiązki kapłańskie i osoba może żyć dalej jeśli jest taka konieczność. Poza zakonem można zmyć obowiązki kapłańskie, bo kapłaństwo jest niezbywalne; są takie osoby, które odchodziły, a potem bardzo żałowali, odchodzili i wracali po jakimś czasie, zostali przyjęci przez Biskupa, odbyli pokutę i zostali przyjęci na nowo. Jest to bardzo przykre i trudne.

Czy coś takiego, jak miejsce posługi i formacji można brać pod uwagę? Jeśli np. zakon, który mnie pociąga jest zagranicą, a ja mam wielkie pragnienia pozostania w Polsce – czy należy brać to pragnienie pod uwagę jako wewnętrzne działanie Pana Boga, czy raczej takiego oporu przed wyjazdem nie można brać pod uwagę w rozeznaniu, jeśli chce się być fair w stosunku do Pana Boga?

Jeśli bym czuł, że Bóg tego chce można zostawić wszystko i iść za Bogiem. Jeśli tego się potrzebuje.

Proszę Ojca, a kiedy człowiek nie wie, co jest jego „powołaniem”?

Trzeba się modlić i pytać, warto mieć dobrych przyjaciół; kogoś kto potrafi podzielić nasze troski, kto doradzi – prawdziwego szczerego człowieka; on patrzy na nas z dystansu i może nam w tym pomóc i podpowiedzieć.

Czy dużo osób obecnie zgłasza się do nowicjatów? Interesują mnie głównie zakony męskie.

Zgłasza się wielu bardzo, np. do nas – pamiętam – że na 27 osób, z którymi utrzymywałem korespondencję jedna osoba wstąpiła; po tym jak przyjechała zobaczyła jak żyjemy itd. Ale zawsze cieszy się to bardzo dużym zainteresowaniem.

A co się dzieje, jeżeli ksiądz np. pozna kobietę i powiedzmy zakocha się. Zapomni się i będzie miał dziecko, co się z takim księdzem dzieje, jeżeli chce wziąć odpowiedzialność za siebie za dziecko itp. Może zrezygnować ??

Rozmaicie bywa, prawda? Zależy od tego jak daleko doszło; jeśli doszło do kontaktu seksualnego, to strasznie niedojrzałe, że nie wiedział do tego, że dojdzie do poczęcia… było to niezwykle nieodpowiedzialne. Zazwyczaj takie osoby same odchodzą; ciężko wyobrazić mi sobie taką sytuacje tak naprawdę od ołtarza do łóżka z dziewczyną – całkowite zaślepienie; to tak jakby ktoś wsiadł do Warszawy, a dojechał do Zakopanego, jakieś nieporozumienie.

Jak ma przeżywać życie osoba jeśli rozminęła się z powołaniem?

Trzeba być uczciwym w stosunku do siebie, wtedy czuje się powołanie, ta recepta jest bardzo skuteczna. Czasem można wziąć ślub z osobą bez przekonania o miłości, a potem się w niej zakochać. Dlatego raczej nie można minąć się z powołaniem, ponieważ to i tak zawsze wyjdzie na wierzch. To właśnie jest powołanie, że nie można się z tym minąć. To, do czego jesteśmy powołani zawsze nas wezwie. Musimy tylko słuchać siebie i postępować w zgodzie ze sobą.

Zapis czatu udostępnił serwis: Onet Religia