Ks. J. Staszewski SChr, Ikonografia Chrystusa Króla Wszechświata, Sztandar zwycięskiego Króla


Kiedy w 1644 roku król Władysław IV stawiał w Warszawie kolumnę ku czci swojego ojca, Zygmunta III Wazy, protestowała cała Rzeczypospolita. Nie dlatego, jakoby nie doceniano dokonań zmarłego monarchy. Przeciwnie, wielce ceniono go za to, że „wziął do niewoli wodzów moskiewskich, stolicę i ziemie moskiewskie zdobył, wojska rozgromił, odzyskał Smoleńsk”. Te królewskie zasługi wypisano skrzętnie na kolumnie. Na szczęście owa pochwalna inskrypcja wykonana została w zapomnianej dziś łacinie i tylko dlatego nie kole boleśnie w oczy współczesnych rządców stolicy. Źródłem skandalu nie były zatem bohaterskie czyny króla, ale to, że od wieków żadnego śmiertelnika, nawet noszącego koronę, nie czczono w ten sposób. Wysokie kolumny zarezerwowane były dla Chrystusa, Maryi i świętych. Zauważmy jednak, że król Zygmunt trzyma w ręce krzyż, który nie tylko go formalnie przewyższa, ale pełni tu funkcję sztandaru tego Króla, przed którym klęka nawet elekcyjny monarcha Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Starożytni Grecy i Rzymianie aby uczcić militarne zwycięstwa, w miejscach bitew stawiali słupy, na których umieszczali zbroje pokonanych wodzów. Nazywali je tropajonami (łac. tropaeum). Stąd też wzięły się polskie trofea, czyli wojenne zdobycze. Na początku kolumny maszerujących rzymskich legionów niesiono znak bojowy, tak zwane „vexillum”. Natomiast, kiedy pośród swoich wojsk był obecny cesarz, niesiono haftowany złotem purpurowy proporzec, zwieńczony orłem symbolizującym zwycięskiego Jowisza. Cesarski proporzec nazywano „labarum”. Tak było do czasów cesarza Konstantyna Wielkiego (†337).

Euzebiusz z Cezarei (†340) w swojej „Historii Kościelnej” napisał, że 28 października 312 roku, przed bitwą przy Moście Mulwijskim, przerzuconym przez Tyber na północ od Rzymu, Konstantyn miał wizję, która pozwoliła mu odnieść zwycięstwo. W południe miał ujrzeć na niebie świetlisty krzyż, a pod nim napis po grecku, bardziej znany w wersji łacińskiej „In hoc signo vinces – W tym znaku zwyciężysz”. I zwyciężył! W kolejnym widzeniu Chrystus polecił Konstantynowi umieszczenie znaku krzyża na sztandarze, a Euzebiusz opisuje cesarskie labarum z greckimi literami „Chi” i „Ro”, będącymi skrótem od starogreckiego tytułu „Christos”.

Zatem Chrystusa Pan zastąpił pogańskiego Jowisza, a krzyż zastąpił rzymskiego orła. Konstantyn nie tylko pokonał konkurenta do tronu cesarskiego – Maksencjusza, ale – jak podkreśla Euzebiusz – pokonał pogaństwo, a krzyż Chrystusa stał się znakiem tego zwycięstwa. Wkrótce wystawiono mu posąg „ze zwycięskim w ręku znakiem męki Zbawiciela”. Napis umieszczony poniżej informował: „W tym Znaku Zbawienia, prawdziwym męstwa znamieniu, ocaliłem i oswobodziłem miasto wasze od jarzma tyrana, a ponadto Senatowi i Ludowi Rzymskiemu razem z wolnością przywróciłem dawna ich świetność i chwałę”. W innym miejscu swojej „Historii” Euzebiusz podaje, że cesarz Konstantyn z miłości do Chrystusa zlecił umieszczenie złocistego krzyża, wysadzanego szlachetnymi kamieniami w najbardziej reprezentacyjnym pomieszczeniu swojego pałacu. Takie złote krzyże często zdobione są perłami i klejnotami. Czasami do ich ozdabiania używano antycznych gemm, dlatego zaczęto je nazywać „crux gemmata”.

Sto lat później umiera Galla Placydia, córka cesarza Teodozjusza Wielkiego. Zrozpaczony ojciec wznosi dla niej mauzoleum ozdobione oszałamiającymi mozaikami. Na jednej z nich umieszczono postać Chrystusa pośród owiec, który zamiast pasterskiego kija dzierży złoty krzyż, królewski znak swojego chwalebnego zwycięstwa. Podobny krzyż, na sąsiedniej mozaice, niesie św. Wawrzyniec. I on odniósł zwycięstwo nad śmiercią, bo przeszedł po śladach Zwycięskiego Króla. Czyż nie takie samo znaczenie ma krzyż w ręku Zygmunta III Wazy, który wznosi go wysoko, ponad głowę i daleko wyżej od odsłoniętej szabli, trzymanej w drugiej ręce?



W: Msza święta, marzec 2012 (785), rok LXVIII.